fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Jak Polska zaprosiła Putina, ale go nie zaprosiła

Prezydent Rosji Władimir Putin
AFP
Polski MSZ użył dyplomatycznego kruczka, by zaprosić prezydenta Rosji na obchody rocznicy wyzwolenia Auschwitz w taki sposób, aby ten zaproszenia nie mógł przyjąć.

Polski rząd na pytania dziennikarzy odpowiada, że nie jest organizatorem obchodów 70. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau przez Armię Radziecką. Formalnie to prawda – rzeczywiście oficjalnym organizatorem obchodów jest komitet organizacyjny obchodów, jednak głowy państw musi zaprosić rząd.

I tak zawsze do tej pory było – obok zaproszeń od organizatorów MSZ rozsyłał do zaprzyjaźnionych krajów formalne zaproszenia dla prezydentów i premierów. W tym roku polski MSZ znalazł jednak wybieg, by zaprosić Władimira Putina bez zapraszania go.

Całą operację opisała dziś Agencja Reuters powołując się na źródła w polskim i rosyjskim MSZ.

Jak co roku zaproszenia wysłał więc do obcych stolic komitet organizacyjny, w skład którego wchodzą przedstawiciele muzeum obozu oraz Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Jednak tym razem MSZ nie dołączył do nich wymaganych protokołem dyplomatycznym formalnych zaproszeń.

Zamiast nich ministerstwo wysłało te zaproszenia w formie dokumentu nazywanego w języku dyplomacji „note verbale". Note verbale to notatka, niepodpisana przez żadnego urzędnika, która jest czymś mniej oficjalnym niż tzw. nota formalna, wysyłana np. w celu zaprotestowania przeciwko działaniom innego kraju.

Kraje, które otrzymały z Warszawy takie „note verbale", zwróciły się – również w zgodzie z dyplomatyczną praktyką – do polskiego MSZ z prośbą o doprecyzowanie, czy jest to formalne zaproszenie. O takie wyjaśnienie nie zwrócił się tylko jeden zaproszony kraj: Rosja.

Rosyjski MSZ uznał po prostu, że jego władze nie zostały zaproszone na uroczystości w Oświęcimiu. Zamiast tego Rosja organizuje własne obchody rocznicy.

Według Agencji Reuters cytuje źródło, według którego polski rząd posunął się do dyplomatycznego wykrętu, bo „wysłanie formalnego zaproszenia do Rosji nie zostałoby dobrze przyjęte przez wyborców w roku wyborów prezydenckich i parlamentarnych".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA