fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Martwy noworodek w oknie życia

W tym wrocławskim oknie życia znaleziono martwą dziewczynkę
materiały prasowe
Wrocławska prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci noworodka porzuconego w oknie życia przy ul.Rydygiera.

Zakonnice znalazły tam dziewczynkę. We wtorek ok. godz. 20. ktoś włożył do okna życia torbę sportową, a w niej było dziecko.

Noworodek był ubrany w koszulkę i owinięty w kocyk. Obok położono też pluszowego misia i kartkę z napisem: "Martynko, u innych ludzi będzie ci lepiej"

Kiedy zakonnice wyjęły dziewczynkę z torby okazało się, że dziecko nie oddycha. Boromeuszki od razu wezwały pogotowie, ale dziecko już nie żyło.

Lekarze stwierdzili, że noworodek był wcześniakiem. Mógł się urodzić w piątym-szóstym miesiącu życia. – Miał małe szanse na przeżycie – powiedział lekarz.

Sprawę już bada wrocławska prokuratura. - Wyjaśniamy wszystkie okoliczności tej sprawy. Nie znamy jeszcze przyczyny zgonu noworodka. Będzie przeprowadzona sekcja zwłok – zapowiada Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Okno życia we Wrocławiu funkcjonuje od siedmiu lat. - Jest alternatywą dla matek, które nie mogą wychować swego dziecka i urodziły je w tajemnicy przed rodziną i bliskimi – mówią siostry boromeuszki.

Dodają, że kobiety, które zostawiają swoje dziecko w oknie życia nie są poszukiwane, a maleństwo po badaniach w szpitalu kierowane jest do adopcji, ale nie jest to jednak prosta procedura ze względu na anonimowość malucha.

- Matki mają możliwość pozostawienia dziecka w szpitalu, zaraz po porodzie, co usprawnia procedury adopcyjne. Ponadto matkom w trudnej sytuacji życiowej gotowe są pomóc także różne instytucje - podkreślają zakonnice.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA