fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

8 marca: Dzień "strajku kobiet" w Polsce

PAP, Jacek Turczyk
Happeningi, demonstracje, konferencje, strajk, uliczne dyskoteki – tak w Polsce obchodzono Dzień Kobiet.

We środę w ponad 80 miastach tysiące kobiet i mężczyzn, aktywistek środowisk feministycznych, kobiecych, związanych z październikowym czarnym protestem, a także lewicowych organizacji i związków, pod hasłem „Solidarność naszą bronią", domagały się respektowania praw kobiet i protestowały przeciw polityce PiS.

– My tych protestów nie popieramy, ale nikomu ich nie odmawiamy – komentowała rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Ale według działaczek kobiecych z przestrzeganiem praw kobiet w Polsce jest coraz gorzej. – Nigdy nie było idealnie – mówi „Rzeczpospolitej" dr Sylwia Spurek, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich. – Ale ostatnie działania i plany rządzących, dotyczące systemu przeciwdziałania przemocy i ochrony praw reprodukcyjnych kobiet, chociażby w zakresie opieki okołoporodowej, mogą i powinny niepokoić – uważa prawniczka. Jej zdaniem debata na ten temat wciąż jest możliwa, ale „obie strony musiałyby jej chcieć, a nie zawsze można to powiedzieć o rządzących".

Dialog przeniósł się więc na ulice. Związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej i anarchiści spotkali się rano pod siedzibą PiS w Warszawie. Inna grupa przygotowała z okazji Dnia Kobiet 460 bukietów z hasłami „Przepraszamy, że żyjemy". Pod stacją metra Centrum czytano pisma Boya-Żeleńskiego i Ireny Krzywickiej. Demonstrowano też przeciw ingerencji Kościoła w prywatne życie, wypuszczając w niebo czarne balony. W „domu strajkujących kobiet – Komunie Kobiet" można było wypić herbatę i pod okiem fachowca poćwiczyć głos przed popołudniowymi demonstracjami. Goździki i okolicznościowe życzenia od demonstrujących otrzymała też premier Szydło. Uzupełnione były o listę pytań dotyczących działań rządu wobec kobiet oraz wezwanie do debaty.

Po południu „blondynki wywoływały polityków" przed warszawską rotundą, domagając się od nich jasnych deklaracji w sprawie obrony praw kobiet, a wspólny finał obchodów i uliczne Freedom Disco odbyło się na pl. Konstytucji.

Postulaty i pytania formułowane wobec rządzących to m.in. kwestie związane ze zdrowiem, takie jak wycofanie się ze standardów opieki okołoporodowej i systemowego finansowania przesiewowych badań profilaktycznych szyjki macicy i piersi. Chodzi też o ograniczenie dostępności tabletek dzień po i zaprzestanie finansowania z budżetu procedury zapłodnienia in vitro. W liście do premier Szydło podnoszono też kwestie ekonomiczne: wykluczenie samotnych matek wychowujących jedno dziecko z programu 500+, nierozwiązany problem alimentów, nierówności płacowe. Protestujący domagali się też wdrożenia konwencji antyprzemocowej i lepszej współpracy rządu z kobiecymi organizacjami pozarządowymi.

Postulaty te, szczególnie odnoszące się do aborcji czy in vitro, wywołały reakcję środowisk konserwatywnych. Instytut Ordo Iuris zorganizował konferencję, podczas której przekonywano, że „strajk feministek nie jest protestem wszystkich Polek".

– Feministki prezentują postulaty sprzeczne ze stanowiskiem zwykłych Polek, choć roszczą sobie pretensje do ich reprezentowania – argumentowała wiceprezes tej organizacji Joanna Banasiuk. Konfederacja Kobiet RP chce natomiast realnego docenienia pracy kobiet w domu i powstania platformy współpracy reprezentującej interesy kobiet.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA