fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Odrzucenie spadku po terminie możliwe, gdy spadkobiercy znali tylko część długów - orzeczenie Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Częściowa tylko znajomość długów przodka może uprawniać spadkobierców do późniejszego odrzucenia spadku. Nie muszą czynić tego profilaktycznie.

To sedno najnowszego postanowienia Sądu Najwyższego, pomocnego w sprawach tzw. niechcianych spadków, w których są albo prawie same długi, albo przekraczają one wartość zostawionych aktywów, czyli dziedziczenie się nie opłaca. Prawo zna te problemy. Sposobem na ich uniknięcie jest odrzucenie spadku.

Wobec takiego problemu stanęła dwójka dzieci Tomasza i Beaty G., którzy zmarli w odstępie kilku miesięcy w 2013 r., a chodziło o spadek po ojcu. Prowadził on przez wiele lat firmę transportową, z czego utrzymywał się wraz z całą mieszkającą z nim do jego śmierci rodziną, w tym już pełnoletnimi dziećmi. Miał jednak znaczne długi (ok. 240 tys. zł niespłaconych kredytów). W ostatnich dwóch latach życia komornik prowadził wobec niego egzekucję: zajął ciężarówkę na rodzinnej posesji, o czym wiedzieli żona i dzieci, jak też sąsiedzi, ale nie udało się jej zlicytować, bo nie było chętnych. Następnie komornik wezwał ZUS do dokonywania potrąceń z renty lub emerytury, a kopię wezwania odebrała córka – wiedziała więc przynajmniej, skąd jest przesyłka. Syn miał świadomość, że może odpowiadać za długi ojca jako spadkobierca, jednak za życia matki nie interesował się nimi. Po śmierci matki na wniosek urzędu skarbowego wszczęto postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku po Tomaszu G. i wtedy na rozprawie dzieci złożyły oświadczenia o odrzuceniu spadku po ojcu. Było to już po upływie terminu przewidzianego na odrzucenie (art. 1015 kodeksu cywilnego), więc skorzystały z możliwości uchylenia się od skutków niezachowania terminu do odrzuceniu spadku pod wpływem błędu (art. 1019 k.c.). Wymaga ono jednak zatwierdzenia przez sąd.

Czytaj też:

Sąd Najwyższy o odrzuceniu spadku

Czy odrzucenie spadku uwolni rodzinę spadkodawcy od spłacania jego długów?

I to jest ta nasza sprawa. Sąd Rejonowy, a następnie Okręgowy w Słupsku odmówiły zatwierdzenia złożonego oświadczenia o odrzuceniu spadku. Uznały bowiem, że dzieci zmarłego nie wykazały, aby były w błędzie co do majątku ojca, w każdym razie błąd ich nie był istotny. Mieszkając razem z ojcem do jego śmierci, wiedząc, że prowadzi firmę i o zajęciu komorniczym wykorzystywanego w firmie samochodu, zarazem nie dążąc do uzyskania żadnych informacji choćby od żyjącej jeszcze matki, wykazały się lekkomyślnością. Tymczasem świadomość prawna przeciętnego obywatela jest obecnie całkiem wysoka, do czego przyczyniają się media poruszające problematykę związaną z dziedziczeniem i odpowiedzialnością za długi spadkowe, w tym osób z najbliższego otoczenia.

Sąd Najwyższy, do którego odwołali się spadkobiercy, nie podzielił tej oceny i nakazał sądowi okręgowemu ponowne rozpoznanie sprawy.

– Skarżący mają rację, że do decyzji o przyjęciu albo odrzuceniu spadku istotna może być wiedza o całości długów spadkowych, a wiedza jedynie o części z nich albo możliwość łatwego jej uzyskania nie uzasadnia oczekiwania, że spadkobierca profilaktycznie odrzuci spadek – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Roman Trzaskowski. – Sytuacja taka nie wyklucza zatem możliwości powołania się na błąd w razie późniejszego ujawnienia się innych długów. Tym bardziej że dowiedzenie się o całości długów kredytowych (poza kredytem hipotecznym) i podatkowych nie jest łatwe – dodał sędzia.

Sygnatura akt: IV CSK 398/18

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalista od prawa spadkowego, DWF Poland

 
Trafnie SN wskazuje, że przesłanki uchylenia się od skutków braku oświadczenia w sprawie przyjęcia spadku powinny być interpretowane liberalnie. Ten sposób myślenia należy zaaprobować, zwłaszcza gdy ustawodawca w 2015 r., pod wpływem wyrażanej krytyki, przeszedł na system, w którym milczenie oznacza przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z ograniczeniem odpowiedzialności za długi. Ale sprawa ma i drugie dno. Mimo „wyciągnięcia pomocnej dłoni” przez SN, sprawa ciągle może zakończyć się niepomyślnie dla uchylających się od skutków niezłożenia oświadczenia. W sytuacjach wahliwych lepiej przesadzić z ostrożnością niż borykać się z kłopotami, choćby takimi jak konieczność prowadzenia procesów przez kilka lat.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA