fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Gen. Różański: Szef MON mi nie ufał

Generał broni Mirosław Różański
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Nie mogłem pozwolić sobie na to, że moje stanowisko, moje rozwiązania są, powiem wprost, deprecjonowane - tak generał broni Mirosław Różański uzasadnił swoją decyzję o odejściu z armii.

Nie mogłem pozwolić sobie na to, że moje stanowisko, moje rozwiązania są, powiem wprost, deprecjonowane - tak generał broni Mirosław Różański uzasadnił swoją decyzję o odejściu z armii.

Generał Różański był gościem Moniki Olejnik w "Kropce nad i".

Generał ocenił, że okres w wojsku, który poświęcił przygotowaniom ćwiczeń Anakonda i szczytu NATO w Warszawie, był dla niego komfortowy.

- Nie otrzymywałem dodatkowych zadań, nie uczestniczyłem w odprawach, ale wiedzieliśmy co mamy zrobić- mówił generał.

Potem jednak, według słów Różańskiego, Ministerstwo Obrony Narodowej zaczęło podejmować działania, które "nie do końca mógł zaakceptować". - Określiłbym to bardzo prosto: chyba był brak zaufania do mojej osoby - powiedział. - Kiedy dyskutowaliśmy, jak zrealizować przedsięwzięcia typu wzmocnienie ściany wschodniej, ja przedstawiałem pewne rozwiązania. Kiedy rozmawiałem z ministrem Macierewiczem, on nawet przyznawał mi rację, ale później decyzje podejmowane były inne.

Generał Różański nie zgadza się również z nominacjami, do których doszło w armii w ostatnich miesiącach. Jego zdaniem na stanowiska są powoływani ludzie bez niezbędnego doświadczenia, a tacy mogą być dla wojska niebezpieczni. - Młodego lekarza nie zrobilibyśmy ordynatorem - zauważył. Przypomniał też, że wielu doświadczonych oficerów już w armii nie ma, bo albo odeszli sami, albo "stworzono im warunki dogodne do odejścia".

Rozmówca Moniki Olejnik ma również żal do resortu za sposób, w jaki żołnierzy przenoszono do rezerwy. Poprosił szefa MON Antoniego Macierewicza, by decyzję o przeniesieniu danego oficera do rezerwy przesyłać do niego, a nie wysyłać je pocztą do zainteresowanych. - Chciałem osobiście im je wręczyć, patrząc w oczy podziękować za służbę - mówił Różański.

Zdaniem generała zmiany kadrowe, jakie miały ostatnio miejsce w wojsku, będą skutkować negatywnie za 3-5 lat. - To jest wyrwa, która została dokonana. Doświadczenia nie zdobywa się w ciągu kilkunastu dni, w ciągu 3 miesięcy. Są potrzebne lata - stwierdził Różański.

Generał mówił, że choć historię należy szanować, to trzeba też myśleć o przyszłości. I dlatego bardziej ceni określenie Żołnierze Niezłomni niż Żołnierze Wyklęci, których etos wprowadza teraz MON. - To są dla mnie Żołnierze Niezłomni - mówił, pokazując zdjęcie z weteranami z misji w Afganistanie i Iraku.  - To o nich powinniśmy mówić, że tworzą wartość wojska.

Generał Różański, pytany o opisywane przez media oddawanie honorów rzecznikowi MON Bartłomiejowi Misiewiczowi stwierdził jedynie, że może tylko przeprosić za tych, którzy nie zachowali standardów. - To chyba moja porażka - powiedział zauważając, że wśród tych, którzy salutowali Misiewiczowi byli "spod jego ręki".

Więcej - TVN24

 

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA