fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Mało skarg nadzwyczajnych, za dużo etatów Izbie Kontroli Nadzwyczajnej SN

Fotolia.com
Niewielka liczba spraw rodzi pytanie, co dalej z Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i czy 20 etatów to nie za dużo, gdy pracy jest tak mało – zastanawiają się eksperci.

Od kwietnia do 1 lipca 2019 r. do Wydziału Skargi Nadzwyczajnej Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej wpłynęły 4533 prośby obywateli o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Do 1 lipca 2019 r. prokuratorzy z Wydziału rozpoznali 2699 wniosków obywateli o wniesienie takiej skargi. Prokurator generalny wniósł 19 skarg nadzwyczajnych, z czego dwie rozpoznano a jedną z nich uwzględniono. Sąd Najwyższy, rozpoznając skargi nadzwyczajne, nie wystąpił do dziś w żadnej z tych spraw z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. W tym samym czasie rzecznik praw obywatelskich wysłał do SN siedem skarg. Trzy z nich zostały uwzględnione.

Czytaj też:

Sąd nie został zablokowany

Dariusz Zawistowski, prezes Izby Cywilnej SN, był bardzo sceptyczny, kiedy usłyszał o pomyśle wprowadzenia skargi. Dziś przyznaje: to rzeczywiście mniej, niż można się było spodziewać. I mówi nie tylko o liczbie wniesionych przez prokuratora skarg, ale i wniosków obywateli o jej złożenie.

– Może wcale nie jest tak źle z jakością naszego orzecznictwa, skoro mimo możliwości skarżenia milionów rozstrzygnięć, wpłynęło zaledwie kilka tysięcy wniosków. To dobry sygnał – mówi sędzia Zawistowski. Dostrzega jednak w tym pewien problem.

– Jeśli taka tendencja się utrzyma, trzeba będzie się zastanowić nad liczebnością obsady Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dziś przydzielono tam 20 etatów. Dla kilku czy kilkunastu spraw to zdecydowanie za dużo. Szczególnie kiedy zestawi się to z obciążeniem sędziów Izby Cywilnej czy Karnej – dodaje.

Podobnego zdania jest prof. Zbigniew Ćwiąkalski.

– Niewielka liczba skarg to bardzo dobry sygnał dla nas wszystkich – mówi „Rzeczpospolitej". Jego zdaniem świadczy to o roztropności tych, którzy wnioski obywateli badają.

– Ta instytucja i tak budzi wiele zastrzeżeń. Wzrusza bowiem prawomocne orzeczenia sadów. Jeżeli jednak traktuje się ją wyjątkowo, jako środek nadzwyczajny, to nie niesie ze sobą większych zagrożeń.

Pierwsze wygrane

W maju 2019 r. Sąd Najwyższy uwzględnił jedyną do tej pory skargę nadzwyczajną prokuratora generalnego o nakaz zapłaty z 2009 r. Pozwani mieli zapłacić powodowi 15 995 zł i odsetki 2 proc. dziennie. Co to za sprawa?

Pozwana kupiła u strony powodowej wyposażenie gabinetu kosmetycznego. Termin zapłaty minął w 2009 r. Odsetki wynosiły 730 proc. rocznie, a dług ponad milion zł. W skardze PG mówił, że odsetki powinny zostać zredukowane przez sąd i zgodnie z kodeksem wyniosłyby 20 proc. SN uchylił nakaz i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia ubiegłego roku. Przewiduje ona m.in. możliwość składania do SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki polskich sądów, w tym z ostatnich 20 lat.

Zgodnie z ustawą skargę nadzwyczajną można wnosić w pięć lat od uprawomocnienia się skarżonego orzeczenia. Jeżeli od uprawomocnienia się orzeczenia upłynęło pięć lat, ale wywołało ono nieodwracalne skutki prawne lub przemawiają za tym wolności oraz prawa człowieka i obywatela zapisane w konstytucji, SN może również ograniczyć się do stwierdzenia, że wydano je z naruszeniem prawa.

W przypadku uwzględnienia skargi nadzwyczajnej SN uchyla zaskarżone orzeczenie i albo je zmienia, albo przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania właściwemu sądowi. Jeżeli stwierdzi brak podstawy do uchylenia, oddala skargę.

Co może SN?

Jeśli jednak zaskarżone orzeczenie wywołało nieodwracalne skutki prawne (np. zasądzoną nieruchomość nabyła w dobrej wierze inna osoba), w szczególności gdy upłynęło już pięć lat, i uchylenie orzeczenia naruszyłoby międzynarodowe zobowiązania Polski, Sąd Najwyższy ogranicza się do stwierdzenia, że wydano je z naruszeniem prawa i wskazuje jego wady. Wyrok pozostaje wówczas w mocy, ale poszkodowanemu otwiera to drogę do domagania się (w kolejnym procesie) odszkodowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA