fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Zmiany w KRS i USP: wnioski z sejmowego wieczoru - komentuje Tomasz Pietryga

Tomasz Pietryga
Rzeczpospolita
Ubiegłotygodniowe wydarzenia w Sejmie pokazały, że pierwsze skrzypce w reformach wymiaru sprawiedliwości zaczyna grać polityka. To nie prawnicze kongresy, protesty czy interwencje Fransa Timmermansa mogą zatrzymać reformy, ale wewnętrzne tarcia w obozie władzy i rozgrywki między ministrami.

W czwartek wieczorem w Sejmie wszystko wydawało się zapięte na ostatni guzik, a głosowania nad zmianami, które doprowadzą do wielkiej wymiany kadrowej w sądownictwie, to tylko formalność. Zmiany w ustawach o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz w prawie o ustroju sądów powszechnych przeszły gładko przez komisje. Do głosowania jednak nie doszło. Projekty zostały wycofane z porządku głosowań dosłownie w ostatniej chwili i nikt się ich nie spodziewał. Cała sytuacja zaskoczyła nawet posłów PiS i przedstawicieli ministra sprawiedliwości. Oficjalnym uzasadnieniem był opór prezydenta Andrzeja Dudy, który zajmuje sceptyczne stanowisko w sprawie wygaszania kadencji sędziów KRS. W efekcie najpierw głos ma zabrać Trybunał Konstytucyjny, który zbada, czy dotychczasowy tryb wyboru sędziów do Rady jest zgodny z ustawą zasadniczą. Wniosek w tej sprawie do TK złożył Zbigniew Ziobro. Termin rozprawy został wyznaczony na 20 czerwca. Tak, aby Sejm mógł wrócić do pracy nad reformą jeszcze przed wakacjami.

Patrząc na wydarzenia ostatniego roku, kiedy to PiS przeprowadzał reformy Trybunału Konstytucyjnego błyskawicznie, metodą faktów dokonanych, i na ograniczony wpływ ośrodka prezydenckiego na działania partii rządzącej, trudno uznać takie uzasadnienie za przekonujące. Zwłaszcza że prezydent ma możliwość prewencyjnego skierowania ustaw do TK przed ich podpisaniem, a „polityczne umieranie za KRS" w posttrybunalskiej rzeczywistości raczej trudno sobie wyobrazić.

Może to oznaczać, że tym razem reformy zatrzymały jednak wewnętrzne tarcia w obozie władzy i konflikty między ministrami. Pytanie, jak są głębokie. Czy zablokowały proces legislacyjny reformy sądownictwa tylko na chwilę, czy jest to symptom poważniejszych napięć. Nie ulega wątpliwości, że to ostatni moment na wycofanie się PiS z mało zrozumiałych zmian w KRS. Rzuciły bowiem nie najlepsze światło na całą reformę sądownictwa, która coraz bardziej kojarzy się z polityczną rozprawą z trzecią władzą zamiast z usprawnianiem wymiaru sprawiedliwości. A chyba nie o to chodziło autorom zapowiadającym reformy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA