fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wątpliwości nie sprzyjają obsadzeniu etatów sędziowskich - komentuje Tomasz Błaszkiewicz

Fotorzepa, Jakub Dobrzynski Jakub Dobrzynski
Zachowania sędziów, którzy nie pozwalają na prowadzenie procedury awansowej, należy oceniać nie jako zachowanie terrorystyczne, ale jako należycie pojmowany patriotyzm.

Od czasu wyborów parlamentarnych 2015 r. zarówno sądownictwo, jak i sami sędziowie znaleźli się pod ostrzałem polityków, powiązanych z nimi instytucji oraz mediów. Zagrożenie praworządności w Polsce doprowadziło do zwiększenia aktywności sędziów i podejmowania przez nich działań mających na celu jej obronę.

Do zagorzałych krytyków takiej działalności sędziów należy red. Tomasz Pietryga.

W swoim artykule „Sędziowie, już lepiej wkładajcie koszulki" zarzucił sędziom, że w walce z politykami o praworządność wzięli podsądnych na zakładników.

Teza ta niewątpliwie medialnie chwytliwa i wpisująca się we wciąż istniejący trend obwiniania sędziów o wszelkie plagi egipskie nie ma żadnego uzasadnienia.

Autor tekstu nie kusi się nawet o analizę przyczyn, które leżą u podstaw decyzji zgromadzeń sędziów oraz ich skutków nie tylko dla obywateli, ale również dla samych sędziów.

Choć analiza przyczyn wymagałaby przeprowadzenia przez zastępcę redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej" rozmów, i to z szeregowymi sędziami, to analiza skutków nie wymaga już takiej aktywności.

Niewątpliwie decyzje te są w pierwszej kolejności niekorzystne dla samych sędziów. Niewłaściwe rozmieszczenie etatów, zaniechanie obsadzania wolnych etatów sędziowskich przez ministra sprawiedliwości powodują, że sędziowie są przeciążeni dodatkowym sprawami.

Prowadzenie jednocześnie przez jednego sędziego 400, 600, 800 czy 1000 spraw wpływa bezpośrednio na konieczność poświęcania dodatkowego czasu na pracę kosztem rodziny oraz własnego zdrowia.

Pojawia się stres, przemęczenie, co ma wpływ na funkcjonowanie sędziów i na jakość wykonywanej przez nich pracy.

Jest to zjawisko istniejące w polskim sądownictwie i pogłębiające się od lat, co znajduje odzwierciedlenie również w badaniach (patrz projekt pt. „Monitoring stresu zawodowego w sądach i jego skutki zdrowotne", badanie TEMIDA 2015). Powstaje zatem pytanie, dlaczego sędziowie podejmują takie działania, szkodząc samym sobie, własnemu zdrowiu i rodzinom? Dlaczego nie pozwalają na poprawę komfortu pracy? Po co, jak pisze red. Tomasz Pietryga, biorą ludzkie tarcze, zamiast pomóc samym sobie?

Otóż odpowiedź jest banalnie prosta. Wbrew temu co pisze red. Pietryga, szybkie obsadzenie etatów sędziowskich przy tylu wątpliwościach prawnych, które rozstrzygnie TSUE, nie służy obywatelom. Możliwość kwestionowania orzeczeń wydawanych przez osoby niewłaściwie powołane na stanowiska sędziowskie jest wystarczającym powodem do ochrony obywateli przed niefrasobliwością polityków.

Warto przypomnieć, że tak rozumiana ochrona społeczeństwa przed działaniami władzy publicznej miała już miejsce w niedalekiej przeszłości. To właśnie z uwagi na wątpliwości co do legalności przenoszenia sędziów na nowe miejsca służbowe będące skutkiem tzw. reformy Gowina 136 sędziów odstąpiło od orzekania, chroniąc w ten sposób obywateli przed skutkami niezgodnych z prawem poczynań władz.

Podobnie jak dziś, sędziowie zrobili to wówczas wbrew własnym interesom, ryzykując kariery. Dzięki współpracy władz udało się w sposób rozsądny rozwiązać ten problem. W tym kontekście zachowania sędziów, którzy nie pozwalają na prowadzenie procedury awansowej, należy oceniać nie jako zachowanie terrorystyczne (bo czym innym jest wzięcie żywych tarcz?), ale jako należycie pojmowany patriotyzm.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego w Sulęcinie i członkiem Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA