fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Piebiak o reformie sądownictwa i sędziach pokoju: żaden sędzia nie straci finansowo

Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości
materiały prasowe
Żaden sędzia na wprowadzeniu reformy nie straci finansowo – zapewnia Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje drugą odsłonę reformy sądownictwa. Opisaliśmy właśnie jej założenia. Kiedy będą gotowe projekty?

Trudno to dokładnie określić, ponieważ najpierw chcemy założenia tej fundamentalnej reformy wymiaru sprawiedliwości poddać szerokim konsultacjom z wszystkimi zainteresowanymi, przede wszystkim ze środowiskiem sędziowskim. Chcemy też dać samorządom terytorialnym możliwość wypowiedzenia się co do przyszłej struktury i siatki sądów. To musi potrwać.

Czytaj także:

MS o sędziach pokoju: rozsądek zastąpi wykształcenie

Sędzia pokoju osądzi wykroczenia

Nadchodzi wielka reforma sądów powszechnych

Sądowy skok w nieznane

Koncepcja sędziów pokoju, których ogromnym orędownikiem jest partia Pawła Kukiza, podoba się sędziom, lecz nie do końca. Podstawowy zarzut to dopuszczenie do orzekania nieprawników – wprawdzie tylko w błahych sprawach...

Minister Zbigniew Ziobro już wcześniej dziękował partii Kukiz'15 i jej liderowi za inspirację do podjęcia prac nad wprowadzeniem instytucji sędziów pokoju i wspólną pracę nad nią naszych ekspertów. Wszyscy jesteśmy zgodni, że to bardzo wartościowy pomysł na usprawnienie sądownictwa jako całości i zwiększenie roli czynnika społecznego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Mamy tysiące bezrobotnych prawników, często nawet po aplikacjach i zdanych egzaminach zawodowych. Dlaczego nie dać im szansy na dostanie się na urząd sędziego pokoju?

Do sądów pokoju będą trafiać drobne sprawy, w których – jak się wydaje – wiedza prawnicza nie jest niezbędna, wystarczy zdrowy rozsądek, uczciwość i przede wszystkim doświadczenie życiowe. To zresztą jest na razie tylko wstępna propozycja i o tym, jakie dokładnie kryteria powinien spełniać przyszły sędzia pokoju, będziemy szeroko dyskutować.

Sędziów, którzy nie mówią „nie" samej instytucji, razi przyjęta przez autorów propozycji zasada słuszności w orzekaniu, która ma obowiązywać przed sądami pokoju. Mają rację, krytykując ją?

Zasada słuszności to już od lat standard w kodyfikacjach. Przykład: o kosztach procesu cywilnego można orzec zgodnie z zasadami słuszności. W istocie zasady współżycia społecznego opisane w kodeksie cywilnym to nic innego jak właśnie zasady słuszności. Sądownictwo polubowne również orzeka na ich podstawie. Nie jest to więc jakaś rewolucja w systemie.

Wielu oceniających propozycje reformy porównuje sądy pokoju z propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości do kolegiów do spraw wykroczeń, które zniknęły przed laty. Trudno zaprzeczyć, że pewne podobieństwo istnieje.

To porównanie całkowicie nieuprawnione, ponieważ w kolegiach nie orzekały osoby wybierane przez obywateli. To jest podstawowa zaleta sędziów pokoju, że będą mieć nie tylko legitymację demokratyczną, lecz także swego rodzaju moralną, ponieważ będą osobami, którym zaufały lokalne społeczności.

W założeniach przyjęto, że sędziowie pokoju wykonują swe obowiązki przy powiatach. Gdzie więc będą orzekać? Gdzie pojawią się sale rozpraw?

Wstępnie myślimy o wykorzystaniu istniejącej już infrastruktury samorządu terytorialnego. Wprowadzając instytucję sędziów pokoju, chcemy, by byli oni jak najbliżsi obywatelom, ale oczywiście o szczegółach będziemy jeszcze dyskutować. Tu nie będziemy niczego nikomu narzucać. Trzeba wypracować formę akceptowalną dla wszystkich.

Inny pomysł tej samej reformy to likwidacja wszystkich sądów apelacyjnych. Propozycja ma wielu zwolenników, ale są także przeciwnicy. Wszyscy pytają jednak, dlaczego właśnie te sądy mają zniknąć z administracyjnej mapy sądownictwa.

Z prostej przyczyny: zaburzają naturalną strukturę podziału sądów na sądy pierwszej i drugiej instancji. Oczywiście można by zlikwidować sądy rejonowe, ale organizacyjnie prościej jest znieść jedenaście sądów apelacyjnych niż przeszło trzysta sądów rejonowych. Poza tym chcemy przybliżyć sądy do obywateli, a nie je od nich oddalić. Są miejsca w Polsce, w których do sądu apelacyjnego jest 150 km i z natury rzeczy dostęp do tego sądu jest dla obywatela z tego powodu utrudniony.

Spłaszczenie struktury sądownictwa wielu się podoba. Pojawia się jednak zarzut, że po wprowadzeniu tych zmian upadnie obowiązująca dziś zasada nieprzenoszalności sędziów, bo skoro funkcjonować będzie tylko jeden urząd: sędziego sądu powszechnego, to łatwiej będzie przenosić sędziów z sądu do sądu. Niekoniecznie w nagrodę...

Zapewniam, że nic takiego się nie stanie. Zasada ta ma umocowanie w konstytucji i nic tu się nie zmieni.

Niektórzy sędziowie mogą zostać w tej reformie poszkodowani. Jedna pensja dla wszystkich taka sama plus dodatek za wysługę lat. To on ma różnicować sędziów „młodych" i „starszych". Jak szybko obliczyli, dzisiejszy sędzia sądu apelacyjnego z powiedzmy pięcioletnim stażem, może dostać w sumie mniejsze wynagrodzenie niż sędzia sądu rejonowego z piętnastoletnim stażem w orzekaniu...

Tu również zapewniam, że żaden sędzia na wprowadzeniu reformy finansowo nie straci. Obowiązuje przecież zasada ochrony praw nabytych i my tę zasadę respektujemy. Mieliśmy już podobną zmianę i nic złego się nie wydarzyło. Gdy tworzono dwuinstancyjne sądownictwo administracyjne, część sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego została przeniesiona służbowo do nowo powstałych wojewódzkich sądów administracyjnych. Nastąpiło to z zachowaniem dotychczasowego tytułu i pensji, a wszystkie możliwe sądy uznały, że cała zmiana została przeprowadzona prawidłowo. Nie proponujemy więc nic innego, choć oczywiście skala operacji będzie dużo większa.

Rada doradcza, o której powołaniu myśli Ministerstwo Sprawiedliwości, to dodatkowy organ, który może decydować między innymi o dyscyplinarkach sędziów. Pesymiści mówią, że to może być kolejny organ do ich nękania i pilnowania.

Jeśli rady mają rozpoznawać skargi na działalność sądów, to naturalne jest, że powinny mieć też prawo do żądania wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec konkretnego sędziego, którego pracę uznają za niedobrą. Ale to będzie tylko i jedynie prawo do wystąpienia z takim wnioskiem. Decyzję będzie podejmować rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych po wnikliwej analizie wszystkich zarzutów czy wątpliwości odnoszących się do działalności danego sędziego. Ponadto decyzja rzecznika dyscyplinarnego będzie przecież jeszcze podlegać kontroli sądowej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA