fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nieprawidłowości na listach poparcia do KRS obciążają marszałka Sejmu

Listy poparcia do KRS wpłynęły do Sejmu w marcu 2018 r. Ówczesny marszałek Marek Kuchciński odmówił ich ujawnienia posłom opozycji.
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Gdyby od razu zweryfikowano, czy sędziowie podpisali się pod kandydaturami do Rady, uniknięto by kwestionowania prawidłowości jej powołania.

Wiemy, kto poparł kandydatów do KRS, i potwierdziło się kilka hipotez. Pierwsza, że poparcia w terenie zabrakło i kandydatów ratowali sędziowie delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości. Rafał Puchalski (z Sądu Rejonowego w Jarosławiu wkrótce trafi do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego) podpisał się pod dziewięcioma kandydaturami, a sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, która poparła pięciu sędziów, przyznała, że nie zna wszystkich, którym dała poparcie. Wynika z tego, że Ministerstwo Sprawiedliwości odegrało kierowniczą rolę w procederze. To potwierdza zarzuty o „sędziowską spółdzielnię" z MS. Podpisy zbierano na listach in blanco, a nowa KRS miała reprezentować niedoceniane sędziowskie „doły".

Po drugie, wycofane poparcie. Grupa sędziów cofnęła je Leszkowi Mazurowi, on zaś to uszanował i tych podpisów nie wzięto pod uwagę. Nie miał jednak kłopotu, bo zebrał 40 podpisów, czyli o 15 więcej, niż wymagano. Inna była sytuacja sędziego Macieja Nawackiego. Przedłożył 28 podpisów, w tym własny oraz żony, i nie uwzględnił prośby czworga sędziów, by ich podpisy wycofać, o co prosili na długo, nim jego pełnomocnik złożył listę w Sejmie. Twierdził, że nie może tego zrobić. Przykład sędziego Mazura pokazuje, że tak nie jest, a ukrycie przed marszałkiem Sejmu cofnięcia poparcia to rzecz prawa karnego i prokuratury.

Czytaj też:

Po trzecie, ujawnione nieprawidłowości na liście sędziego Nawackiego obciążają marszałka Sejmu, który po jej przyjęciu winien sprawdzić każdy wykaz od strony formalnej – nie tylko ustalając w MS, czy podpisani są sędziami, ale też pytając ich samych, czy faktycznie złożyli podpis pod wskazaną kandydaturą. Wówczas uniknięto by kompromitacji.

Sejm powołał 15 członków KRS jedną uchwałą na wspólną, czteroletnią kadencję. Część ekspertów, a także Stowarzyszenie Sędziów Iustitia twierdzą, że nieważność listy Nawackiego unieważnia całą KRS, którą powołano z wadą prawną. Ale jakiś organ musiałby tak orzec. Nie będzie to Trybunał Konstytucyjny, bo nie bada on uchwał Sejmu. Może w indywidualnych sprawach zrobią to sądy powszechne, przywołując uchwałę połączonych izb SN, a może Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN? Najlepsza byłaby ustawa, ale to najbardziej nieprawdopodobny scenariusz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA