fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sąd Najwyższy: starzy sędziowie zadecydują o losie nowych

Sąd Najwyższy
Fotorzepa, Danuta Matloch
W czwartek 64 starych sędziów SN ma zadecydować o losie nowych kolegów.

Nowych jest zaś w SN 37, a w całej Polsce ponad 300, więc rozstrzygnięcie SN, przynajmniej na jakiś czas, może mieć ogromne znaczenie dla sporów na szczytach Temidy.

Kto kogo osądzi

Uzasadniając kilka dni temu wyłączenie z tej sprawy całych dwóch nowych izb SN: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej, rzecznik SN sędzia Michał Laskowski uzasadnił to tym, że „trudno, by orzekali we własnej sprawie". Nowi odpowiadają: ta sprawa dotyczy też starych. Czwartkowe posiedzenie (niejawne) ma odpowiedzieć na pytanie, czy udział w składzie sądu powszechnego lub SN sędziego (osoby) powołanej na sędziego przez prezydenta na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej według nowych zasad, czyli w lwiej części złożonej z sędziów powołanych przez Sejm, prowadzi do naruszenia prawa do sądu (art.  45 ust. 1 Konstytucji RP), art.  47 Karty praw podstawowych UE i traktatu o UE. W konsekwencji czy w postępowaniu karnym lub cywilnym taka osoba jest uprawniona do orzekania.

W końcówce wniosku prezes Gersdorf wskazuje, że nie dotyczy samej kwestii powoływania na urząd sędziego przez prezydenta, lecz ma na celu zabezpieczenie prawidłowego biegu procesu sądowego i ważności orzeczeń. Otwarta jest kwestia, jaki wpływ może mieć rozstrzygnięcie SN na zbliżające się wybory pierwszego prezesa SN na następną kadencję.

Tymczasem w przeddzień posiedzenia SN marszałek Sejmu Elżbieta Witek skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Sejmem a SN ws. statusu nowych sędziów, pod kątem kompetencji prezydenta do definitywnego i nieodwołalnego powoływania sędziów. Najważniejsze, że zgodnie z art. 86 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, wszczęcie postępowania w sprawie sporu kompetencyjnego zawiesza z mocy ustawy procedowanie wniosku pierwszego prezesa SN.

– Jeśli wniosek ws. sporu kompetencyjnego zostanie przekazany przez TK do SN, to SN powinien wstrzymać procedowanie – ocenił prezydent Andrzej Duda przebywający w Davos.

Ex lege zawieszone

O zawieszeniu (z mocy prawa) czwartkowego posiedzenia SN już poinformowała w środę prezes TK Julia Przyłębska. I o tym, że pisma procesowe w tej sprawie zostały w środę doręczone wszystkim uczestnikom postepowania, w tym I prezesa SN Małgorzacie Gersdorf. Czy SN tego usłucha? Raczej nie. Sędzia Michał Laskowski wskazuje, że już w 2017 r. TK chciał blokady posiedzenia SN ws. dopuszczalności ułaskawienia szefów CBA.

Sporu kompetencyjnego nie ma

Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku mówi, że zaistnienie sporu kompetencyjnego przed TK, owszem, zawiesza kolidujące postępowania, ale tu nie ma żadnej kolizji. – SN ma powziąć uchwałę, która ma usunąć rozbieżności orzecznictwa. Sejm nie orzeka w takich sprawach i nie może przejąć kompetencji sądzenia. Tu idzie o stworzenie pozornej przeszkody dla uchwały trzech izb SN, planowanej na 23 stycznia. Trafnie mówi się, że stanowisko marszałek Sejmu prowadzi do tego, że każda wątpliwość w orzecznictwie, którą zamierzałby rozstrzygać SN byłaby rzekomym sporem kompetencyjnym.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Aleksander Stępkowski, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN

Pytanie przedstawione przez pierwszą prezes SN zostało sformułowane tak, by instrumentalnie wykorzystując regulacje pozwalające na usuwanie rozbieżności w wykładni prawa, dokonać swoistego sądu nad obecną KRS i sędziami powołanymi przez prezydenta na jej wniosek. Pewną kategorię sędziów postawiono w sytuacji podsądnych i w związku z tym art. 40 k.p.k. wydaje się mieć do nich zastosowanie. Ponieważ jednak ma to być sąd nad „nowymi" sędziami, to pozbawiono ich jakiejkolwiek możliwości obrony, i to w imię prawa do sądu. Jednocześnie uczyniono sędziami sprawozdawcami osoby znane z okazywania niechęci tym, których mają w tym nadzwyczajnym trybie pozbawić władzy sądzenia, uzyskanej na mocy konstytucji. W rzeczywistości przedstawienie takiego zagadnienia prawnego ma pozbawić realnej doniosłości prerogatywy prezydenta RP i jest zamachem na trójpodział władz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA