fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Zablokowanie przez RODO list poparcia kandydatów do KRS - komentuje Wojciech Tumidalski

YouTube
Rządzący wpadli na to, jak opóźnić publikację list poparcia kandydatów do KRS. To niestety kolejny przykład relatywizowania wyroków sądów.

Gdy po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nakazał ujawnienie, kto podpisał się pod kandydaturami sędziów wybranych do Krajowej Rady Sądownictwa, minął termin dla Kancelarii Sejmu by orzeczenie wykonać, nagle znów okazało się to rzekomo niemożliwe.

Czytaj także: UODO zbada legalność udostępniania list do KRS

Teraz bowiem Jan Nowak, do niedawno radny PiS, a dziś prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych będzie badać, czy ujawnienie nazwisk sędziów udzielających poparcia kandydatom, narusza mityczne RODO.

Ten absurdalny pomysł narodził się w głowach rządzących polityków co najmniej kilka dni temu, bo jeszcze w zeszłym tygodniu wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki pytany w TVN24, czy listy będą ujawnione, odpowiadał, że wyrok sądu „to nie jest decyzja ostateczna” i że jest jeszcze kwestia ochrony danych.

Ale RODO nie jest dobre na wszystko. Wyjaśnijmy: wyrok NSA jest prawomocny i wiąże wszystkie organy państwa. Także urząd ochrony danych. Ta sytuacja jasno pokazuje, że chodzi tu o grę na zwłokę, nie po raz pierwszy zresztą. Wygląda na to, że politycy Prawa i Sprawiedliwości badają wyroki sądów przed ich wykonaniem i chcą sami decydować, który może ich wiązać, a który nie. Źle to wygląda.

Co więcej, ten nowy obrót sprawy dodatkowo osłabia i tak nadwątlony już autorytet Krajowej Rady Sądownictwa. Przecież wybrani do tego ciała przez Sejm sędziowie – gdyby wskazali, kto ich popierał – mogliby wzmocnić swą pozycję. No chyba, że jest tak jak twierdzą niektórzy członkowie ich środowiska – że udzielili sobie poparcia nawzajem, plus jeszcze kilka podpisów od sędziów delegowanych do ministerstwa sprawiedliwości – i nikt poza tym. Ale jeśli tak, to mamy problem dużo poważniejszy.

Pozostaje przyłączyć się do apelu sędziego Stanisława Zabłockiego, prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego, by sędziom, którzy udzielili poparcia kandydatom do KRS, nie zabrakło odwagi cywilnej potrzebnej do bycia sędzią, i aby sami zechcieli się ujawnić.

Chyba, że wstyd wygrywa u nich z sędziowską odwagą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA