fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Tomasz Pietryga: Protesty wyborcze - Sąd Najwyższy znowu znajdzie się w centrum politycznej uwagi

Adobe Stock
Sąd Najwyższy znowu znajdzie się w centrum politycznej uwagi.

Wszystko przez protesty wyborcze, które wkrótce będzie musiała rozpatrywać Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Mimo że badała już sprawy z wyborów do polskiego i europejskiego parlamentu, atmosfera wokół orzekających tam sędziów znowu zrobi się gorąca.

Do Trybunału Sprawiedliwości UE już popłynęły pytania prejudycjalne w sprawie rozstrzygnięcia konstytucyjnego statusu nowych sędziów orzekających SN. Szybkiej odpowiedzi Luksemburga nie należy się spodziewać, ale pytania kierowane do niego zaraz po wyborach świadczą o tym, że podział i emocje wokół nowych sędziów nie słabną, także po wyborze nowej pierwszej prezes Małgorzaty Manowskiej, która zapowiadała zasypywanie podziałów.

Niewątpliwie najwięcej emocji, nie tylko prawnych, ale i politycznych, wywoła protest komitetu wyborczego Rafała Trzaskowskiego, z dołączonymi protestami obywateli. Zarzuty dotyczą niekonstytucyjnych terminów wyborczych, po tym jak wybory nie odbyły się w maju, zbytniego zaangażowania się rządu oraz mediów publicznych w kampanię obecnego prezydenta. Badany będzie również bałagan organizacyjny przy wyborach korespondencyjnych, który spowodował, że niektórzy obywatele, głównie za granicą, nie mogli zagłosować. Skala problemu nie jest jednak znana.

Czy protest ma szanse podważyć wynik wyborów? Myślę, że nie wierzą w to nawet sami wnioskodawcy, abstrahując od siły argumentów prawnych. Wzruszenie wyniku mogłoby doprowadzić do wybuchu niekontrolowanych emocji społecznych wśród 10 mln obywateli, którzy głosowali na zwycięskiego kandydata.

Inna sprawa, czy podnoszone argumenty są na tyle mocne, aby wynik wyborczy podważyć. Nie udało się to w 1995 r., kiedy wpłynęło ponad 600 tys. protestów w sprawie „kłamstwa Kwaśniewskiego", gdy wygrał z Lechem Wałęsą. Pięć lat wcześniej Sąd Najwyższy nie uznał protestu komitetu Stana Tymińskiego. Ten podnosił, że zaangażowanie mediów publicznych po stronie Wałęsy pozwoliło mu wygrać wybory. Teraz zapewne scenariusz będzie podobny, choć emocje, jakie sprawa ta wzbudzi, na pewno będą spore również dlatego, że protesty rozpatrzy zmieniony Sąd Najwyższy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA