fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Upadłość ma być mniej groźna

123RF
Restrukturyzacja czy upadłość to zjawiska ekonomiczne, tylko ubrane w prawny garnitur. Sędziowie muszą szybko podejmować decyzje, gdyż w biznesie najgorszy jest ich brak – relacjonuje publicysta "Rz" Marek Domagalski

Czy restrukturyzacja będzie skutecznym lekiem na kłopoty firm? Czy przedsiębiorcy i sądy potrafią z niej skorzystać? Jedno jest pewne: mają szansę.

Tej tematyce poświęcony był kongres dotyczący prawa upadłościowego i naprawczego, zorganizowany przez Ministerstwo Gospodarki oraz Instytut Allerhanda z Krakowa. Jego członkowie brali udział w przygotowywaniu prawa restrukturyzacyjnego i obszernej noweli prawa upadłościowego, która wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r. Celem nowego prawa ma być ratowanie przedsiębiorców przed upadłością, a nie, jak teraz, likwidacja i spłacenie wierzycieli.

Druga szansa

Restrukturyzacji mają służyć aż cztery postępowania zmierzające do zawarcia układu między przedsiębiorcą a wierzycielami, poczynając od najprostszego, pozasądowego, prowadzonego pod nadzorem doradcy restrukturyzacyjnego. Jednak prawo to nie wszystko, liczy się jeszcze praktyka.

– Wiemy na pewno, że mamy nową ustawę, a więc szansę, ale co będzie dalej, to się okaże – to opinia sędzi dr Anny Hrycaj, przewodniczącej zespołu Ministerstwa Sprawiedliwości do przygotowania projektu.

Czy jest tak, jak powiedziała sędzia, czy tak, jak uważa mecenas Paweł Kuglarz, że prawo restrukturyzacyjne stwarza drugą szansę dla przedsiębiorców, że cztery procedury umożliwią zarówno małym, jak i dużym firmom przeprowadzenie restrukturyzacji. Zależeć to będzie jednak od kilku czynników, a do najważniejszych należą odpowiednio przygotowane i wyposażone w narzędzia informatyczne sądy upadłościowe.

Szkopuł w tym, że Centralny Rejestr Restrukturyzacji i Upadłości ma ruszyć dopiero 1 lutego 2018 r., chociaż pierwotnie przewidywano jego powstanie wraz z wejściem w życie nowego prawa. Rejestr ma zawierać informacje o orzeczeniach sądu upadłościowego i umożliwiać zapoznanie się, na jakim aktualnie etapie znajduje się postępowanie wobec niewypłacalnego przedsiębiorcy.

Ustawa i żołnierze...

Tym większa będzie rola sędziów. Zdaniem Zbigniewa Miczka, sędziego upadłościowego z Tarnowa, wdrożenie programu wymaga żołnierzy, tj. sędziów, którzy muszą radykalnie zmienić myślenie z prawniczego na bardziej ekonomiczne, bo restrukturyzacja czy upadłość to zjawiska ekonomiczne, tylko ubrane w prawny garnitur. Muszą oni szybko podejmować decyzje, nawet popełniając błędy, gdyż w biznesie najgorszy jest brak decyzji.

Ale czy wykrzeszą z siebie takie postawy sędziowie sądów rejonowych? Wciąż więc wraca kwestia przeniesienia upadłości do sądów okręgowych, za czym optowała sędzia Hrycaj, wskazując, że np. sprawa o ubezwłasnowolnienie jest w sądzie okręgowym, a upadłość wielkiej firmy – w rejonowym.

– Aby prowadzić postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne, musi orzekać minimum pięciu sędziów, optymalnie ośmiu, a w ponad połowie wydziałów upadłościowych nie będzie możliwości ich prowadzenia przy obecnej obsadzie. Tym bardziej że należy uwzględnić upadłości konsumenckie, które prowadzą te same sądy – ostrzega mec. Kuglarz.

Liczba upadłości konsumenckich lawinowo rośnie, na dodatek, jak zauważa Daria Popłonyk, sędzia z warszawskiego sądu upadłościowego, wiele kwestii prawnych jest wciąż nierozstrzygniętych i nawet sędziowie się ich uczą.

– Upadłość konsumencka jest czymś normalnym w każdej gospodarce europejskiej. W Niemczech od kilku lat jest ich prawie 100 tys. rocznie – wskazuje Maciej Geromin z Instytutu Allerhanda. – Chodzi o rozładowanie nadmiernego zadłużenia konsumentów, które i tak nie byłoby spłacane. Sądy upadłościowe nie powinny być jednak miejscem do rozstrzygania spraw o upadłość konsumencką. Sądy cywilne, które są dla obywatela „sądem pierwszego kontaktu", mogą mieć większą wiedzę i lepsze narzędzia przeciwdziałania nadużyciom upadłości konsumenckiej.

Sceptyczny jest Witold Missala, wiceprezydent Federacji Syndyków i Likwidatorów.

– Nawet niektórzy współautorzy wskazują, że nie będą w stanie dotrzymywać zapisanych w ustawie napiętych terminów na wykonanie poszczególne czynności. Nasze środowisko zgłaszało te problemy w trakcie prac nad ustawą. Na sprawną restrukturyzację mają więc szanse tylko duże firmy, gdyż mają pieniądze i kadry i same przygotują się do restrukturyzacji, ale średnie i małe tego nie zrobią.

Deweloperka, pomoc publiczna

Jeśli chodzi o upadłości dewelopera, to nowe przepisy zrywają z dotychczasową koncepcją osobnej masy upadłości, która była niebezpieczna, gdyż stwarzała iluzję ochrony nabywców mieszkań. W rzeczywistości jednak nie byli oni chronieni w sytuacji, gdy inwestycja nie mogła być kontynuowana.

– Nowe przepisy pozwalają zarówno w restrukturyzacji, jak i w upadłości na kontynuację inwestycji w celu przeniesienia własności mieszkań na nabywców – wskazuje dr Marek Porzycki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek zespołu przygotowującego projekt. – Wprowadzają kompleksową ochronę dopłat wnoszonych przez nabywców. Alternatywą jest kontynuacja inwestycji przez nowego inwestora, która może być narzędziem przejmowania inwestycji przez spółki celowe powoływane przez nabywców.

Prawo restrukturyzacyjne uprościło także zasady udzielania pomocy publicznej w restrukturyzacji, ale sama ustawa nie zapewnia na nią pieniędzy.

– Tych funduszy należy szukać w programach pomocowych, takich jak np. polityka nowej szansy – wskazuje Maciej Geromin z Instytutu Allerhanda.– Przepisy o pomocy publicznej w restrukturyzacji są kodyfikacją obowiązków stawianych od kilku lat przez unijnego ustawodawcę. Chodziło o wskazanie jasnych zasad, co jest, a co nie jest pomocą publiczną. Jeśli więc udzielana przez państwo pomoc jest poniżej określonego progu (de minimis) albo spełnia test prywatnego inwestora lub wierzyciela – nie jest niedozwolona.

Trudniej upaść

Kilka słów o najważniejszej kwestii, tj. niewypłacalności firmy, progu upadłości, który będzie wygodniejszy dla firm w kłopotach.

Wyjaśnia to dr Patryk Filipiak, syndyk licencjonowany, adwokat:

– Obecnie niewypłacalni są również ci przedsiębiorcy, którzy tylko chwilowo nie płacą, dysponując dużym majątkiem i dodatnimi kapitałami. Menedżerowie nie domyślają się nawet, że powinni złożyć wniosek o upadłość w ciągu 14 dni od braku zapłaty drugiej faktury. To sprawia, że prawo po prostu nie jest przestrzegane i prawie wszystkie wnioski są spóźnione. Po reformie niewypłacalny będzie ten, kto utracił zdolność spłacania długów, co musi być definitywne i wynikać z kryzysu finansowego. Stwierdzenie momentu niewypłacalności będzie trudniejsze, każdy przypadek ma wymagać odrębnego badania, ale sędziowie upadłościowi staną na wysokości zadania.

Są komentatorzy, jak mec. Artur Zawadowski z kancelarii Weil, Gotshal & Manges LLP , którzy wskazują, że ta wyższa poprzeczka może generować piramidy finansowe w rodzaju Amber Gold, ponieważ starsze długi mogą być spłacane nowymi przychodami.

– Prawo restrukturyzacyjne ma wielkie szanse dać przedsiębiorcom realną drugą szansę na nowy start – z pożytkiem i dla przedsiębiorców, i dla ich wierzycieli oraz pracowników firm dotkniętych kryzysem – nie kryje entuzjazmu mec. Piotr Zimmerman, współtwórca prawa restrukturyzacyjnego. – Warunkiem powodzenia są daleko idące zmiany w sądach upadłościowych, tj. powołanie silnych, specjalistycznych wydziałów restrukturyzacyjno-upadłościowych na poziomie sądów okręgowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA