fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Kto tworzył ruch oporu w III Rzeszy

Dietrich Bonhoeffer, ewangelicki pastor i teolog, otwarcie przeciwstawiał się nazizmowi. Został uwięziony i stracony w obozie we Flossenbürgu.
Wikipedia
Choć hitlerowski reżim bezwzględnie rozprawiał się z każdym przejawem opozycji, nie brakowało Niemców, którzy przyłączali się do antynazistowskiego ruchu oporu. Działali w nim cywile, duchowni i wojskowi.

Po bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy w maju 1945 r. alianci starali się przejąć jak najwięcej nazistowskich archiwów dotyczących m.in. ruchu oporu w państwie rządzonym przez Adolfa Hitlera i NSDAP. Wraz z przejmowaniem archiwów Służby Bezpieczeństwa i Gestapo poznawano tożsamość ludzi zakwalifikowanych jako przeciwnicy reżimu. Fakt, że nie byli zbrukani nazistowską przeszłością, sprawiał, że stawali się użyteczni przy tworzeniu administracyjnych struktur w nowych Niemczech.

Ruch antyhitlerowski w III Rzeszy rozwinął się w trzech grupach społecznych: w środowisku cywilnym, w wojsku i wśród duchowieństwa. W mowie wygłoszonej w marcu 1933 r. w kościele ewangelickim w Poczdamie Adolf Hitler zadeklarował pełne poszanowanie autonomii kościołów. W rzeczywistości już wówczas planował całkowite podporządkowanie sobie dwóch głównych wyznań w Niemczech – protestantyzmu i katolicyzmu.

Jedna Rzesza, jeden wódz, jeden Kościół

W 1933 r. Niemcy liczyły ok. 60 mln mieszkańców i niemal wszyscy byli chrześcijanami (ok. 40 mln protestantów i 20 mln katolików). Mniej niż 1 proc. stanowili obywatele wyznania mojżeszowego. Protestanci byli skupieni w utworzonej w 1922 r. Konfederacji Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego, w skład której wchodziło 28 regionalnych kościołów. W czasie i po reformacji powstały trzy główne nurty ewangelicyzmu: Kościół luterański, reformowany i unijny. Były także mniejsze formacje, tzw. wolne kościoły protestanckie, jak baptyści czy metodyści wywodzący się z tradycji braci morawskich. W ramach Kościoła ewangelickiego wyłoniła się też formacja Niemieccy Chrześcijanie. Z chwilą dojścia nazistów do władzy ruch ten proklamował powstanie Kościoła Rzeszy, co jednoznacznie wskazywało na pełne oddanie Hitlerowi oraz ideologii narodowego socjalizmu. Na czele Kościoła Rzeszy stanął mianowany 27 września 1933 r. na biskupa Rzeszy protestancki teolog i były wieloletni kapelan wojskowy Ludwig Müller, antysemita i zwolennik „oczyszczenia" Starego Testamentu ze wszelkich odniesień do kluczowej roli Żydów w przedchrystusowych wydarzeniach biblijnych. Jego autokratyczne zapędy w tworzeniu nowej, chrześcijańsko-aryjskiej religii III Rzeszy doprowadziły do konfliktu z innymi wyznaniami protestanckimi.

Należy podkreślić, że jesienią 1932 r. i w marcu 1933 r. duża liczba niemieckich protestantów oddała głosy na NSDAP. Antykomunizm, poczucie krzywdy z powodu reparacji wojennych, nacjonalizm i wspomnienie epoki Wilhelma II, kiedy istniał jasno określony porządek władzy państwowej i kościelnej, sprawiły, że w chwili przejęcia rządów przez katolika Adolfa Hitlera protestanci nie byli przeciwnikami narodowego socjalizmu. Nie mogli jednak nie dostrzegać zakusów elit NSDAP, w tym głównego ideologa partii Alfreda Rosenberga, ministra spraw wewnętrznych Wilhelma Fricka czy ministra propagandy Josepha Goebbelsa, dążących do podporządkowania 28 kościołów protestanckich nowej władzy. Przejawami tych zmian było m.in. rugowanie z mowy potocznej zwyczajowych pozdrowień „Szczęść Boże" („Gruss Gott") czy „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" i zastępowanie ich krótkim „Heil Hitler".

Reakcją na działania nazistowskich ideologów, którzy wypaczali nauki Marcina Lutra i cenzurowali rasowo Stary Testament, było powołanie w 1932 r. Ruchu Młodoreformacyjnego. Na jego czele stanęli biskupi Hanns Lilje i Wilhelm Stählin. Ruch ten przyczynił się do powstania we wrześniu 1933 r. organizacji Przymierze Pastorów (Pfarrernotbund) zrzeszającej protestanckich duchownych, a następnie Kościoła Wyznającego (Bekennende Kirche), na którego czele stanęło około 60 pastorów. Opublikowana 30 maja 1934 r. tzw. deklaracja z Barmen autorstwa ewangelickich teologów Karla Bartha i Dietricha Bonhoeffera potępiała nazistowskie praktyki rugowania osób pochodzenia żydowskiego ze wspólnot protestanckich, sprzeciwiała się prześladowaniu pastorów oraz zwierzchności władzy państwowej nad duchowną. Dietrich Bonhoeffer za działalność opozycyjną i głoszenie antynazistowskich kazań został uwięziony i stracony 9 kwietnia 1945 r. w obozie koncentracyjnym we Flossenbürgu. Represje dotknęły też Karla Bartha, którego w 1935 r. zmuszono do opuszczenia Niemiec, gdy odmówił złożenia przysięgi na wierność Hitlerowi. Podobny los spotkał teologa Hansa Philippa Ehrenberga, który został zmuszony do emigracji do Wielkiej Brytanii z powodu swego żydowskiego pochodzenia i krytyki nazizmu. Pastor Martin Niemöller, jeden z założycieli Kościoła Wyznającego, spędził siedem lat w obozach koncentracyjnych.

Nietuzinkową postacią był także protestancki duchowny z Heidelbergu Hermann Ludwig Maas, który otwarcie sympatyzował z ruchem syjonistycznym i potępiał bojkot żydowskiego handlu w Niemczech. Znając świetnie język hebrajski, uczestniczył w spotkaniach z aktywistami syjonistycznymi w Palestynie, a w swojej ojczyźnie zyskał pogardliwy przydomek „przyjaciel Żydów". Jego liberalne i pacyfistyczne wystąpienia wzbudzały wściekłość nazistów. Pod ich naciskiem w 1943 r. władze kościelne odsunęły go od praktyk duszpasterskich. W 1944 r. Maas został osadzony w obozie pracy przymusowej we Francji, skąd uwolniła go armia amerykańska. Po wojnie wrócił do posługi duszpasterskiej w Badenii. W 1950 r. jako pierwszy Niemiec o nieżydowskich korzeniach został oficjalnie zaproszony do Izraela, a w 1964 r. Instytut Yad Vashem przyznał mu tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Istnieje błędne przekonanie, że środowiska protestanckie przychylnie przyjęły wprowadzenie ustaw norymberskich z 1935 r. Tymczasem już kilka dni po ich ogłoszeniu zostały one potępione jako niezgodne z etyką wiary przez trzech dolnołużyckich pastorów: Herberta Goltzena, Eugena Weschke i Güntera Jacoba.

Protestancka opozycja wobec Hitlera nie była jednak ruchem stabilnym. W 1934 r. Przymierze Pastorów liczyło 7036 członków, ale po 1935 r. ich liczba zaczęła gwałtownie maleć. Protestanccy duchowni wyraźnie przeciwstawiali się reżimowi do 1936 r., później ich opór był w zasadzie niezauważalny.

„Paląca troska" Piusa XI

Podporządkowanie narodowemu socjalizmowi Kościoła rzymskokatolickiego było dla Hitlera znacznie trudniejsze niż zdławienie środowisk protestanckich. Wódz III Rzeszy sam pochodził z austriackiej rodziny katolickiej, ale fascynowała go pogańska mitologia Germanów, w której upatrywał pewnych podobieństw z naukami Marcina Lutra. Protestanci byli podzieleni na liczne odłamy, a niemiecki Kościół katolicki stanowił znakomicie zorganizowany monolit. Poza tym w odróżnieniu od wyznawców Lutra miał centralny ośrodek przywódczy z niezłomnym papieżem Piusem XI. Jeszcze przed dojściem nazistów do władzy w lutym i marcu 1931 r. niemieccy kardynałowie Michael von Faulhaber i Adolf Bertram z Wrocławia oraz biskupi z Bawarii, z metropolii fryburskiej i kolońskiej ogłosili trzy listy pasterskie potępiające narodowy socjalizm oraz jego stosunek do kwestii rasowych i formy sprawowania władzy w państwie. O tym, jak silna była ich pozycja, świadczy fakt, że mimo jawnej krytyki ze strony duchowieństwa Adolf Hitler zdecydował się na zawarcie 20 lipca 1933 r. konkordatu ze Stolicą Apostolską, w imieniu której podpisał go sekretarz stanu kardynał Eugenio Pacelli. Duchowieństwo katolickie miało zagwarantowaną opiekę ze strony papieża i swobodę działalności duszpasterskiej. Dla Hitlera zaś oznaczało to, że niemieccy katolicy nie będą tworzyć opozycyjnych partii politycznych.

Kardynał Pacelli, który był nuncjuszem papieskim w Niemczech w latach 1917–1929 i uważnie obserwował rozwój wydarzeń po 1933 r., nie miał jednak złudzeń, że reżim nazistowski dochowa wierności postanowieniom konkordatu. W Niemczech narodziła się dyktatura i pogański kult Führera. Łamiąc kolejne punkty traktatu wersalskiego, Hitler rozpoczął remilitaryzację Niemiec. Rozbudowa i dozbrajanie armii oraz struktur policyjnych w ramach wszechwładnego SS, zwierzęcy antysemityzm, zsyłanie tysięcy polityków, ludzi kultury i nauki do obozu koncentracyjnego w Dachau czy tworzenie ad hoc dzikich obozów SA wiązało się z łamaniem postanowień konkordatu niemal na każdym kroku. Ze szkół usunięto 700 księży katechetów, wprowadzono zakaz modlitwy, wieszania krzyży w klasach i bicia w dzwony kościelne. Gdy w 1936 r. w Oldenburger Land 4 tys. mężczyzn sprzeciwiło się usunięciu krzyży z sal szkolnych, wielu z nich stanęło przed nazistowskimi sądami i trafiło do obozów koncentracyjnych. Prześladowano zarówno księży, jak i świeckich aktywistów katolickich. W pieśniach wykonywanych na paradach szturmowców z SA brzmiało wezwanie do „wieszania Żydów i stawiania księży pod ścianę".

W obronie Żydów wystąpił Bernhard Lichtenberg, proboszcz katedry św. Jadwigi w Berlinie. Po pogromach nocy kryształowej (z 9 na 10 listopada 1938 r.) publicznie modlił się za Żydów, a w kazaniach ostrzegał, że „płonące synagogi są również domami Boga". Jako aktywista Partii Centrum pomagał katolikom żydowskiego pochodzenia w ucieczce z Niemiec. Potępiał także eutanazję umysłowo chorych. Z powodu swojej działalności stał się celem wściekłych ataków Josepha Goebbelsa w jego artykułach publikowanych w piśmie „Der Angriff". W październiku 1941 r. został aresztowany, a w maju 1942 r. skazany na dwa lata więzienia. Stamtąd wysłano go do Dachau. Schorowany i wycieńczony zmarł w drodze do obozu 5 listopada 1943 r. W 1996 r. papież Jan Paweł II ogłosił ks. Bernharda Lichtenberga błogosławionym męczennikiem, a Instytut Yad Vashem uhonorował go tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Wspominając niezłomną postawę niemieckich katolików, należy przywołać postać rektora parafii w Drawsku Pomorskim, ks. Augusta Froehlicha, zagorzałego przeciwnika nazizmu, który bronił praw polskich robotników przymusowych i zniesławianych polskich księży i biskupów. Aresztowany i przetrzymywany w kilku obozach koncentracyjnych zmarł męczeńską śmiercią w lipcu 1942 r. w Dachau.

Łamanie konkordatu przez III Rzeszę wywołało ostrą reakcję papieża Piusa XI, który z myślą o niemieckich katolikach napisał encyklikę „Z palącą troską". W jej opracowaniu poza kardynałem Pacellim wzięli udział kardynał Michael von Faulhaber i biskup Münsteru Klemens August von Galen. Pius XI potępiał w niej narastanie kultu jednostki stawiającego wodza na równi z Bogiem, pogardę dla człowieka, rasizm i antysemityzm. Tekst encykliki został odczytany 21 marca 1937 r. we wszystkich parafiach katolickich w III Rzeszy. Policja nie zdążyła z interwencją, ale goebbelsowska propaganda od razu przypuściła atak na Kościół. W wyniku represji do Dachau zesłano 411 księży. Do końca wojny w tym obozie więziono 447 duchownych katolickich.

Generalnie Kościół katolicki zgodnie z zasadami etyki chrześcijańskiej zajmował jednoznacznie antynazistowskie stanowisko. Chociaż i w jego łonie zdarzały się przypadki godne krytyki. Przykładem może być arcybiskup Wiednia kardynał Theodor Innitzer, który za pozytywną opinię o Hitlerze otrzymał ostrą reprymendę od Piusa XI.

Hans Scholl: Niech żyje wolność!

W 1937 r. w środowisku młodzieży licealnej i akademickiej powstały w konspiracji niewielkie organizacje opozycyjne. Do najbardziej znanych należeli Szarotkowi Piraci (Edelweisspiraten) z Nadrenii i Sfora (Meute), która rozpoczęła działalność w Saksonii. Podobne grupy o trudnej dzisiaj do ustalenia liczebności zostały utworzone w Berlinie, Hamburgu i Dreźnie. Ich członkowie organizowali tajną pomoc dla represjonowanych, a na prywatnych imprezach słuchali zakazanej w III Rzeszy muzyki jazzowej, którą reżim nazywał „murzyńskim hałasem". Najbardziej znanym ruchem antynazistowskim młodych Niemców była studencka organizacja Biała Róża (Weisse Rose). Na jej czele stali Sophie i Hans Schollowie, studenci filozofii i medycyny Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium. Od 1942 r. zajmowali się głównie pisaniem haseł na murach, drukowaniem i rozprowadzaniem ulotek piętnujących zbrodnie na Polakach i Żydach. Hans Scholl jako nastolatek był aktywistą Hitlerjugend. Dopiero służba na froncie wschodnim jesienią 1942 r. otworzyła mu oczy na skrywaną przez nazistów prawdę. Był wstrząśnięty rozmiarem bestialstwa. Po powrocie do Monachium postanowił wesprzeć siostrę w produkcji i kolportażu antywojennych ulotek. Ogółem przy udziale kolegów rozesłali pocztą 9 tys. ulotek. Drobiazgowe śledztwo Gestapo doprowadziło do ujęcia młodych ludzi działających w sposób spontaniczny i niestety lekkomyślny. Postawieni przed Trybunałem Ludowym, któremu przewodniczył bezwzględny nazista Roland Freisler, zostali skazani na karę śmierci i ścięci w lipcu 1943 r. Hans Scholl tuż przed egzekucją zdołał wykrzyknąć: „Niech żyje wolność!".

Na gilotynie stracili życie także inni członkowie Białej Róży: Christoph Probst, Alexander Schmorell, Willy Graff i przywódca tej grupy Kurt Huber, naukowiec z Monachium. Ich pamięć uczcił w wystąpieniach w BBC noblista Tomasz Mann, a ulotki drukowane przez Białą Różę zostały rozrzucone przez alianckie samoloty nad terytorium III Rzeszy. Gorzkim paradoksem wydaje się fakt, że pamięć o działalności zamordowanego rodzeństwa Schollów i ich kolegów przykryło wstydliwe milczenie, podczas gdy wdowy po oprawcach pokroju Rolanda Freislera otrzymywały aż do śmierci naprawdę wysokie renty przyznawane przez rząd Republiki Federalnej Niemiec.

Zabić Hitlera

W 12-letniej historii III Rzeszy podejmowano wiele prób zabicia Adolfa Hitlera. Między innymi z pobudek religijnych chciał to zrobić w 1938 r. student teologii katolickiej Maurice Bavaud. Hitler znalazł się także na celowniku działającego poza granicami III Rzeszy Czarnego Frontu, na którego czele stał Otto Strasser, brat nazistowskiego polityka Gregora Strassera zamordowanego w 1934 r. podczas nocy długich noży. Otto Strasser schronił się najpierw w Austrii, potem w Szwajcarii, a następnie wyjechał do Kanady. Na emigracji przewodniczył też Ruchowi Wolnych Niemców. Zabicie Adolfa Hitlera planowali również komuniści, Żydzi, a nawet dyplomaci, np. attaché wojskowy Wielkiej Brytanii płk Noel Mason-MacFarlane. Do najbardziej spektakularnych należał zamach dokonany 8 listopada 1939 r. w Piwnicy Mieszczańskiej w Monachium. Georg Elser, stolarz i członek organizacji Czerwony Front, podłożył tam bombę zegarową własnej konstrukcji. Dziwnym zrządzeniem losu Hitler skrócił swoje wystąpienie przed 3-tysięczną widownią i w pośpiechu opuścił lokal. Wybuch zabił osiem osób. Bliższe okoliczności zamachu pozostały niejasne. Podczas gdy sam Führer przypisywał ocalenie opatrzności, historycy i badacze odkryli poszlaki wskazujące na sfingowanie zamachu.

Jedyną siłą w Niemczech, która mogła fizycznie usunąć Hitlera, była armia. Ale ta długo pozostawała wierna wodzowi. Wojskami lądowymi, czyli Wehrmachtem, dowodził ślepo oddany Hitlerowi feldmarszałek Wilhelm Keitel, na czele marynarki wojennej (Kriegsmarine) stał nazista admirał Karl Dönitz, a dowódcą sił lotniczych był marszałek Rzeszy Hermann Göring. Poza tymi formacjami pewną niezależność miała Abwehra (wywiad i kontrwywiad wojskowy) kierowana przez admirała Wilhelma Canarisa. Do 1933 r. korpus oficerski stanowił hermetyczny krąg zawodowych wojskowych, którzy w znacznej części wywodzili się z ziemiaństwa i arystokracji. Służbę w wojsku i przynależność do korpusu oficerskiego uznawano za najwyższy zaszczyt i uświęcony tradycją obowiązek wobec ojczyzny. Po 1933 r. do armii zaczęła przenikać ideologia i wpływy narodowego socjalizmu, a Adolf Hitler stopniowo wymieniał starą kadrę oficerską na zdeklarowanych nazistów. Coraz częstsza ingerencja aparatu NSDAP w sprawy armii i usunięcie najwyższych dowódców Wehrmachtu, w tym generałów Wernera von Blomberga i Wernera von Fritscha, wzbudziły nieufność części korpusu oficerskiego. Po początkowych sukcesach w wojnie z Polską, na froncie zachodnim i w pierwszej fazie wojny z ZSRR armie Hitlera zostały zatrzymane i zmuszone do stopniowego odwrotu, ponosząc przy tym ogromne straty. Führer coraz częściej sam podejmował strategiczne decyzje, które ujawniały jego dyletanctwo w dziedzinie sztuki wojennej. Jednocześnie dowódcy wojskowi zaczęli być świadomi, że postępujące za armią oddziały SS dopuszczają się bestialskich zbrodni na ludności cywilnej, z ludobójstwem włącznie. Zrodziło to spisek przeciwko Hitlerowi.

W 1940 r. w rodowym majątku hrabiego Helmutha Jamesa von Moltke, pracownika Abwehry, zawiązała się opozycyjna grupa znana jako Krąg z Krzyżowej (Kreisauer Kreis). Pod przykrywką spotkań rodzinnych i towarzyskich jej członkowie, wśród których byli najbardziej zaufani pracownicy wywiadu, dyplomaci i wojskowi, przygotowywali program odnowy państwa po upadku Hitlera. Nawiązali współpracę z duchowieństwem w Niemczech, ale także z zagranicznymi dyplomatami, politykami i dziennikarzami oraz ruchami konspiracyjnymi w okupowanych krajach, aby przygotować grunt do obalenia reżimu.

O ile konspiratorzy z Krzyżowej generalnie byli przeciwni zamachowi na Hitlera, o tyle dla zawiązanej pod koniec lat 30. Czarnej Orkiestry, na czele której stał admirał Wilhelm Canaris, usunięcie Adolfa Hitlera było celem nadrzędnym. 27 czerwca 1940 r. Fritz-Dietlof von der Schulenburg miał zastrzelić Hitlera w Paryżu, ale do zamachu nie doszło. 17 lutego 1943 r. na skutek zmiany planów grupie oficerów spiskowców nie udało się dokonać aresztowania Hitlera w Połtawie. 13 marca 1943 r. feldmarszałek Günther von Kluge odwołał plan zastrzelenia Hitlera przez płk. Henninga von Tresckowa. Dzień później zamarznięta woda w zapalniku unieruchomiła bombę umieszczoną w butelce po koniaku i podłożoną przez por. Fabiana von Schlabrendorffa na pokładzie samolotu Hitlera. Ale zamachowcy się nie poddawali. 21 marca 1943 r. płk Rudolf-Christoph Freiherr von Gersdorff podjął próbę zdetonowania bomby, lecz i tym razem Hitler uniknął śmierci, opuszczając wcześniej miejsce potencjalnego zamachu.

Do najsłynniejszego i również nieudanego zamachu doszło 20 lipca 1944 r. w Wilczym Szańcu. W przygotowaniu operacji „Walkiria", której ostatecznym wykonawcą był płk Claus von Stauffenberg, brali udział zarówno wojskowi, jak i cywile, głównie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy, a wśród nich m.in. wiceminister spraw zagranicznych Ernst von Weizsäcker, ambasador w Rzymie Ulrich von Hassel, były ambasador w Moskwie Friedrich von der Schulenburg, Adam von Trott zu Solz, Erich Kordt, Hans Berndt, Carl Friedrich Goerdeler i Johannes Popitz. Wśród najwyższych dowódców współtworzących organizacyjnie lipcowy zamach znaleźli się m.in. feldmarszałkowie Erwin von Witzleben, Günther von Kluge oraz Erwin Rommel. W korpusie generałów Wehrmachtu przeciw Hitlerowi stanęli: Fritz Thiel, Erich Fellgiebel, Friedrich Fromm, Friedrich Olbricht, Erich Hoepner, Ludwig Beck. Osią spisku był szef Abwehry Wilhelm Canaris i jego współpracownicy: Hans Oster, Hans von Dohnanyi, Carl-Heinrich von Stülpnagel, Karl Sack i Ludwig Gehre.

Wszyscy ludzie, na których padło jakiekolwiek podejrzenie o związek z zamachem w Wilczym Szańcu, zostali wytropieni przez specjalną komisję powołaną przez Heinricha Himmlera i skazani na śmierć. Egzekucje i aresztowania trwały do końca wojny, a stracono w sumie około 7 tys. osób. Adolf Hitler w przedziwny sposób wielokrotnie wymykał się śmierci. Paradoksalnie to on sam spełnił w końcu pragnienia milionów ludzi na świecie, w tym także wielu Niemców, popełniając samobójstwo 30 kwietnia 1945 r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA