Rynek pracy

Służba cywilna szuka pracowników. Odstraszają zarobki

123RF
Coraz mniej kandydatów ubiega się o stanowiska w służbie cywilnej, choć chętnych nadal nie brakuje. Dla doświadczonych specjalistów bardziej atrakcyjne są wynagrodzenia w sektorze prywatnym.

Na portalu Służby Cywilnej można znaleźć obecnie prawie 660 aktualnych ogłoszeń o pracę. Chętnych szuka ponad 250 różnych jednostek administracji publicznej, w 159 miejscowościach, choć najczęściej chodzi o Warszawę.

Od referenta po naczelnika

Oferty dotyczą zarówno tzw. niższych stanowisk urzędniczych (np. referentów), jak i tych wyższych (np. głównego specjalisty czy naczelnika wydziału). Przykładowo: starszego specjalisty do spraw funduszy unijnych, który miałby wspierać zarządzanie zarówno obecnym budżetem, jak i przygotowania do nowego unijnego rozdania, szuka Ministerstwo Rozwoju i Inwestycji. Z kolei Izba Administracji Skarbowej w Warszawie rozgląda się za młodszym kontrolerem skarbowym, a Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku – za starszym inspektorem.

Wymagania stawiane kandydatom zależą oczywiście od poziomu trudności zadań, jakie ma wykonywać. Przykładowo: referent, czyli prościej mówiąc urzędnik podstawowego szczebla, zwykle musi wykazać się komunikatywnością, umiejętnością analitycznego myślenia, dobrą znajomością obsługi komputera i znajomością przynajmniej podstawowych przepisów dotyczących dziedziny, którą ma się zajmować. Wystarczy, by miał średnie wykształcenie.

Wobec różnej maści specjalistów wymagania są znacznie większe. Tu chętny musi już mieć wyższe wykształcenie, przynajmniej rok doświadczeń z pracy w danej tematyce i dobrze władać językiem angielskim. Jeśli praca wymaga unikatowych umiejętności, potrzebne są certyfikaty i inne dokumenty potwierdzające ich posiadanie. Warto dodać, że lista oczekiwanych poświadczeń wobec specjalistów do spraw informatyki liczy zwykle od kilku do nawet kilkunastu pozycji.

Trzynastka i szkolenia

Czym kusi administracja? Ciekawe, że w ofertach pracy trudno znaleźć takie sformułowania, jakie często spotyka się w sektorze prywatnym, typu: „możliwość awansu" czy „dla kreatywnych, lubiących wyzwania". Zwykle spis warunków pracy to suchy komunikat typu „praca administracyjno-biurowa", „4 godziny przy komputerze dziennie", „przy naturalnym i sztucznym oświetleniu".

Zdarzają się jednak i bardziej interesujące ogłoszenia. Przykładowo: Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju pracownikom na stanowisku starszy specjalista proponuje oprócz płacy zasadniczej w wysokości 4,7 tys. zł brutto także dodatek za wysługę lat (od 5 do 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego). Do tego tzw. trzynastkę, bogaty pakiet szkoleń, staże eksperckie, refundacje nauki języka i studiów podyplomowych. Do tego pakiet socjalny: platforma Benefit, dofinansowanie wypoczynku, pożyczki pracownicze na preferencyjnych warunkach, sala ćwiczeń w budynku ministerstwa, możliwość wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego i polisy na życie w preferencyjnej cenie.

Zachęcająco brzmi też oferta Głównego Urzędu Miar. Urząd oferuje stabilne warunki zatrudnienia w jednostce ze stuletnią tradycją w polskiej administracji miar, otwarte i przyjazne środowisko pracy, udział w unikatowych programach/projektach metrologicznych i rozwój umiejętności poprzez współpracę z międzynarodowymi ekspertami z danej dziedziny. Do tego podobne benefity, jak w przypadku resortu inwestycji i rozwoju.

Coraz mniej chętnych

Choć praca w administracji kojarzy się zwykle z większym bezpieczeństwem i stabilnością zatrudnienia w porównaniu z sektorem prywatnym, chętnych na urzędników jest coraz mniej. W 2017 r. na jedno stanowisko w służbie cywilnej kandydowało średnio 11 osób, podczas gdy w 2013 r. – 35 osób. Wtedy urzędy mogły naprawdę przebierać w kandydatach. Obecnie 63 proc. postępowań kwalifikacyjnych kończy się sukcesem (tzn. obsadzeniem stanowiska).

Inaczej mówiąc, administracja ma coraz większe problemy ze znalezieniem dobrych pracowników. Szef Służby Cywilnej Dobrosław Urbański przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje m.in. w niedostatecznej – w porównaniu z sektorem prywatnym – konkurencyjności wynagrodzeń na stanowiskach wymagających specjalistycznych kwalifikacji.

W zeszłym roku przeciętne wynagrodzenie całkowite w służbie cywilnej wynosiło 5,2 tys. zł brutto, ale na stanowiskach specjalistycznych 4,8 tys. zł brutto, czyli mniej więcej tyle, ile średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw.

W tzw. administracji terenowej zarobki są jeszcze niższe. Zdarzają się przypadki, iż inspektor ochrony środowiska zarabia 1588 zł netto, kontroler weterynaryjny 1680 zł netto, inspektor ochrony zabytków 1808 zł netto, a kontroler transportu drogowego ?1990 zł netto – czytamy w sprawozdaniu.

Podobne wnioski płyną z raportu przygotowanego przez firmę Sedlak & Sedlak na podstawie Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń Polaków. I tak o ile mediana zarobków (to znaczy, że połowa badanych zarabia więcej, a połowa mniej) na stanowisku naczelnika wydziału wynosiła ok. 7,1 tys. zł brutto, a kierownika referatu 5,57 tys. zł, o tyle komisarza skarbowego 4 tys. zł, starszego inspektora wojewódzkiego 3,6 tys. zł brutto, a inspektora ds. ochrony środowiska 3,3 tys. zł.

Za małe podwyżki

Dobiesław Urbański wytyka też, że płace urzędników rosną wolniej niż te rynkowe. W 2017 r. średni wzrost płac w administracji centralnej wyniósł ok. 4,6 proc., a w przedsiębiorstwach – ponad 7 proc. To efekt zamrożenia wynagrodzeń trwającego już od 2010 r. Zamrożenie oznacza, że podwyżki płac są, ale nie są realizowane automatycznie zgodnie z ustalonym wskaźnikiem.

Bardzo sztywne są też reguły ustalania wynagrodzeń w administracji. Zależą od sporej liczby czynników: mnożników, kwot bazowych, kategorii zaszeregowania, itp. zapisanych w różnych rozporządzeniach i zarządzeniach.

Zatrudnienie w administracji państwowej na koniec zeszłego roku wyniosło 178,6 tys. osób, z tego 119,4 tys. stanowi korpus Służby Cywilnej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL