fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Rosja: Jak przetrwać pandemię i nie stracić władzy

AFP
Na Rosję spadły naraz wszelkie nieszczęścia - koronawirus i spadek cen ropy - które zachwiały wiarą społeczeństwa w prezydenta Władimira Putina.

– Trafiliśmy na tzw. idealny sztorm – powiedział „Rzeczpospolitej” moskiewski ekspert Aleksandr Makarkin.

Efekty podejmowanych dość chaotycznie działań władz w walce z koronawirusem widoczne są już obecnie. Według podległego rządowi ośrodka socjologicznego WCIIOM ufa Putinowi tylko 28 proc. społeczeństwa – to najniższy taki wskaźnik od 14 lat.

– To, co prezydent mówi w telewizji, to bajdurzenie – stwierdził w telewizji wprost bramkarz znanego klubu piłkarskiego Krylia Sowietow Jewgienij Frołow. – Gdy prezydent Rosji, przywódca narodu mówi „zróbcie to i to”, a faktycznie nikt nic nie robi, to albo on nie jest przywódcą, albo go nie szanują. Chciałbym otworzyć ludziom oczy: wszystko, co nam mówią w telewizji, to zło. W realnym życiu jest zupełnie inaczej.

Piłkarz został za to natychmiast ukarany grzywną przez swój klub. Ale nie zmienia to faktu, że wyraził powszechne chyba odczucia. Prezydent „samoizolował się” w którejś ze swych rezydencji (najprawdopodobniej w podmoskiewskim Nowo Ogariewie). Widzowie zwrócili uwagę, że w pomieszczeniach, w których nagrywane są jego wystąpienia, nie ma okien, a oświetlone są tylko sztucznym światłem. Stąd i uporczywa plotka krążąca po Moskwie, że Putin siedzi w bunkrze.

Ale prezydent świadomie odsunął się na dalszy plan, by nie być kojarzonym ze złymi wiadomościami: koniecznością siedzenia w domu, reżimem przepustek, utratą pracy, pogarszającym się poziomem życia. Zarządzanie kryzysem zrzucił na władze regionalne, które – jak się okazało – nie mają do tego odpowiednich zasobów ani nawet umiejętności.

– Gdy doszło do prawdziwych problemów, regionalne kadry nie wiedzą, co mają robić i czekają na rozkazy z Kremla – podsumował ekonomista Jewgienij Gontmacher.

Jednocześnie jednak Putin jest jedynym przywódcą z grupy G20, który nie podjął decyzji o przekazaniu bezpośredniej pomocy finansowej dla obywateli, zazdrośnie strzegąc zasobów m.in. Funduszu Dobrobytu Narodowego (tworzonego w poprzednich latach z wpływów ze sprzedaży ropy). Ale opozycja coraz natarczywiej się domaga, by w końcu go użył.

Dowiedz się więcej: Premier Rosji Michaił Miszustin zakażony koronawirusem

Władze jednak paraliżuje strach: Fundusz został pozbawiony wpływów z powodu spadku cen ropy. A te z kolei runęły, gdyż Putin pod koniec marca wypowiedział wojnę cenową Arabii Saudyjskiej – w najgorszym, możliwym momencie. „Reputacja genialnego taktyka, jaką cieszył się Władimir Putin, zawsze była przesadna” – zjadliwie zauważył „Financial Times”.

Sam prezydent przyznał, że obecny kryzys jest gorszy niż w 2008 roku. Obecnie ekonomista Aleksiej Kudrin ostrzega, że w jego rezultacie pracę w Rosji może stracić nawet 8 milionów ludzi. Ponieważ, jak wykazują badania, ponad 60 proc. Rosjan nie ma żadnych oszczędności, będzie to naprawdę silny cios dla społeczeństwa.

– W okolicach majowych świąt (1 i 9 maja), jeśli nie nastąpi osłabienie zasad kwarantanny, w którymś regionie ludzie zaczną okazywać publicznie rozpacz z powodu elementarnego braku pieniędzy (…). Może to być w formie zupełnie pokojowych wyjść na ulice, ale i prób grabienia sklepów przez elementy z marginesu. Boję się, że takie wydarzenia mogą być zaraźliwie, co oznacza szybkie rozprzestrzenianie się na inne regiony kraju – uważa Gontmacher.

Obecnie nic jednak nie wskazuje na to, by taki scenariusz był możliwy. Rosyjskie społeczeństwo zachowuje tradycyjną bierność. – Mówienie o politycznym wpływie kryzysu jest przedwczesne. Musi minąć kilka miesięcy, by zaczęto mniej mówić o medycynie, a więcej o gospodarce – przestrzega Makarkin.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA