fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Po rozwodzie łatwo zostać z kredytem i z podatkiem

Adobe Stock
Sprzedający mieszkanie nie uniknie 19-proc. PIT, nawet gdy z zysku spłaci długi byłego małżonka.

Podział majątku przy rozwodzie może być podatkową pułapką. Przepisy nie sprzyjają tym, którzy rozstając się w zgodzie, przejmują mieszkanie i spłatę kredytu. Jeśli muszą sprzedać lokal, by spłacić hipotekę, często nic im nie zostaje. Skarbówka chce 19 proc. podatku nawet od tej kwoty, którą oddają bankowi.

– Podobnych przypadków może być coraz więcej, gdyż co roku rozpada się ponad 60 tys. małżeństw – mówi adwokat Arkadiusz Stępniewski.

Przykładem jest podatnik, który po rozwodzie przejął od byłej żony mieszkanie obciążone hipoteką. Musiał jednak sprzedać lokal, by pozbyć się długu. Fiskus nie zgodził się, by mężczyzna skorzystał z ulgi mieszkaniowej.

Spór dotyczył mieszkania, które żona podatnika otrzymała jeszcze przed ślubem w darowiźnie od rodziny. Lokal był w złym stanie, więc narzeczeni wspólnie zaciągnęli 90 tys. zł kredytu na jego generalny remont. Konieczna okazała się m.in. wymiana wszystkich instalacji, tynków, podłóg, okien i drzwi. Kredyt okazał się zbyt niski, więc kilka miesięcy później zaciągnęli dodatkowo 70 tys. zł pożyczki.

Narzeczeni wzięli ślub w 2011 r., a w 2016 r. uzyskali rozwód. Przy podziale majątku ustalili, że mężczyzna otrzyma w darowiźnie od byłej żony należące do niej formalnie mieszkanie, a w zamian przejmie spłatę kredytu. Kobieta zaś została z innym lokalem, który kupili wspólnie już po ślubie.

Ulga tylko dla właściciela

Podatnik został właścicielem mieszkania w 2016 r., a w 2018 r. sprzedał je za 160 tys. zł. Z tego blisko 120 tys. zł przeznaczył od razu na spłatę obu kredytów wraz z odsetkami. Wystąpił o interpretację, by potwierdzić, że zapłaci podatek tylko od tej kwoty, która mu faktycznie została, czyli od 40 tys. zł. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odpowiedział mu jednak (interpretacja nr 0113-KDIPT2-2.4011.414. 2018.3.KK), że nie ma prawa do ulgi. Zapłaci więc ponad 30 tys. zł podatku (19 proc. od kwoty 160 tys. zł). Wszystko przez to, że w momencie zaciągania pożyczek nie był właścicielem nieruchomości. Nie ma znaczenia, że inwestował w lokal, w którym mieszkał.

– Niestety, przepisy podatkowe dotyczące tzw. ulgi mieszkaniowej są niezwykle restrykcyjne. W tym przypadku najważniejsza okazała się kwestia własności. Zainteresowany zapłaciłby mniejszy podatek, gdyby w momencie wydawania na remont środków z kredytu dysponował tytułem własności lub współwłasności nieruchomości – mówi Grzegorz Grochowina, menedżer w KPMG w Polsce.

Jak wyjaśnia, sprzedaż nieruchomości jest zwolniona z PIT po upływie pięciu lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło nabycie. W tym przypadku pięć lat jeszcze nie upłynęło, ponieważ mężczyzna nabył nieruchomość w 2016 r. (w drodze darowizny od żony) i sprzedał w 2018 r.

Nawet gdy sprzedaż nastąpi przed upływem tego terminu, przepisy pozwalają skorzystać z ulgi mieszkaniowej, np. na spłatę kredytu hipotecznego. W tym wypadku jednak okazało się to niemożliwe. To dlatego, że lokal należał do majątku osobistego byłej żony podatnika i to na nią były wystawiane faktury remontowe.

– To jeden z przykładów na to, iż kwestia korzystania z omawianej ulgi w przypadku rozwodu i – w konsekwencji – podziału majątku budzi wiele wątpliwości. Dlatego przed podjęciem tego rodzaju decyzji warto wystąpić z wnioskiem o interpretację – mówi Grzegorz Grochowina.

Jak uniknąć ryzyka

Podobne kłopoty mają małżonkowie, którzy np. budują dom na działce należącej wyłącznie do jednego z nich. Jeśli sprzedają inną nieruchomość przed upływem pięciu lat, by zainwestować w budowę, tracą prawo do ulgi.

– Dla wielu osób podobna decyzja urzędu skarbowego, dotycząca zapłaty podatku, bywa zaskoczeniem. By uniknąć ryzyka, warto jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji zadbać o tytuł własności lub współwłasności do nieruchomości – ostrzega Arkadiusz Stępniewski.

Jak wyjaśnia, dotyczy to szczególnie takich sytuacji jak zaciąganie kredytu hipotecznego na zakup nieruchomości lub inwestowanie środków ze sprzedaży innego lokalu.

Opinia

Izabela Andrzejewska-Czernek, radca prawny w Kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy

Zagmatwanie stanu faktycznego było niewątpliwą przeszkodą w wydaniu pozytywnej interpretacji w tej sprawie. Za każdym stosunkiem podatkowo-prawnym kryją się ludzie i ich życiowe perypetie, a organy podatkowe są zobligowane do ich prawidłowego przyporządkowania do właściwych przepisów. W tej sprawie cel wydatkowania środków z kredytu został – jak się wydaje – spełniony, bo pieniądze były wydane w większości na remont, co jest objęte ulgą. Zawirowania w kwestii własności mieszkania okazały się jednak decydujące dla jej przyznania. Podatnik nie zapytał o możliwość zaliczenia wydatków do kosztów uzyskania przychodu. W innych interpretacjach fiskus nie zgadzał się jednak na odliczenie wydatków poniesionych na spłatę kredytu hipotecznego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA