fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Radcowie

Radca prawny wyrzucony z zawodu za okłamywanie klienta - orzeczenie Sądu Najwyższego

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Prawnikowi, który okłamywał klienta, należy się rzetelne uzasadnienie orzeczenia dyscyplinarnego, w którym zakazuje mu się wykonywania zawodu.

Na wokandę Sądu Najwyższego trafiła sprawa krakowskiego radcy prawnego. Prawnik w 2005 r. podjął się prowadzenia sprawy klienta, który doznał wypadku przy pracy. Chodziło o odszkodowanie. Szkopuł w tym, że mecenas nie złożył nawet skutecznie pozwu. Gdy sąd zdecydował się zwrócić pobraną opłatę sądową, Robert K. – by zatuszować sprawę – podał numer własnego konta bankowego. Trafiło na nie około 20 tys. zł.

Klient o niczym nie wiedział. Przez lata radca zdawał mu relacje z rzekomo prowadzonego procesu. Poinformował go również o zawartej ugodzie. Ta opiewać miała na 50 tys. zł. Aby to uprawdopodobnić, mecenas wypłacił nawet klientowi 10 tys. zł w transzach po 5 tys. zł. Reszty pieniędzy, jak zapewniał, nie udało się ściągnąć od byłego pracodawcy. Egzekucja okazała się bowiem nieskuteczna.

Klient o tym, że był oszukiwany przez pełnomocnika, dowiedział się dopiero w 2016 r. Wtedy też wystąpił o zwrot opłaty sądowej. Środki udało się odzyskać dopiero w wyniku egzekucji.

W 2016 r. oszukany klient zaalarmował również pion dyscyplinarny krakowskich radców prawnych. Ten zdecydował się orzec wobec Roberta K. najsurowszą z kar – zakaz wykonywania zawodu. Utrzymał go w mocy również wyższy sąd dyscyplinarny.

W kasacji złożonej do Sądu Najwyższego pełnomocnik reprezentujący Roberta K. podnosił m.in., że orzeczona kara była niewspółmiernie wysoka, a radcowskie piony dyscyplinarne w niewystarczającym stopniu uzasadniły wydanie tak srogiego werdyktu. I SN udało się przekonać.

Sędzia sprawozdawca Paweł Zubert przyznał, że skala naruszeń dokonanych przez Roberta K. była niewyobrażalna, podkreślił jednak również, że w sprawie radcy doszło do rażących naruszeń przepisów prawa. W opinii Sądu Najwyższego radcowski sąd pierwszej instancji nie wyjaśnił bowiem, dlaczego wymierzył mu karę pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Co więcej, przekreślił jego karierę w zawodzie w orzeczeniu, które liczyło tylko dwie strony.

Sąd Najwyższy miał również uwagi do pracy wyższego sądu dyscyplinarnego. Wytknął mu, iż w uzasadnieniu orzeczenia podał informację, że wobec Roberta K. toczą się sprawy o podobnym charakterze, podczas gdy informacji o nich nie było w aktach postępowania, a prawnik nie został jeszcze prawomocnie skazany. Zdaniem sędziego Zuberta naruszyło to zasadę domniemania niewinności.

Sprawa wróci teraz do sądu dyscyplinarnego.

Sygnatura akt: II DSI 34/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA