fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Sądy za przestępstwa seksualne skazują na kary od 2 do 5 lat więzienia

123RF
Sądy nie są zbyt surowe wobec przestępców seksualnych. Najczęściej skazują ich na kary od dwóch do pięciu lat więzienia.

Polskie sądy są umiarkowanie surowe wobec przestępców seksualnych. Najczęściej zapadają wyroki od dwóch do pięciu lat więzienia, powyżej pięciu lat orzeczono kary wobec 38 proc. sprawców. Wobec większości sprawców (79 proc.) środek zabezpieczający o leczeniu zamkniętym bądź ambulatoryjnym zastosowano fakultatywnie, w 21 proc. – obligatoryjnie. Tak wynika z najnowszego raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości na temat orzekania i wykonywania środka zabezpieczającego wobec sprawców przestępstw seksualnych wykazujących zaburzenia preferencji seksualnych. Chodzi o umieszczenie takiego sprawcy po wyroku w zakładzie zamkniętym albo skierowanie go na leczenie ambulatoryjne. Najgłośniejszym ze sprawców skierowanych już po odbyciu kary 25 lat więzienia na leczenie w Krajowym Ośrodku Seksuologii Sądowej w Gostyninie jest Mariusz Trynkiewicz.

Skazanych z zaburzeniami jest jednak więcej, w całym kraju to ponad 80 osób. Jak sądy karzą takich sprawców?

Nie za surowo

– Każdą sytuację indywidualnie ocenia sąd na podstawie opinii biegłych, to gwarancja właściwej oceny i podjęcia decyzji o konieczności leczenia. Nie wszystkich sprawców trzeba zamykać w zakładach. W wielu przypadkach odbywanie kary w systemie terapeutycznym, a więc leczenie skazanych za kratkami, zdaje egzamin i wystarczy, że po opuszczeniu więzienia będzie ono kontynuowane – mówi Marek Banaszak, kryminolog. Z raportu wynika też, że jest problem z ambulatoryjnym leczeniem sprawców.

– Na terenie całej Polski funkcjonuje pięć placówek tego typu. Dostęp do nich jest utrudniony dla skazanych ze względu na znaczną odległość od miejsca zamieszkania – zauważa Anna Więcek-Durańska, autorka analizy.

Badanie, które wykorzystano do przygotowania raportu, przeprowadzono od lutego do maja 2015 r.

Wpadli za pierwszym razem

Pod lupę wzięto 43 sprawy karne, to jest 57 proc. wszystkich, w których orzeczono środek zabezpieczający. Najczęściej chodzi o przestępstwa: obcowania płciowego z małoletnim (48 proc.) oraz gwałt (41 proc.). Co wynika z raportu?

W większości spraw (23 przypadki) sprawca został zatrzymany po dokonaniu pierwszego przestępstwa, w sześciu przypadkach popełnił dwa przestępstwa, w czterech – trzy, a w dwóch cztery. Zdarzali się też sprawcy, którzy na swoim koncie mieli osiem dokonanych przestępstw (1), 15 (1), 18 (1) czy nawet 20 (1).

W ponad połowie spraw (55 proc.) pokrzywdzona została jedna osoba, w pozostałych ofiar było co najmniej dwie, a w skrajnych – siedem, osiem, a nawet 20.

Cechą charakterystyczną wszystkich spraw, w których sprawcy wykazywali zaburzenia preferencji seksualnych, było to,że wszystkie czyny dokonane zostały przez nich indywidualnie, żaden nie działał w grupie ani porozumieniu z inną osobą.

Większość sprawców (70 proc.) nie miała własnych dzieci, w grupie czynów pedofilskich odsetek ten był jeszcze wyższy i wynosił 86 proc.

W sprawach, które przeanalizowano, większość sprawców była poczytalna (86 proc.), w 14 proc. spraw sprawcy mieli ograniczoną poczytalność. Ponad 74 proc. sprawców, wobec których orzeczono środek zabezpieczający, było wcześniej karanych.

Co czwarty był wcześniej karany jeden raz, a co siódmy trzy razy. 1/3 sprawców miało na swoim koncie trzy lub więcej skazań, a rekordziści karani byli siedmiokrotnie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA