fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Przed wyborami samorządowymi Jarosław Kaczyński robi porządki w partii

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Partia rządząca zaczyna przygotowania do wyborów samorządowych. Przed Jarosławem Kaczyńskim trudne decyzje.

Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje się do zjazdów okręgowych, podczas których zostaną wybrani szefowie partii w terenie. Pierwsza tura zjazdów odbędzie się 19–20 listopada.

PiS podzielony jest w kraju na okręgi, które dostosowane są do 41 okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu. – Trzeba przygotować się do nich, zweryfikować bazę członkowską, uporządkować struktury – mówi „Rzeczpospolitej" rzeczniczka PiS, poseł Beata Mazurek. – Prezes powołał w kilku okręgach nowych pełnomocników, którzy będą się tym zajmować. A podczas zjazdów odbędzie się głosowanie nad kandydatami wskazanymi przez prezesa. Każdy z nich, by pełnić funkcję, musi uzyskać bezwzględną większość głosów. A z tym bywało w przeszłości różnie... – dodaje Mazurek.

Dymisje i awanse

Jarosław Kaczyński odwołał starych i wskazał nowych pełnomocników m.in. w regionach: nowosądeckim, toruńskim, łódzkim i opolskim. Podzielony został także okręg wrocławski. Odwołani zostali politycy czasem bardzo znani, jak np. senator Stanisław Kogut, dotychczas szef okręgu nowosądeckiego. Poza tym prezes zdymisjonował Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który kierował okręgiem toruńskim; Beatę Mateusiak-Pieluchę, dotąd szefową okręgu łódzkiego; europosła Edwarda Czesaka, kierującego okręgiem tarnowskim oraz Sławomira Kłosowskiego, który był szefem okręgu opolskiego.

Nowi pełnomocnicy to: w nowosądeckim wiceminister finansów Wiesław Janczyk, w toruńskim Marzenna Drab, w łódzkim Joanna Kopcińska, w tarnowskim Włodzimierz Bernacki i w opolskim posłanka Katarzyna Czochara.

Wielki okręg wrocławski, w którym rządził minister w kancelarii premiera Adam Lipiński, rozbito na trzy mniejsze. Lipińskiemu pozostawiono jedynie przywództwo w rodzinnej Legnicy. Szefową wałbrzyskiego została minister edukacji Anna Zalewska, strukturami wrocławskimi rządzić będzie poseł Piotr Babiarz.

To szczególny awans dla tego posła z Wrocławia. Zostając szefem struktur nie tylko wygrał rywalizację o względy prezesa z żelaznym liderem PiS w tym regionie, Adamem Lipińskim, który może pochwalić się świetną opozycyjną kartą i długim stażem u boku Jarosława Kaczyńskiego. Babiarz pokonał też Mirosławę Stachowiak-Różecką, kandydatkę na prezydent Wrocławia w poprzednich wyborach, która uzyskała w 2014 świetny wynik i liczyła na kolejny start.

– Mirka raczej może się pożegnać z pomysłem ponownego kandydowania we Wrocławiu – mówi jeden z działaczy PiS z Wrocławia. – Zresztą i tak zbyt samodzielna była, nie konsultowała swoich pomysłów programowych z partią, no i nie przyjaźni się z Joachimem Brudzińskim...

We dwa kije

Ogromne emocje wzbudziło zdjęcie ze stanowiska szefa okręgu nowosądeckiego, senatora Stanisława Koguta, postaci tyleż słynnej, co kontrowersyjnej. Mógł pochwalić się najlepszym wynikiem wśród senatorów PiS w ostatnich wyborach i najlepszym wynikiem PiS wśród wszystkich okręgów w kraju – aż osiem na dziesięć mandatów w okręgu. Do tego barwny język oraz gigantyczna (i także nieraz kontrowersyjna) działalność społeczna, a także sportowa.

Takiego człowieka niełatwo się odwołuje ze stanowiska. Tym bardziej że cieszy się ogromnym poparciem mieszkańców za Fundację Pomocy Niepełnosprawnym, hospicjum, przedszkole integracyjne i najnowszy pomysł: ośrodek leczenia stwardnienia rozsianego.

O kulisach tej zmiany pisał w wielkich emocjach miejscowy „Nowosądeczanin": „O tym, że stracił zaufanie Jarosława Kaczyńskiego, senator dowiedział się w przeddzień wizyty prezydenta RP Andrzeja Dudy w Starym Sączu. To się stało w kilka dni po triumfalnej konferencji prasowej, na której przez godzinę opowiadał żurnalistom o nieprzerwanym paśmie sukcesów nowosądeckiego PiS w ostatnich 12 miesiącach. Trudno to inaczej nazwać jak tylko dotkliwym policzkiem wymierzonym Kogutowi" – stwierdza tygodnik.

Ale są i tacy, którzy od dawna senatora krytykują. Mówi się, że jednym z powodów odejścia wcześniejszego szefa okręgu, Arkadiusza Mularczyka, do ugrupowania Zbigniewa Ziobry był właśnie konflikt z Kogutem.

Zarzutów nie brakuje i teraz: – Senator Kogut stracił stanowisko, bo oderwał się od ziemi – tłumaczy jeden z małopolskich posłów PiS. – Wzięto go „we dwa kije", bo zaczął być tak kontrowersyjny w swoich wypowiedziach i działaniach, że nie dało się tego utrzymać. Poza tym krążą różne historie o tych jego fundacjach i stowarzyszeniach. Nie wiadomo, czym to się mogłoby skończyć.

Na razie skończyło się zmianą pełnomocnika. – Sądecczyzna to teren strategiczny dla Prawa i Sprawiedliwości. Tutaj bije serce partii od wielu lat – cieszył się wskazany przez prezesa wiceminister finansów Wiesław Janczyk.

Przeciwników senatora Koguta wsparł bardzo mocno i oficjalnie pisowski samorząd. „Prezydent Ryszard Nowak zapewnił o pełnym poparciu struktur miejskich partii dla kandydatury ministra Janczyka na szefa struktur okręgowych" – można dowiedzieć się z oświadczenia zamieszczonego na stronie urzędu miejskiego w Nowym Sączu.

A trzeba pamiętać, że prezydent Nowak w trudnej dla PiS chwili poręczył pożyczkę dla partii osobistym majątkiem. Trudno o takiej przysłudze zapomnieć.

Kto trzyma klucz?

Widać też gołym okiem, że – podobnie jak na Dolnym Śląsku – cała akcja została starannie przygotowana i przeprowadzona. Poseł Janczyk był już brany pod uwagę wcześniej jako pełnomocnik sądeckich struktur PiS, po odejściu Mularczyka. Był wtedy zastępcą szefa Komitetu Wykonawczego PiS Joachima Brudzińskiego.

Joachim Brudziński to teraz osoba numer dwa w partii. Wicemarszałek Sejmu ma za zadanie przygotować partię do wyborów samorządowych, które w 2018 rozpoczną wyborczy serial. Mimo swojej wieloletniej współpracy z Jarosławem Kaczyńskim nie przejawia szczególnych sentymentów ani do „rycerzy zakonu PC", ani do opozycyjnej przeszłości niektórych polityków, ani też do idei... męskiej dominacji. – Joachim często stawia na kobiety – tłumaczy jeden z posłów. – Annę Zalewską, Elę Witek czy jeszcze przed wyborami na Beatę Szydło. Są lojalne i obliczalne – dodaje.

Politycy PiS podkreślają, że wizja Brudzińskiego to partia działająca technokratycznie, w sposób absolutnie scentralizowany, bez żadnych wet z terenu i nieposłuszeństwa. Maszynka do zdobywania głosów. Etosowe hasła i przemówienia należą do prezesa. – Przekaz musi pozostać jeden – mówi nasz rozmówca z PiS. – Emocjami zarządza szef. Cyferkami i wyliczeniami rząd.

Od tej wewnętrznej reformy PiS zależy bardzo dużo. Walka o samorządy, o wielkie miasta, sejmiki i powiaty to polityczne paliwo do władzy w całym kraju. Ostatnie ogniwo do uzyskania pełnej władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA