fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Dr Jarosław Flis: Zmiana ordynacji? W stronę węgierską to ostra ruletka

Dr Jarosław Flis
rp.pl
W PiS były takie osoby, które uważały, że gdyby nie oszustwa, partia zdobyłaby wszystkie mandaty lub konstytucyjną większość w wyborach parlamentarnych - powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pytany o to, czy w Polsce powinna nastąpić zmiana ordynacji wyborczej na wzór węgierski, dr Jarosław Flis odpowiedział, że zmiana w stronę węgierską byłaby ostrą ruletką.

- To rozwiązanie, które nagradza zwycięzcę pod warunkiem, że konkurencja jest podzielona. W Polsce różnice między ugrupowaniami u władzy są tak małe, że to aż dziwi, że się nie łączą - ocenił socjolog w programie #RZECZoPOLITYCE. Dodał, że gdyby zmienić system na węgierski czy inny, który by podkręcał wynik PiS, bonus za zjednoczenie PO i Nowoczesnej byłby większy.

Na stwierdzenie, że PiS widzi potrzebę zmiany ordynacji wyborczej, zwracając uwagę na nieprawidłowości podczas poprzednich wyborów, dr Jarosław Flis odpowiedział: - W PiS były takie osoby, które uważały, że gdyby nie oszustwa, partia zdobyłaby wszystkie mandaty lub konstytucyjną większość w wyborach parlamentarnych.

Zdaniem socjologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zmiany dotyczące samego sposobu głosowania czy liczenia głosów na pewno są potrzebne. Dr Jarosław Flis zwraca uwagę, że mogłaby zostać wprowadzona opcja transmisji online z liczenia głosów.

- Z kolei głosowanie przez internet budzi poważne wątpliwości. Chociaż z drugiej strony mamy możliwość głosowania drogą korespondencyjną, która budzi jeszcze większe wątpliwości - przyznał socjolog. Zauważył też, że obecnie dla każdego kandydata do Sejmu czy Senatu większym przeciwnikiem jest jego kolega z listy niż z innej partii.

Pytany o dwukadencyjność w samorządach, dr Jarosław Flis przyznał, że to wątpliwe rozwiązanie. - Narusza umowę zawartą w demokracji, że ludzie rządzą dobrze, bo boją się, iż przegrają kolejne wybory. Jak ktoś będzie miał dwa lata do końca drugiej kadencji burmistrza, to co on będzie wtedy robił? Będzie myślał o tym, gdzie będzie pracował - powiedział socjolog.

Zwrócił uwagę też na to, że w odróżnieniu od prezydenta państwa, każdy burmistrz ma zastępcę. - Wiara w to, że jak się go utrąci, wszystko będzie zdrowe, jest niedobra - ocenił dr Flis.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA