fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Jak Platforma Obywatelska reformuje PIT

123RF
Na propozycjach PO mogą zyskać mniej zamożne rodziny, stracą bogaci single.

Znamy więcej konkretów rewolucyjnych zmian, które ogłosili w weekend premier Ewa Kopacz i szef jej doradców ekonomicznych Janusz Lewandowski. Obecny podatek dochodowy PIT oraz składki na ZUS oraz NFZ. ma zastąpić jedna danina.

Kopacz i Lewandowski podali tylko dwie krańcowe stawki tej nowej podatkowej skali – 10 proc. dla najbiedniejszych oraz 39,5 proc dla najlepiej zarabiających. Ponieważ system wciąż pozostaje progresywny, to jedną z największych niewiadomych było to, jakie będą pośrednie stawki podatku/składki.

Jak jednak ustaliliśmy, w nowym systemie ma nie być żadnych innych stawek poza dwoma skrajnymi. – Każda rodzina zapłaci indywidualne kwoty podatku, wyliczane według dochodu na jednego jej członka – tłumaczy nasz rozmówca, jeden z twórców reformy. Stawkę dla każdego podatnika będzie określał specjalny algorytm.

Pomysł PO faworyzuje słabiej zarabiających i rodziny wielodzietne. Łącznie w kieszeniach podatników zostanie ok. 10 mld zł. – Praktycznie nie ma grupy, która by w tym nowym systemie traciła – przekonuje nas wysokiej rangi polityk PO. Nie jest to do końca prawda. Dwaj nasi rozmówcy, którzy znają założenia reformy, przyznają, że jest taka grupa. To single – lub też osoby w wolnych związkach – zarabiający powyżej 40 tys. zł miesięcznie.

Z naszych wyliczeń wynika jednak, że zmiany mogą być niekorzystne już dla zarabiających 15 tys. zł miesięcznie.

Rodzina z trójką dzieci, w której matka i ojciec zarabiają po 3 tys. zł brutto miesięcznie, może zyskać ponad 4,2 tys. zł rocznie. Obecnie jej łączne obciążenia (podatek PIT oraz składki ZUS i NFZ) wynoszą 11,4 tys. zł rocznie, po wprowadzeniu stawki 10 proc. zapłaciliby 7,2 tys. zł.

Z kolei singiel zarabiający 15 tys. zł brutto miesięcznie straciłby w skali roku 24,3 tys. zł przy założeniu, że zapłaci daninę według najwyższej stawki 39,5 proc. Obecnie płaci 46,8 tys. zł rocznie. W przyszłości może to być 71,1 tys. zł.

Ponadto "Rzeczpospolitej" udało się ustalić, że: w ZUS nadal będą nasze indywidualne konta, tyle, że środki będą wpłacane w naszym imieniu przez państwo; bez zmian pozostaną wysokości składek na NFZ i ZUS; nie ma też na razie planów połączenia kontroli skarbowej i ZUS.

Eksperci popierają pomysł uproszczenia i obniżenia podatków. Krytykują jednak rząd za brak konkretów. Obawiają się też, że dla części osób wprowadzenie stawki 39,5 proc. będzie oznaczać podwyżkę danin

–Wydaje się, że nowe rozwiązania będą korzystne dla rodzin o niższych dochodach. Stracą natomiast zamożniejsi – mówi Andrzej Marczak, partner w KPMG.

Według Artura Kowalskiego, współwłaściciela kancelarii podatkowo-rachunkowej, pracodawcy najwięcej problemów mają z obliczaniem składek ZUS. – Mam obawy, czy uzależnienie stawki PIT od dochodu na członka rodziny nie przysporzy nowych problemów z rozliczeniem – mówi Artur Kowalski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA