Reklama

P.Unity, „Pulp". Funkowy polski sen

Ja chcę tylko funk, więc daj mi w końcu funk" – prosił niedawno Jarecki. Jeśli nie wystarczali mu Mitch & Mitch, odświeżający funkowo-jazzowe dokonania Jerzego Miliana, to teraz na tę prośbę odpowiedzieli P.Unity. Znana z warszawskich klubów ekipa wydała w końcu debiutancki długogrający album „Pulp". I dała w końcu funk.

Publikacja: 19.10.2018 18:00

P.Unity, „Pulp". Funkowy polski sen

Foto: materiały prasowe

To, co chyba najbardziej kojarzy się z funkiem, to wieloosobowe kolektywy. P.Unity to aż dziesięcioosobowa grupa, która w niezmienionym składzie gra od 2014 r. Album „Pulp" trudno uznać za jednogatunkowy: dostajemy sporą dawkę rapu, soulu, jazzu i r'n'b. Ale słychać, że wspólnym mianownikiem tej mieszanki jest właśnie funk.

Singiel „Milk" brzmi dosyć ciężko i smoliście, ale właśnie tym brudnym brzmieniem bardzo dobrze oddaje charakter całej płyty. Nie znajdziemy tu bowiem zbyt wiele dyskotekowego, lekkiego grania. To raczej psychodeliczne, p-funkowe brzmienia w stylu legendarnego Parliament/Funkadelic, okraszone charakterystycznym przestrzennym wokalem i jedynie od czasu do czasu ożywiane bardziej słonecznymi dźwiękami.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Sny o pociągach”: Życie i cała reszta
Plus Minus
„Code Vein II”: Uważaj na zjawy
Plus Minus
„Zabójcza przyjaźń”: Nieogarnięty detektyw
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Prof. Krystian Jażdżewski: Jak żyć, kiedyś i teraz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama