fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Grecję rozkradli oligarchowie, czyli Sowa Ateny i Przyjaciele

Gianna Angelopoulos-Daskalaki podczas ceremonii rozpoczęcia igrzysk olimpijskich w Atenach. Jej małżonek-oligarcha został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy przez konta komitetu organizacyjnego olimpiady. Sprawę wygrał, setki stadionów niszczeją. Fot. Andreas Rentz
Bongarts/Getty Images
Grecy muszą się obecnie nasłuchać, że są „nierobami", bo ich sektor publiczny jest niewydolny i przeżarty korupcją. Tyle tylko że winni temu nie są zwykli obywatele, lecz oligarchowie, na których działania europejski establishment długo przymykał oczy.

Oligarchami często nazywa się biznesowych potentatów z Rosji, Ukrainy czy innych państw postkomunistycznych, ale termin ten pasuje również do niektórych przedstawicieli gospodarczych elit części krajów „starej Unii". Choć europejscy decydenci od wielu lat odmieniają słowo „demokracja" przez wszystkie przypadki, to długo przymykali oczy na to, że np. w Grecji długo funkcjonował przeżarty korupcją system oligarchiczny. System, który według klasycznej definicji Arystotelesa był wrogiem demokracji.

Obecnie słychać często w Europie narzekania na „greckich nierobów", którzy najpierw „żyli ponad stan", a jak musieli „wziąć się do roboty", zbuntowali się przeciwko „reformom" i wybrali „oszołomów" z Syrizy. W tej narracji Europejczykom jakoś umyka, że to właśnie oligarchowie i budowana przez nich kultura korupcji sprawiły, że grecki system gospodarczy był nieefektywny. To właśnie bunt przeciwko oligarchii i skorumpowanym elitom politycznym był jednym z czynników, któ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA