fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Budka: Jeśli Ziobro nie wiedział, tym bardziej powinien podać się do dymisji

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
- Wsłuchujemy się w głos opinii publicznej. Tutaj zdecydowana większość osób, które wyrażają tę opinię mówi, że Ziobro powinien podać się do dymisji. Skoro sam nie potrafi tego zrobić, skoro premier Morawiecki murem staje za nim, ponosząc współodpowiedzialność za to, co dzieje się w resorcie, skoro Jarosław Kaczyński milczy, to trzeba pomóc w tym, by móc go odwołać - ocenił były minister sprawiedliwości Borys Budka z Platformy Obywatelskiej.

- Jeżeli było tak, jak twierdzi pan minister, że nie wiedział, to tym bardziej powinien podać się do dymisji jako prokurator generalny - powiedział Budka w TVN24, komentując aferę hejterską w Ministerstwie Sprawiedliwości.

- Przypomnę, że prokuratura została tak skonstruowana, że to są jego najbardziej zaufani ludzie. W prokuraturze regionalnej w Katowicach jest ekipa, do której trafiają najbardziej istotne śledztwa, tzw. polityczne i jeżeli było tak, że od marca tego roku do chwili wyjścia na jaw tych materiałów Ziobro nic nie wiedział, że tam są tak bardzo obciążające jego zastępcę rzeczy, to znaczy, że nie panuje nad prokuraturą. To się wydaje niezrozumiałe i niepojęte - przekonywał były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

- My idziemy dalej. My mówimy: prokurator generalny to nie powinien być polityk. To powinien być doświadczony prokurator, powinna być osoba o nieskazitelnym charakterze, bo dochodzimy do sytuacji, której nie ma w żadnym cywilizowanym kraju. Otóż Zbigniew Ziobro jako polityk ma prawo wglądu do każdego postępowania. Co więcej, ma prawo informować opinię publiczną - zauważył Budka, zauważając, że minister sprawiedliwości "nawet sam nie zdymisjonował Łukasza Piebiaka, tylko pozwolił mu położyć dymisję albo wymusić".

Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - poinformował w zeszły poniedziałek Onet.pl.

Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.

- To jest absolutnie zatrważające, że został zbudowany system w państwie, w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zmierza do tego, żeby niszczyć konkretnych ludzi, którzy chcą walczyć o praworządność i sprawiedliwość - mówił o całej sprawie prof. Markiewicz.

Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.

Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.

- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.

W poniedziałek Mateusz Morawiecki poinformował, że poprosił ministra Zbigniewa Ziobro o wyjaśnienia w tej sprawie. Dodał, że decyzję podejmie po otrzymaniu tych informacji.

Do sprawy odniosła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania te nie mieszczą się w jakikolwiek sposób w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r." - czytamy w stanowisku HFPC.

Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagają się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.

Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.

Kilkanaście godzin po publikacji artykułu w Onecie wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji zapowiadając jednocześnie złożenie pozwu przeciw Onetowi.

Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.

Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.

Źródło: rp.pl/ TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA