fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

PZPN domaga się wyjaśnień od Wisły Kraków

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
Doczekaliśmy się reakcji związku na tragifarsę w Krakowie przy okazji sprzedaży czy też raczej upadku Wisły.

PZPN nie ma pojęcia, kto jest właścicielem klubu, podobnie jak kibice, a także obie strony, które do tej własności się przyznają.

W tej sytuacji związek zawiesił licencję Wisły na występy w ekstraklasie. To skutek „niejasnej sytuacji prawnej oraz licznych naruszeń postanowień Podręcznika Licencyjnego" – jak czytamy w komunikacie.

W serialu o sprzedaży sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. W środę wieczorem Towarzystwo Sportowe Wisła ogłosiło, że unieważnia umowę sprzedaży dwóm funduszom inwestycyjnym, gdyż nie wywiązały się one z postanowień zawartych w kontrakcie.

Pomijając kwestie prawne (w jaki sposób TSW unieważnił umowę? Na jakiej podstawie?), natychmiast pojawiło się dementi Adama Pietrowskiego – człowieka reprezentującego oba fundusze, który w nowym rozdaniu miał zostać dyrektorem sportowym, a od 22 grudnia pełnił obowiązki prezesa Wisły.

Polski menedżer, który dotychczas zajmował się sprzedawaniem zawodników do niższych lig niemieckich, wyśmiał informacje TS Wisła. Zapowiedział, że on i jego wspólnicy wciąż czują się właścicielami, choć nie wpłacili nie tylko 12 milionów, o których była mowa w umowie (pieniądze miały pójść na spłatę zobowiązań wobec piłkarzy), ale nawet symbolicznego jednego euro, za które klub miał zostać im sprzedany.

Wisła ma czas do 11 lutego, by jej licencja została odwieszona. Teoretycznie, bo w praktyce musi dojść do ładu sama ze sobą znacznie szybciej. Związek musi wiedzieć, kto jest właścicielem klubu i dostać zapewnienie, że w Wiśle struktura prawna pasuje do postanowień statutu i będzie umożliwiać sprawne działanie.

Pomoc zaoferował (na Twitterze) były współwłaściciel i prezes Legii Warszawa, prawnik Bogusław Leśnodorski. Zadeklarował, że za darmo pomoże zarówno przy pozyskaniu potencjalnego inwestora, jak i ogarnięciu bałaganu, jaki obecnie przy Reymonta panuje.

Tymczasem cierpliwość zaczynają tracić kolejni piłkarze. Wezwania do zapłaty dostarczyli Rafał Pietrzak i Maciej Sadlok. Teraz klub ma dwa tygodnie na uregulowanie zaległości. Jeśli się tak nie stanie, zawodnicy będą mogli rozwiązać umowy z winy klubu. Tak jak Chorwat Zoran Arsenić. Wcześniej z Wisły odszedł Zdenek Ondrasek. Klub, próbując ratować swój największy kapitał – czyli właśnie piłkarzy – zdążył się zapożyczyć, by spłacić zaległości wobec Kamila Wojtkowskiego, Jesusa Imaza i Dawida Korta.

Sprawą Wisły zaczęła się też interesować krakowska prokuratura. – Nie wykluczamy podjęcia śledztwa, choć żadne oficjalne zawiadomienie do nas nie wpłynęło – poinformował „Rz" Krzysztof Dratwa z krakowskiej prokuratury.

Jej działania byłyby spóźnione co najmniej o dwa lata, bo właśnie wtedy klub przejęli kibice z TSW, mający powiązania ze światem przestępczym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA