fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Narodowy Program Wymiany Prezesów

Adobe Stock
Wielkimi krokami zbliżają się obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Jak uczcić to wydarzenie? Okazałe państwowe uroczystości to banał. Bardziej nowatorskie są „ławki niepodległości", wymyślone przez resort obrony. Można będzie na nich usiąść i posłuchać piosenki o I Brygadzie Legionów Polskich marszałka Piłsudskiego. Ale to wciąż nie jest koncepcja na miarę 100-lecia.

Proszę się jednak nie martwić. Władza już dawno wpadła na godny tego wydarzenia pomysł. Spokojnie i metodycznie realizuje go od dawna. Oficjalnej nazwy jeszcze nie ujawniono, ale ja stawiam na taką: „Narodowy Program Wymiany Prezesów – 100 CEO na 100-lecie odzyskania niepodległości".

Trzeba przyznać, ten program idzie świetnie. Media obliczyły, że prezes giełdowej spółki Skarbu Państwa zmienia się średnio co 20 dni! Takie tempo sugeruje, że powodem zmian nie mogą być kwestie merytoryczne. Ostatnio np. zdymisjonowano prezesa Energi zaledwie po miesiącu od powołania. Podobno nie podobał się jednemu z byłych ministrów. Energa zaliczyła w ten sposób siódmego szefa w ciągu trzech lat.

Prezesi w takich warunkach mogą jak niegdyś poborowi w wojsku kupować metr krawiecki i odcinać po centymetrze każdego dnia. Jak któryś przetrwa dłużej niż pół roku – będzie „starym wojskiem", godnym szacunku.

Takie tempo realizacji Narodowego Programu Wymiany Prezesów może spowodować, że 100 CEO zostanie znacznie przekroczone. Zastępy byłych prezesów będą niebawem liczne jak Legiony marszałka Piłsudskiego. Nic tylko przebrać ich w mundury i używać w inscenizacjach jako I Brygadę Prezesów Polskich.

Tak naprawdę nie ma jednak powodów do śmiechu. Turbokaruzela na najważniejszych stanowiskach to dla efektywności firmy cios w podbrzusze. Zostaje ona kompletnie sparaliżowana! Nowy zarząd pierwsze co robi, to zatrzymuje procesy rozpoczęte przez poprzedników. Przecież nie może ich kontynuować, bo musi dać coś „od siebie". Zleca więc opracowanie nowej strategii rozwoju. To zabiera czas. Potem zarząd analizuje tę strategię i nanosi poprawki. Wreszcie ogłasza rozpoczęcie nowej strategii – a chwilę potem zostaje odwołany. Wszystko zaczyna się od początku. W ten sposób strategiczne spółki Skarbu Państwa pozostają całymi latami bez żadnej realnej strategii.

Tak „zarządzane" spółki niczego spektakularnego nie osiągną. Będą się tylko toczyć siłą inercji nadanej przez ostatniego dłużej urzędującego prezesa. Toczyć coraz wolniej, bo firmy potrzebują ciągłego przywództwa. Szybkich reakcji na wydarzenia oraz długofalowych celów. Przemyślanego sposobu ich osiągnięcia i nadzoru nad tym procesem.

Czy politycy nie widzą, jak bardzo szkodzą majątkowi Rzeczypospolitej? Może niech zadadzą sobie pytanie – jak bardzo efektywny byłby rząd, którego premier zmieniałby się co miesiąc? Strategiczne spółki Skarbu Państwa muszą pozostać lokomotywami polskiej gospodarki. Od nich ma zależeć bezpieczeństwo ekonomiczne państwa! Nie wolno ich traktować jak pionki na politycznej szachownicy. Te firmy biorą udział w grze o wiele poważniejszej niż nasze lokalne przepychanki. To międzynarodowy wyścig o zyski, o perspektywy rozwoju, o gospodarcze przetrwanie. Najwyższy czas, żeby pozwolić prezesom się tym zająć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA