Nowe technologie

Batorski: Esemes to znak naszych czasów

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Dominik Batorski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego

Rzeczpospolita: Z raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że w Polsce wyraźnie zmniejsza się liczba wysyłanych esemesów. Dlaczego od nich odchodzimy?

Dr Dominik Batorski: Nie jest tak, że krótkie wiadomości tekstowe całkiem zanikają. Esemesy są po prostu zastępowane przez inne aplikacje. Telefony komórkowe coraz częściej są połączone z internetem, używamy więc różnego rodzaju komunikatorów, takich jak Facebook Messenger, WhatsApp czy Snapchat. Dają nam one podobną funkcjonalność jak esemesy, a dodatkowo można z nich korzystać na komputerze. Zaletą komunikatorów jest też to, że umożliwiają wysyłanie dłuższych wiadomości.

Kiedy pojawiły się pierwsze esemesy?

Pod koniec 1992 r., w ramach prywatnej sieci operatora Vodafone. Ale początkowo ich przeznaczenie było inne niż to, które obecnie znamy. Technologię tę utworzono po to, by operatorzy z różnych firm mogli – w obrębie poszczególnych sieci – wysyłać komunikaty do swoich klientów. Nie zakładano wówczas, że to klientom będzie ona służyła do komunikacji między nimi. Z czasem jednak stwierdzono, że młodzi ludzie są zainteresowani komunikowaniem tekstowym i że warto umożliwić wymianę esemesów pomiędzy sieciami.

Takie wiadomości to domena głównie ludzi młodych?

Tak, a to dlatego, że komunikacja tekstowa daje większą kontrolę nad przekazem. Korzystając z tej formy wypowiedzi, możemy dokładnie przemyśleć, co chcemy przekazać; nie widzimy też od razu reakcji drugiej strony. Dla młodych ludzi jest to okazja, by komunikować się nieco odważniej. W przypadku komunikacji głosowej czy rozmowy twarzą w twarz w większym stopniu jesteśmy poddawani ocenie.

I w tym właśnie tkwiła przyczyna popularności esemesów?

Kluczowe było to, że dały możliwość komunikacji w innej formie, również wtedy, gdy któraś z osób nie może rozmawiać przez telefon. Jeszcze jedna rzecz. Esemes to znak naszych czasów. Mam na myśli skrótowość komunikacji, która jest widoczna wszędzie. Mamy coraz krótsze informacje w internecie, artykuły w gazetach, serwisy informacyjne w telewizji... Skrótowość komunikacji, jej intensyfikacja przekłada się na spłycenie przekazu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL