fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Miasto przyszłości

Rewolucja, ale nie tylko technologiczna

95 proc. mieszkańców polskich miast uważa zanieczyszczenie powietrza za duży problem
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Polacy uważają, że zmiana nawyków to konieczność. Badania pokazują, że carsharing i elektryczne hulajnogi mogą zmniejszyć ruch aut.

Lublin

– Nowa generacja konsumentów coraz rzadziej chce posiadać własny samochód, który przestaje być znakiem statusu. Sprowadzany jest przez nich do przedmiotu, którego funkcją jest pomoc w przemieszczaniu się. A przemieszczać się można, korzystając z komunikacji miejskiej, rowerów, hulajnóg elektrycznych, samochodów na minuty – mówi Adam Czarnecki, ekspert ARC Rynek i Opinia.

Ten trend wkrótce zdominuje mobilność w miastach. Potwierdzają to dane. Renault Polska wraz z Kantar TNS przeprowadziło badanie, które wykazało, iż Polacy uważają, że zmiana nawyków transportowych stanowi dziś konieczność. Aż 95 proc. mieszkańców polskich miast uważa zanieczyszczenie powietrza za duży problem, a oceniając własną miejscowość podobne zdanie ma 81 proc. osób. 92 proc. badanych wyraża opinię, że ludzie muszą – mając na uwadze właśnie zanieczyszczenie powietrza i zmiany klimatyczne – zmienić swoje przyzwyczajenia. 94 proc. twierdzi, że ludzie powinni częściej korzystać z transportu zbiorowego. Zdecydowana większość (88 proc.) chciałaby widzieć więcej pojazdów elektrycznych na ulicach.

Trzech na pięciu badanych deklaruje, że wybierając środek transportu zwraca uwagę na kwestie związane z ochroną środowiska, choć mniej niż co piąty robi to zawsze. Już ponad 60 proc. mieszkańców miast na co dzień wykorzystuje bardziej przyjazne dla środowiska środki transportu, np. komunikację miejską, rower czy carsharing.

Według badanych transport w miastach czekają duże zmiany – już w nieodległej przyszłości mogą się pojawić samochody autonomiczne. Blisko 60 proc. osób przewiduje, że stanie się to za 10–15 lat lub nawet wcześniej. Co drugi respondent stwierdził, że jedną z głównych zalet takich aut jest większa mobilność dla osób, które nie potrafią prowadzić aut, np. starszych i młodzieży. Pojazdy autonomiczne i współdzielone to także sposób na ograniczenie korków w miastach. W połączeniu z samochodami elektrycznymi stają się one częścią rewolucji dokonywanej przez inteligentne miasta.

Z sondażu ARC Rynek i Opinia wynika, że carsharing, czyli współdzielenie samochodu, to coraz lepiej znana Polakom usługa. Co czwarty badany zna reguły tej usługi, albo miał okazję jechać takim pojazdem, niemal połowa przymierza się do takiej przejażdżki. Co piąty ankietowany nie ukrywa, że z takich usług, jak: Vozilla, Panek czy 4mobility, skorzysta z czystej ciekawości.

Badania wskazują na kilka zalet takiego wyboru: dominują oszczędność i wygoda – takich argumentów użyło 21 proc. respondentów (odpowiednio 11 i 10 proc.). 9 proc. przyznaje, że po prostu nie ma własnego samochodu, a 18 proc., choć go posiada, to nie zawsze ma możliwość skorzystania z niego.

Największą grupę użytkowników współdzielonego transportu stanowią osoby wypożyczające pojazd codziennie lub kilka razy w tygodniu (33 proc.). Około 27 proc. użytkowników korzysta z samochodów dwa, trzy razy w miesiącu, a 25 proc. – raz w miesiącu. Ci, którzy „jeżdżą carsharingiem" stanowią 14 proc. Nie dziwi fakt, że obecnie samochody tego typu wykorzystywane są głównie do jazdy po mieście. – Co do zasady, carsharing to rozwiązanie, które w dużym stopniu może ograniczyć ruch samochodów w mieście, gdyż ma zachęcać mieszkańców do rezygnacji z używania prywatnych samochodów tam, gdzie nie jest to konieczne i gdzie komunikacja miejska doskonale działa. Coraz więcej państw europejskich ogranicza też ruch samochodowy w centrach swoich miast – dodaje Adam Czarnecki.

Ale pojazdy pożyczane na minuty mogą wyjechać wkrótce poza miasta. Jako pierwszy w grudniu 2018 r. umożliwił to Panek, dając klientom możliwość jazdy między stolicą a Lublinem. To rozwiązanie może stać się popularne. Blisko połowa ankietowanych jest bowiem zainteresowana międzymiastowym carsharingiem – w najmłodszej grupie wiekowej (18–24 lata) odsetek ten sięga aż 51 proc.

Portland

Wpływ na ograniczenie liczby aut mogą mieć również hulajnogi. Trwające cztery miesiące badania zlecone przez Departament Transportu w amerykańskim mieście Portland pokazały, że 71 proc. mieszkańców wykorzystywało elektryczne jednoślady jako formę miejskiej mobilności, tylko dla 29 proc. podstawowym celem była rekreacja.

W ciągu czteromiesięcznej analizy mieszkańcy odbyli ponad 700 tys. przejazdów i łącznie pokonali prawie 1,3 mln km. Do dyspozycji mieli 2 tys. elektrycznych hulajnóg. Badanie pokazuje, że 62 proc. mieszkańców pozytywnie oceniało ich dostępność. 34 proc. mieszkańców Portland i 48 proc. gości skorzystało z elektrycznej hulajnogi zamiast własnego samochodu, taksówki bądź Ubera. Stało się tak, choć 74 proc. użytkowników hulajnóg przyznało, że wcześniej nie korzystali z miejskiego roweru publicznego, a 42 proc. nigdy nie jeździło po mieście na swoim rowerze.

Od października 2018 r. z publicznie dostępnych elektrycznych hulajnóg mogą korzystać także mieszkańcy polskich miast. Firma Lime, udostępniająca elektryczne hulajnogi na minuty za pośrednictwem aplikacji mobilnej, uruchomiła usługę we Wrocławiu, Warszawie i Poznaniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA