fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Aptekarze chcą pieniędzy za dyżury w nocy i święta

Fotolia.com
Rady powiatów ustalają niepotrzebne i nieopłacalne dyżury – skarżą się farmaceuci. Domagają się od samorządów dopłat, a te nie mają z czego płacić.

Patem zakończył się konflikt Rady Powiatu Skarżyskiego z lokalnymi aptekarzami, którzy domagali się zniesienia nocnych i świątecznych dyżurów aptek. Tłumaczyli, że art. 94 prawa farmaceutycznego, stanowiący, że godziny pracy aptek ogólnodostępnych na danym terenie określa uchwałą rada powiatu, nie daje jej prawa rozpisywania takich dyżurów.

Rada nie może narzucać

Przytoczyli też interpretację Ministerstwa Zdrowia z maja 2015 r., zgodnie z którą żaden przepis prawa farmaceutycznego nie stanowi wprost o obowiązku stosowania się aptek do ustalonego dla nich rozkładu pracy ani też nie przewiduje sankcji z tego tytułu. W odpowiedzi na interpelację posłanki Marzeny Okły-Drewnowicz w sprawie pełnienia przez apteki ogólnodostępne dyżurów nocnych ówczesny wiceminister zdrowia Sławomir Neumann napisał, że odmowa pełnienia dyżurów nocnych i świątecznych nie narusza dostępności pacjentów do leków, o którym można mówić tylko w przypadku, gdy apteka nie zaspokajałaby potrzeb pacjentów w sposób nagminny, powtarzalny. Tylko wtedy wojewódzki inspektor farmaceutyczny, na podst. art. 103 ust. 2 pkt 3, mógłby cofnąć zezwolenie na prowadzenie apteki. To stanowisko nie przekonało jednak części radnych.

Bez środków

Do podobnych dyskusji dochodzi w całej Polsce. Aptekarze – szczególnie z małych miejscowości, w których nie ma szpitala, a często nawet nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej – narzekają, że dyżury pochłaniają do kilkuset złotych na dobę, a zyski z marży są znikome.

– W wielu przypadkach rada powiatu ignoruje przy ustalaniu grafika dyżurów opinię Rady Aptekarskiej, choć ustawa nakłada na nią taki obowiązek. Przychodzi jej to tym łatwiej, że koszty takich dyżurów ponosi nie ona, ale aptekarze – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA).

Wielu aptekarzy omija dyżury sposobem. W Rybniku niechętni dyżurom dzień przed zamykali placówki z powodu remontu.

– Dowiadywaliśmy się w ostatniej chwili. W marcu nie było dyżuru przez dwie noce, a w kwietniu przez jedną – przyznaje Lucyna Tyl, rzecznik rybnickiego ratusza. – Dlatego porozumieliśmy się z właścicielami aptek i w grafik wpisujemy chętnych – dodaje.

Marek Tomków mówi jednak, że większość rad miast i powiatów nie jest skłonna do współpracy. – Dlatego uważamy, że dyżury powinny być płatne, jak np. dyżury lekarzy w gminach, gdzie jest ich za mało – uważa Tomków.

Zdaniem samorządowców takie rozwiązanie jest możliwe tylko w przypadku, gdyby środki na dyżury aptekarskie otrzymały z budżetu państwa.

– Gminy nie mają wystarczających środków na realizację zadań własnych, a od 300 do 500 z nich nie ma żadnej nadwyżki operacyjnej na rozwój. Trudno mówić o finansowaniu dyżurów aptek – uważa Edward Trojanowski, zastępca sekretarza generalnego Związku Gmin RP.

Marek Wójcik - ekspert Związku Miast Polskich

Problem nocnych dyżurów aptek wraca od kilkunastu lat, ale dotąd żaden rząd się z nim nie zmierzył. Dlatego wysłałem do współprzewodniczących zespołu ds. ochrony zdrowia i polityki społecznej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu prośbę o rozwiązanie tej sprawy. Iluzoryczna kompetencja wskazywania dyżurujących aptek i brak instrumentów wyegzekwowania tego obowiązku prowadzi do desperackich pomysłów, jak ten rady powiatu sieradzkiego, że dyżury mają pełnić wszystkie apteki na tym terenie. Kompetencję rozpisywania grafiku powinien przejąć samorząd farmaceutyczny na takiej samej zasadzie, na jakiej izba lekarska rejestruje lekarzy. Rozwiązaniem byłoby też płacenie aptekom za dyżury, jednak środki na ten cel powinny zostać wystosowane z budżetu państwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA