fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Lekko, łatwo i przyjemnie

Michał Michalak
Michał Michalak
Wojciech Figurski/400mm.pl
Polska pokonała Rumunię 91:61 w meczu eliminacyjnym do mistrzostw Europy. Nie mógł zagrać Mateusz Ponitka.

Ten mecz bardziej przypominał sparing niż grę o awans do EuroBasketu i to nie tylko ze względu na puste trybuny hali w Walencji. Do takiego obrazka kibice w dobie koronawirusa zdążyli już przywyknąć. Dobrze, że FIBA zdecydowała się na granie w „bańkach” i eliminacje w ogóle się odbywają. Spotkanie wyglądało na towarzyskie ze względu na różnicę kilku klas, dzielących oba zespoły.

Polacy grali spokojnie, momentami z polotem i finezją. Prowadzeni od sześciu lat przez Mike'a Taylora rozumieli się bardzo dobrze i nie widać było po nich braków AJ Slaughtera (problemy ze zdrowiem), Adama Waczyńskiego (konflikt z prezesem PZKosz Radosławem Piesiewiczem) oraz Mateusza Ponitki.

Ten ostatni wyprosił wolne u trenera Zenita Sankt Petersburg i przeleciał rejsowym samolotem przez całą Europę, startując tuż po meczu Euroligi w Kownie, żeby na miejscu w Walencji dowiedzieć się, że nie może zagrać. Zawodnik reprezentacji Polski zakażenie koronawirusem przeszedł w październiku, a mimo to test wykonany na miejscu w Hiszpanii dał niejednoznaczny wynik i Ponitka nie mógł zagrać. Dobrze, że na jego pozycji reprezentacja Polski ma kilku innych, klasowych zawodników. Świetnie od pierwszych minut grał Michał Michalak, tak samo jak Jarosław Zyskowski i Michał Sokołowski. Polacy trafiali z dystansu i spod kosza, byli zwykle o tempo szybsi od zdezorientowanych Rumunów. Przechwytywali ich podania i wyprowadzali kontrataki.

U rywali widać było brak zgrania. Rzucało się w oczy, że liga rumuńska jeszcze nie zaczęła sezonu. Kilku graczy nie mogło zagrać z powodu dodatnich wyników testów na koronawirusa, a ich zastępcy nie potrafili się przeciwstawić Polakom.

Zawodnicy Mike'a Taylora grali dobrze w obronie, wypychali rywali spod kosza, a ci pudłowali rzuty z dystansu. Pierwsze punkty zdobyli po około sześciu minutach meczu, kiedy przegrywali już 0:12.

Selekcjoner reprezentacji Polski wpuścił w tym meczu na parkiet wszystkich zawodników i każdy z nich zdobył swoje punkty. Najbardziej emocjonujący moment zdarzył się w drugiej połowie, gdy Tomasz Gielo po starciu z rywalem pobiegł do ławki rezerwowych, trzymając się za bark. Zawodnik po meczu był jednak dobrej myśli i ma nadzieję na występ w następnym meczu.

Spotkanie z Rumunią było dobrym przetarciem przed dużo trudniejszym spotkaniem, które czeka biało-czerwonych w poniedziałek, kiedy rywalem Polaków będzie reprezentacja Izraela. Na szczęście do składu powinien już wrócić wtedy Ponitka.

Reprezentacja Polski po zwycięstwie w sobotę ma bilans spotkań 2-1 i jest bardzo blisko awansu na ME. Do turnieju awansują trzy z czterech drużyn Grupy A.

POLSKA – RUMUNIA 91:61 (24:7, 21:17, 26:23, 20:14)

POLSKA: Michał Sokołowski 17, Jarosław Zyskowski 13, Michał Michalak 9, Karol Gruszecki 9, Aaron Cel 8, Damian Kulig 7, Tomasz Gielo 7, Łukasz Koszarek 6, Dominik Olejniczak 4, Adam Hrycaniuk 4, Łukasz Kolenda 4, Kamil Łączyński 3.

RUMUNIA: Kris Richard 14, Radu Virna 11, Lucas Tohatan 10, Bogdan Popa 9, Emanuel Cate 7, Rares Uta 6, Stefan Grasu 2, Ionut Berceanu 2, Tudor Girbea 0, Catalin Baciu 0, Mihai Maciuca 0, Mirel Dragoste 0.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA