fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt USA-Iran

Trump pokochał Teheran. Chce negocjować

AFP
Biały Dom spuścił z tonu w sprawie Iranu. Retorykę wojenną zastąpiła oferta negocjacji. Ale czy szczera?

– Nie chodzi o zmianę rządów w Iranie – zapewniał Donald Trump w środę, dwa dni po dymisji swego doradcy ds. bezpieczeństwa Johna Boltona uważanego za głównego architekta konfrontacyjnego kursu wobec Teheranu. Prezydent USA udowadniał, że w warunkach katastrofalnych skutków amerykańskich sankcji gospodarczych prezydent Hasan Rouhani właściwie nie ma wyjścia, jak przyjąć jego propozycję bezpośredniego spotkania pod koniec września przy okazji sesji ONZ.

Prezydent Rouhani nie mówi „nie”, ale stawia warunek wstępny, właściwie zaporowy, w postaci zniesienia amerykańskich sankcji wprowadzonych po wyjściu USA z międzynarodowego porozumienia atomowego z Iranem z 2015 roku.

Jego celem było uniemożliwienie Iranowi konstrukcji broni jądrowej w zamian za normalizację relacji handlowych. Administracja Trumpa doszła do wniosku, że porozumienie jest nieskuteczne i naraża na szwank bezpieczeństwo Izraela. Jak zapewnił Rouhani Emmanuela Macrona w środowej rozmowie telefonicznej, może się spotkać z Trumpem, ale w grupie przedstawicieli wszystkich sygnatariuszy porozumienia atomowego, a więc Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Chin i Rosji. W dodatku liczy na pomoc finansową w postaci 15 mld dol. mającą zrekompensować częściowo skutki amerykańskich sankcji. Nie przystąpili do nich pozostali sygnatariusze porozumienia, starając się zachować je w mocy. Jednak handel z Iranem zamarł, bo Amerykanie objęli sankcjami także firmy pozostałych państw.

Trump zapewnia obecnie, że chce negocjować. Może to brzmieć wiarygodnie po dymisji Boltona. Był on nie tylko zagorzałym przeciwnikiem międzynarodowego porozumienia atomowego z Iranem, ale i zwolennikiem akcji militarnej wobec Iranu. W 2015 r. opublikował w „New York Timesie” artykuł już w tytule sugerujący, że „aby powstrzymać irańską bombę, trzeba zbombardować Iran”. Miesiąc po tym jak został doradcą Trumpa ds. bezpieczeństwa, USA wycofały się z porozumienia atomowego. To było jego dzieło.

– Odejście Boltona z Białego Domu może doprowadzić do zmiany stylu, lecz nie zasadniczego stanowiska wobec Iranu – ocenia CNN. Stacja przypomina, że w minioną niedzielę, a więc dwa dni przed ogłoszeniem dymisji Boltona, sekretarz stanu Mike Pompeo udowadniał w programie ABC, że dzięki amerykańskim sankcjom gospodarka Iranu skurczy się w następnym roku o 10–12 proc.

Sankcje to jednak nie rakiety, które gotowy był wysłać na Iran Bolton w czasie niedawnego kryzysu w Zatoce Perskiej po zestrzeleniu przez Irańczyków amerykańskiego drona.

– Sankcje są dotkliwe, ale nie doprowadziły do upadku gospodarczego, zmiany władzy ani nawet zmiany polityki Iranu w Jemenie, Libanie czy Syrii, na co liczył Trump – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Richard Dalton, były brytyjski ambasador w Iranie. Jego zdaniem wszelkie działania administracji Trumpa podporządkowane są przyszłorocznym wyborom prezydenckim. Dlatego, nie rezygnując bynajmniej z celów polityki wobec Iranu, Trump oferuje negocjacje na wzór tych z Koreą Północną. – Nie muszą się zakończyć sukcesem, ważne, że jest wola rozmów, co ma znaczenie przed wyborami. Problem w tym, że Iran warunkuje swój udział w takiej grze poważnymi ustępstwami ze strony amerykańskiej – mówi Dalton.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA