fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Szułdrzyński: Przerwijmy to szaleństwo

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Rzut oka na trendy w mediach społecznościowych pozwala nam się przekonać, że mało spraw tak rozgrzało w ostatnich dniach Polaków jak aktywiści LGBT, którzy wzięli na cel kilka warszawskich pomników.

Szczególne poruszenie wywołała ich akcja wobec historycznej figury Chrystusa niosącego krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Przesłonięto twarz Jezusa, do rzeźby przyczepiono tęczową flagę, a do cokołu przyklejono manifest zakończony wulgarnym wezwaniem „je..ie się, ignoranci". W filmie dokumentującym to wydarzenie podczas zasłaniania twarzy Chrystusa słychać podkład dźwiękowy z donośnym rechotem.

I choć ci, którzy sympatyzowali z tą akcją, przekonywali, że „tęcza nie obraża", to jednak nie chodziło wyłącznie o tęczę, ale o cały kontekst wydarzenia. Początek apelu brzmiał bowiem: „To szturm! To atak! To tęcza!". Aktywiści chcieli zaatakować, chcieli dotknąć osoby wierzące, ale też te, które ten wybryk oburzył z powodów historycznych – figura Chrystusa wpisana jest na trwałe w tragiczną historię Warszawy.  Wiele rozsądku wykazał prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, który napisał na Facebooku: „Wieszanie jakiejkolwiek flagi na symbolicznej figurze Chrystusa, będącej jednym z symboli Powstania, stanowi w moim rozumieniu niepotrzebną prowokację". A dalej stwierdził, że tolerancja, której domagali się aktywiści, powinna dotyczyć wszelkich symboli religijnych i patriotycznych, które dla warszawiaków są niezwykle ważne.

Prowokacja ma to do siebie, że wywołuje reakcję. Nieradzące sobie z pandemią państwo polskie zareagowało z pełną przesadą. Policja umieściła aktywistów na noc w izbie zatrzymań, choć za czyn, którego się dopuścili, nie grozi nawet kara pozbawienia wolności, lecz ledwie grzywna czy prace społeczne.

Nieproporcjonalność tych działań sugeruje, że rządzącym zależy na podgrzewaniu sprawy. Z działaczy, którzy chcieli uderzyć w święty dla chrześcijan symbol, zrobiono męczenników walki o wolność i tolerancję. Zaraz można się spodziewać kolejnej prowokacji i kolejnej nieproporcjonalnej reakcji państwa. I tak spirala się będzie nakręcać, przy okazji podsycając skrajne nastroje po obu stronach, skłaniając radykalną prawicę do jeszcze większej nienawiści do osób LGBT, a radykalną lewicę do jeszcze większej nienawiści do PiS i będącego z nim w sojuszu Kościoła. Rządzącym to z pewnością na rękę, bo nic tak nie mobilizuje ich zwolenników jak wojna obyczajowa, ale dla naszego i tak już głęboko podzielonego społeczeństwa ideologiczna wojna to katastrofa. Czy ktoś zatrzyma to szaleństwo?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA