fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Szułdrzyński: Czy w resorcie Ziobry dalej działa grupa hejterska?

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Po czwartkowym ataku na sędzię w Rybniku – pamiętając o zabójstwie Pawła Adamowicza – nie możemy się bezczynnie przyglądać zorganizowanej kampanii nienawiści kierowanej przez władzę wobec sędziów.

Czy w Ministerstwie Sprawiedliwości działa dalej grupa hejterska? Trzeba chyba postawić takie pytanie po wpisie wiceszefa tego resortu na Twitterze. We czwartek minister zareagował na niepokojące wydarzenia, które miały miejsce w sądzie w Rybniku. „Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i... prawda wg Iustitii. Był nożyk do obierania ziemniaków, podobno nikt nikogo nie skopał, lekarz nie musiał interweniować, a awanturujący się mężczyzna został zatrzymany. Niezależnie od tego, nie ma zgody na jakąkolwiek przemoc”.

W ten sposób wiceminister odniósł się do ujawnionego przez stowarzyszenie Iustitia incydentu. We czwartek na Facebooku stowarzyszenia pojawił się komunikat: „Dziś sędzia Sylwia Rehlis z Sądu Rejonowego w Rybniku została napadnięta przez podsądnego na posiedzeniu. Podsądny przeskoczył przez stół sędziowski uderzył ją w pięścią w okolice obojczyka a następnie skopał. Protokolant obezwładnił napastnika.”

A jak policja opisuje te wydarzenia? - Jak ustalili mundurowi, podczas rozprawy 39-letni mieszkaniec Wodzisławia Śląskiego zaatakował sędzię prowadzącą rozprawę. Napastnik został obezwładniony przez protokolanta, a następnie wyprowadzony z sali przez pracownika ochrony. Mężczyznę zatrzymali policjanci. Na szczęście sędzia nie potrzebowała pomocy medycznej. Okazało się, że przychodząc do sądu, mężczyzna miał w kieszeni mały nóż. Jednak oddał go do depozytu ochronie sądu, gdy przechodził przez tzw. bramki – powiedział "Dziennikowi Zachodniemu" przedstawiciel Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Czy w sytuacji, do której doszło, najistotniejsze jest to, że sędzia nie została skopana i nie trzeba było wzywać karetki? A może to, że w ogóle ktoś fizycznie zaatakował sędziego. No właśnie. Dlatego wpis ministra trzeba napiętnować. Użyte w nim sformułowania mają na celu bagatelizowanie tego zdarzenia. Odwołanie się do starego powiedzenia, że świadectwo Iustitii to "g... prawda" to bagatelizowanie faktu, że mężczyzna próbował wnieść do sądu nóż, jak również ironizowanie, że nikt nikogo nie skopał i nie trzeba było wzywać karetki. No prawie nic się nie stało – chce nas przekonać minister, choć na wszelki wypadek potępia „jakąkolwiek” przemoc. Jakąkolwiek? Przecież w budynku sądu zaatakowano sędziego, urzędnika reprezentującego państwo polskie. Obywatel, zamiast odnieść się do sędzi z szacunkiem, użył wobec niej przemocy fizycznej. W takiej sytuacji atakowanie stowarzyszenia Iustitia, które poinformowało o sprawie, to próba mydlenia oczu.

Minister sprawiedliwości jest między innymi odpowiedzialny za bezpieczeństwo i szacunek do sędziów. Ale ponieważ sprawę ujawniło stowarzyszenie krytyczne wobec tej władzy, to stara się wydarzenie zbagatelizować. Czy pan Wójcik jest wiceministrem sprawiedliwości, czy członkiem grupy hejterskiej, założonej przez byłego już wiceministra Łukasza Piebiaka, który stracił stanowisko po tym, jak Onet ujawnił, że z teczek personalnych sędziów przeciekały do hejterskich kont informacje wrażliwe o sędziach krytycznych wobec władzy?

Później Wójcik, widocznie po tym, kiedy się zorientował, jak skandaliczny był jego wpis, napisał: „Wieczorem rozmawiałem z bohaterskim Pracownikiem SR w Rybniku. Bardzo podziękowałem za jego wspaniałą postawę i zaprosiłem w przyszłym tygodniu do resortu. Wersja wydarzeń była inna niż podaje Iustitia. Nie ma zgody na jakąkolwiek przemoc.” Ale nawet i tutaj nie mógł sobie darować przytyku do Iustitii.

Ale właściwie reakcja ministra Wójcika jest zrozumiała. Dobra zmiana prowadzi z sędziami wojnę totalną. Telewizja Publiczna prowadzi zorganizowaną akcję zohydzania obywatelom sędziów, wszystkich nazywając kastą. Na efekty nie było trzeba długo czekać. - Zauważamy w ostatnim czasie wzrost agresji na salach rozpraw. Powielane są przekazy z telewizji komuniści i złodzieje. Ludzie słyszą w telewizji z ust przedstawicieli najwyższej władzy agresję słowną. Są takie niezrównoważone jednostki, które poczytują to sobie za jakieś przyzwolenie na dalej idącą agresję słowną. To niedopuszczalne – mówił "Dziennikowi Zachodniemu" Bartłomiej Przymusiński z Iustitii.

I zamiast działań propaństwowych mamy podważanie zaufania obywateli do kolejnej instytucji państwowej, bo jeszcze nie została podbita przez „dobrą zmianę”. Problem w tym, że fali hejtu wobec sędziów trudno będzie zatrzymać, nawet jeśli PiS zrealizuje do końca swoje „reformy”.

Ale znacznie poważniejsze jest coś innego. Hejt zasiany w społeczeństwie przynosi zwielokrotnione żniwo. Szczucie przez prawicowe media na sędziów może doprowadzić do tragedii. Teraz na szczęście skończyło się incydencie. Ale ten przypadek powinien być sygnałem alarmowym, do czego może doprowadzić sianie nienawiści. Czy po śmierci Pawła Adamowicza powinniśmy się temu bezczynnie przyglądać?

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA