Historia

Pogrzeb ostatniego Żołnierza Wyklętego

Antoni Dołęga. Żołnierz podziemia, który ukrywał się do końca życia w 1982 roku.
archiwum rodzinne
Oficjalny pogrzeb Antoniego Dołęgi ps. "Znicz" żołnierza AK i WiN, odbędzie się 19 listopada w Trzebieszowie na Lubelszczyźnie.

Był to najdłużej ukrywający się żołnierz podziemia antykomunistycznego. Robił to do końca życia. Zmarł w 1982 roku, a został pochowany po kryjomu w miejscowości Popławy-Rogale w Lubelskiem.

Jego szczątki wydobyli pracownicy Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN pod nadzorem prokuratora w połowie czerwca tego roku. Miejsce pochówku Antoniego Dołęgi wskazał mieszkaniec miejscowości Popławy-Rogale, Marek Artowicz.

Ciało było zakopane na jego posesji leżącej na skraju wsi. - Wszystko wskazuje, że są to szczątki Antoniego Dołęgi, ale jednoznacznie będziemy mogli to powiedzieć dopiero, gdy przeprowadzimy badania genetyczne. Po dokonaniu oględzin na miejscu szczątki zostaną zabrane do prosektorium, a następnie do zakładu medycyny sądowej, gdzie będą badane – mówił w czerwcu Adam Makosz, zastępca prokuratora rejonowego w Łukowie.

Antoni Dołęga urodził się w 1915 roku w Łukowie. Przed wojną ukończył szkołę podoficerską przy 84 pułku piechoty w Pińsku. W stopniu kaprala walczył we wrześniu 1939 roku.

Ukrywał się do końca

 

W czasie okupacji działał w konspiracji. W 1944 roku wcielony został do 2 Armii Wojska Polskiego. Walczył w jej szeregach do maja 1945 roku, kiedy to z grupą żołnierzy zdezerterował pod Budziszynem i wrócił w rodzinne strony.

Tam Dołęga nawiązał kontakt z oddziałem zbrojnym por. Józefa Matusza ps. Lont, działającym w łukowskim obwodzie WiN. Patrole z tego oddziału organizowały akcje wymierzone przeciwko nowej władzy opierając się o szeroko rozbudowaną siatkę współpracowników.

W 1951 roku, po śmierci Lonta, dowództwo oddziału, który liczy wówczas niespełna 20 osób, przejął Dołęga. Kolejne zasadzki, obławy i działania agenturalne UB doprowadziły do wykruszenia się żołnierzy Dołęgi.

Kilku ostatnich ujawniło się w 1955 roku. Dołęga pozostał w ukryciu. - Po rozbiciu oddziału wuj ukrywał się samotnie, u zaufanych gospodarzy, którzy nie dbając o własne bezpieczeństwo, skrywali go aż do śmierci w 1982 roku. Był najdłużej urywającym się Żołnierzem Wyklętym w Polsce, ostatnim partyzantem antykomunistycznego ruchu oporu w Europie – mówił "Dziennikowi Wschodniemu" Ronald Werelich, wnuk siostry żołnierza.

Antoni Dołęga przenosił się z miejsca na miejsce, korzystając z pomocy mieszkańców. Nie podejmował już żadnych akcji zbrojnych. Posługiwał się kilkoma pseudonimami: Znicz, Pijak, Mały Franio, a także Kulawy Antek.

Nogę stracił na skutek obrażeń powstałych w wyniku wypadku z bronią. Prawdopodobnie broń, którą trzymał cały czas w pogotowiu nawet podczas snu, wystrzeliła, raniąc go w obie nogi. Według innej relacji broń wypaliła podczas przejazdu furmanką przez tory kolejowe.

Po operacji przeprowadzonej przez doktora Studzińskiego z Łukowa, Dołęga miał problemy z poruszaniem się. Podczas przemarszów był przewożony, a z czasem trzeba było jedną z nóg amputować.

Jak podaje portal sakwa org., do końca życia Dołęga wierzył, że nadejdzie wolna Polska, że przyjdzie jeszcze jego czas. Żołnierz otaczany był szacunkiem i mógł liczyć na pomoc wielu rodzin. Legendą owiana jest jego przysięga złożona przed ołtarzem na początku Powstania Antykomunistycznego, na wierność Ojczyźnie, II Rzeczpospolitej i że broni nie złoży wrogowi, dopóki żyje.

Historyk, dr Jarosław Kopiński, który badał powojenne podziemie w okolicach Łukowa, uważa, że Dołęga mógł tak długo ukrywać się, ponieważ był wspierany przez miejscowych.

- To jest specyficzny teren, tu są dawne zaścianki szlacheckie. Do 1954 roku, to tu był najsilniejszy zbrojny opór na Lubelszczyźnie. Powiat łukowski był najgorzej oceniany przez władze komunistyczne spośród wszystkich, w całej Polsce, pod względem postaw politycznych. Jest dokument, który mówi, że tutaj były najgorsze wyniki w wyborach – opowiadał PAP Kopiński.

Latami szukali miejsca pochówku

 

Poszukiwania miejsca pochówku Dołęgi od kilku lat prowadził jego krewny, wnuk siostry żołnierza, Ronald Werelich. Udało mu się ustalić miejsce dzięki okolicznym mieszkańcom, którzy przez kilkadziesiąt lat ukrywali Dołęgę w swoich gospodarstwach w okolicach Łukowa i niedawno dopiero zdecydowali się o tym mówić.

- Poszukiwania mojego taty okazały się bezskuteczne. Nie znajdywał wielu chętnych do rozmowy, albo trafiał na ludzi, którzy o Antonim nie wiedzieli. Z tego, co wiemy dzisiaj, Antoni wtedy jeszcze żył. Często z tatą zastanawiamy się, czy wiedział o tym, że rodzina go szuka i możemy domyślać się, że wiedział o tym doskonale – mówił w czerwcu Werelich.

Kilka lat temu sam zaczął szukać grobu krewnego. Za pośrednictwem portalu społecznościowego poznał ludzi, u których wuj Antoni się ukrywał, a za ich pośrednictwem dotarł do kolejnych rodzin. W końcu udało się ustalić miejsce pochówku Antoniego Dołęgi. Wskazał je Marek Artowicz.

- Dołęga na koniec ukrywał się u nas w gospodarstwie, u nas umarł i tu go mój ojciec pochował. To było w stanie wojennym, nie pamiętam dokładnie kiedy. Ojciec go pochował po kryjomu, komuna wtedy była, baliśmy się – opowiadał Artowicz.

Przyznał, że jak umierał jego ojciec to przykazał mu, żeby nikomu tego miejsca nie wyjawił. - Pomyślałem, że trzeba w końcu powiedzieć, bo jak wymrze to pokolenie, to nikt nie będzie wiedział i już zawsze będzie leżał w tym lasku. Dlatego powiedziałem rodzinie – zdradził.

W październiku prokuratura potwierdziła, że odnalezione w czerwcu  w miejscowości Popławy-Rogale szczątki ludzkie, to właśnie Antoni Dołęga.

19 listopada w Trzebieszowie odbędzie się ceremonia pogrzebowa żołnierza, którą organizuje Społeczny Komitet Upamiętnienia Antoniego Dołęgi przy wsparciu Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

O godz. 12 w kościele pw. Dziesięciu Tysięcy Rycerzy Męczenników, pod przewodnictwem ordynariusza siedleckiego ks. bp. Kazimierza Grudy, sprawowana będzie msza św. pogrzebowa. Następnie zmarły zostanie pochowany na cmentarzu parafialnym w Trzebieszowie.

Jak podaje "Dziennik Wschodni" Społeczny Komitet prowadzi zbiórkę pieniędzy na uroczystości pogrzebu i budowę pomnika Antoniego Dołęgi.

Wpłat można dokonywać na konto komitetu:

Bank Spółdzielczy w Trzebieszowie

nr 46 9206 0009 0000 0749 2000 0020

z dopiskiem „Dołęga"

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL