fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

#RZECZoPOLITYCE Zychowicz: Nie wymazujmy biografii Wyklętych patriotyczną gumką-myszką

tv.rp.pl
Żołnierze Wyklęci byli bohaterami. Należy im się i dzień ich pamięci, i muzeum. Ale mają też na swoim koncie czyny, których nie wolno patriotyczną gumką-myszką usuwać z ich biografii - mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Piotr Zychowicz, historyk i publicysta, autor książki "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych".

- Żołnierze Wyklęci walczyli w słusznej sprawie. Walczyli o wolność Rzeczypospolitej, o wolność jednostki. Walczyli z bolszewikami, czyli z najbardziej totalitarnym i ludobójczym systemem w historii ludzkości. - mówił Zychowicz.

Według historyka podziemiu należy się Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, ich muzeum i pamięć o nich. - Ale z drugiej strony nie możemy popadać w drugą skrajność - wmawiania ludziom, że w tak olbrzymiej liczbie 120 tys. uzbrojonych mężczyzn wszyscy byli aniołami. Tak nie było, historia nie jest czarno-biała - uważa Zychowicz. - Ale pamiętajmy, że zbrodnie to margines.

Jako drugą skrajność przedstawił przypisywanie przez "środowiska postkomunistyczne" zbrodni wszystkim żołnierzom podziemia. - Wyciąga się dwa-trzy przypadki jakiejś zbrodni dokonanej przez żołnierzy powojennego podziemia i pokazuje się: proszę bardzo, oto wyklęci-przeklęci. Skoro byli tacy ludzie, to cały ten ruch należy skreślić i nie wolno w żaden sposób honorować. To bzdura - mówił Zychowicz podkreślając, że takie zdarzenia miały miejsce w każdej armii.

Za jedną z najbardziej kontrowersyjnych i budzących sprzeczne uczucia postaci tego kręgu Zychowicz uważa Józefa Kurasia, ps. Ogień, działającego na Podhalu. - Nie ma żadnych wątpliwości, że jego zasługi dla Rzeczpospolitej są bardzo duże. Walczył  z komuną, nie dawał zsowietyzować Podhala. Z drugiej strony, jego żołnierze dokonali serii co najmniej kilku napadów, których ofiarami padli Żydzi. I to nie Żydzi-ubecy, ale zwykli cywile.

Inną wspomnianą przez historyka postacią jest "Bury", wokół którego toczy się największa debata o "czarnych kartach" Żołnierzy Wyklętych.

- Romuald Rajs ps. Bury to postać, której dramat zasługuje na wielki film - uważa Zychowicz. - Niezwykle złożona, trudna historia, która zasługuje na rękę Wojciecha Smarzowskiego. "Bury" był oficerem o dwóch obliczach - twardym partyzantem, który swoich żołnierzy potrafił fenomenalnie wyszkolić, i - nieustraszony na polu bitwy - prowadzić do wielkich zwycięstw. Z drugiej - niestety, i nie wolno tego usuwać patriotyczną gumką-myszką usuwać z jego biografii - jego żołnierze na przełomie stycznia i lutego 1946 roku puścili z dymem kilka wiosek białoruskich. Kilkudziesięciu białoruskich cywilów poniosło śmierć, i to bardzo drastyczną. Szczególnie w Zaleszanach doszło do dramatycznych scen, gdy w podpalonym przez żołnierzy "Burego" domu żywcem spłonęły dzieci.

Jak mówił Zychowicz, polscy czytelnicy są przyzwyczajeni do książkach o Żołnierzach Wyklętych pisanych jak westerny, o dobrych kowbojach i złych Indianach. Z tego powodu część ludzi zajmujących się np. historią "Burego" zajmuje się tylko blaskami jego biografii, czyniąc  z niego nieskalanego bohatera, a inni - czarnymi kartami, opisując go tylko przez pryzmat tych "pożałowania godnych, rozdzierających scen", do których doszło w tych wioskach.

- W książce "Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" staram się pokazać ich prawdziwe oblicze, przedstawiam blaski i cienie ich biografii, Moim zdaniem życie jest bogatsze i ciekawsze niż te narracje, które się teraz słyszy - mówił Zychowicz.

Historyk przyznał, że opisywanie zbrodni Żołnierzy Wyklętych dla niego samego było trudne, zwłaszcza w kontekście czytanych we wczesnej młodości historii wyłącznie gloryfikujących żołnierzy podziemia. Tymczasem mieli oni na swoim koncie, obok czynów wzniosłych i wspaniałych, także zbrodnie, których nie jest w stanie wytłumaczyć walka o niepodległość ojczyzny.

- Historyk, natykając się na takie rzeczy, ma do wyboru dwie drogi. Albo przemilczeć, w imię pięknej legendy, patriotyzmu, źle pojętego moim zdaniem w tym przypadku. Albo po prostu napisać tak, jak było - mówił Zychowicz.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA