fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Dariusz Pluta: krytyka Kościoła i wierzących wymaga wyczucia

Adobe Stock
Dariusz Pluta, adwokat zajmujący się prawem mediów, ochroną dóbr osobistych.

Mieliśmy w ostatnich dniach dwa bulwersujące i dzielące opinię publiczną ekscesy - to łagodne określenie: uderzające w Kościół, wierzących - wystąpienie redaktora naczelnego „Liberté" na UW w piątek 3 maja przed wykładem Donalda Tuska, i "dzieło" Elżbiety Podleśnej, za które została zatrzymana pod zarzutem profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w Płocku. Czy można te zachowania tłumaczyć swobodą debaty publicznej?

Dariusz Pluta (adwokat zajmujący się prawem mediów, ochroną dóbr osobistych): Obydwa przypadki oceniam jako drastyczne wypowiedzi (jedna werbalna druga wizualna), które obiektywnie mogą dotykać uczuć i odczuć istotnej grupy polskiego społeczeństwa tj. katolików a w szczególności praktykujących katolików.

Ale czy można się w nich dopatrzyć przestępstwa?

Nie wiem czy są to działania przestępcze w rozumieniu obowiązujących przepisów kodeksu karnego albowiem zarówno art. 196 Kk. jak też 257 Kk w swoich znamionach zawierają elementy stricte ocenne jak np. "obraża" czy "znieważa". Tutaj każda ocena będzie subiektywna i będzie wypadkową osobistych doświadczeń, poglądów, wychowania, a nawet wrażliwości. Prawnej, wiążącej i obiektywnej oceny może tutaj dokonać jedynie sąd o ile którykolwiek z tych przypadków trafi przed jego oblicze.

Zostawmy karną kwalifikację sądom, jakie dobra, jaki porządek publiczny te wypowiedzi mogą naruszać?

Moim zdaniem autorzy tych działań nie tylko w żaden sposób nie liczyli się z odczuciami czy uczuciami osób wierzących ale istotą i budulcem ich publicznych wypowiedzi było dotknięcie tych uczuć i odczuć i to w ramach bieżącej konkurencji politycznej. Świadczy o tym chociażby reakcja istotnej części polskiej opinii publicznej na te działania.

Wolność słowa, wolność twórcza czy prawo do krytyki to fundamenty demokratycznego państwa prawa przy czym żadne z tych praw i wolności nie jest ani absolutne ani nieograniczone. Gdzie jest zatem granica, której przekroczyć nie można?

Granicą są tutaj prawa i wolności innych osób. Nie jestem zwolennikiem używania narzędzi prawnokarnych jako regulatora granic publicznej debaty czy wypowiedzi i to niezależnie od tego czy ma ona charakter polityczny, społeczny, czy artystyczny. Takie narzędzia nie tylko mogą tłumić debatę publiczną ale mogą wywoływać efekt mrożący. Jednak za dopuszczalne uważam stosowanie narzędzi prawnokarnych odnośnie zachowań które potocznie nazywamy "zniewagą" czy "znieważeniem" (czego nie należy mylić ze zniesławieniem) ponieważ są to po prostu przypadki przemocy werbalnej lub wizualnej.

W każdym razie pojawia się pytanie, nie prywatnie, bo pan ma swoją odpowiedź, jak mam swoją, ale odpowiedź wiążącą publicznie, czy w tak drażliwej sferze jak wiara, symbole kultu religijnego czy przedmioty czci religijnej, nie powinny pozostać jednak miejsca "niedotykalne".

Moim zdaniem takie miejsca oczywiście są a ich "niedotykalność" oraz jej prawne gwarancje to istotny element gwarancji wolności każdego człowieka wierzącego i to niezależnie od wyznawanej religii . Należy przy tym pamiętać że nie ma wolności "lepszych" czy "gorszych" . Są natomiast wolności konkurencyjne gdzie kolizje między nimi w sposób wiążący w demokratycznym państwie prawa rozstrzyga sąd biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności danego przypadku.

Rozmawiał Marek Domagalski

Czytaj także: Matka Boska w tęczowej aureoli: Terror podwójnych standardów

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA