Biznes

Spór o odpady nadal nie milknie

Fotorzepa, Piotr Wittman
Nowelizacja ustawy o odpadach budziła emocje podczas prac w Sejmie i nadal je budzi już po poprawkach Senatu.

Nowe przepisy uchwalano w Sejmie w trybie pilnym po fali pożarów miejsc składowania i magazynowania odpadów, która w ostatnich miesiącach przetoczyła się przez Polskę. Za rządowy projekt ustawy odpowiada minister środowiska. Pracom w Sejmie towarzyszyło duże zainteresowanie strony społecznej. W posiedzeniach sejmowej komisji ochrony środowiska licznie uczestniczyli przedstawiciele organizacji branżowych i firm. Zwracali uwagę, że poza pożądanymi zmianami potrzebnych projekt zawierał błędy i niepotrzebne zapisy. Ostatecznie ustawę uchwalono na 66. posiedzeniu Sejmu 5 lipca  br. Do Senatu przekazaną ją dzień później - 6 lipca br., a głosy krytyki nie ustały i proponowano kolejne zmiany.

Co z najmem?

- W ustawie o odpadach konieczne są zmiany – twierdzili eksperci Konfederacji Lewiatan w pierwszym dniu prac senackiej komisji  Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej nad projektem ustawy o odpadach. Konfederacja Lewiatan proponowała rozszerzenie o najem nieruchomości, katalogu tytułów prawnych jakimi powinni wykazać się posiadacze odpadów, którzy nimi gospodarują. - Widzimy potrzebę ograniczenia nieprawidłowości w zakresie bezprawnego porzucania odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych, ale nie wszystkie rozwiązania są dobre i adekwatne do sytuacji. Dlatego postulujemy rozszerzenie o najem nieruchomości katalogu tytułów prawnych jakimi powinni wykazać się posiadacze odpadów. To obecnie najpopularniejsza umowa służąca przekazaniu władania nad nieruchomością – tłumaczył Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Konfederacja wskazywała też, że całkowity zakaz importu odpadów pochodzących z odpadów komunalnych wpłynie negatywnie na rynek i dostępność paliw alternatywnych, co w konsekwencji doprowadzi do zwiększonego wykorzystania zasobów naturalnych w postaci węgla oraz do wzrostu poziomu emisji CO2. - Słuszne jest wprowadzenie zakazu przywozu zmieszanych odpadów komunalnych, jednakże trzeba doprecyzować przepisy w taki sposób, aby określały możliwy stopień zanieczyszczenia (procentowy udział) odpadów transportowanych w ramach międzynarodowego przemieszczania – tłumaczył Gajewski. Ponadto, argumentował, że odpady opakowaniowe w postaci metali kolorowych wysortowane za granicą z odpadów komunalnych są cennym surowcem i ich przywóz do kraju nie rodzi zagrożenia pożarowego, a pozwala pozyskiwać surowce (metale) ważne dla gospodarki. Stąd odpady opakowaniowe z metali nie powinny być objęte bezwzględnym zakazem wwozu, gdyż spowoduje to straty w surowcach i ograniczy swobodę przepływu towarów w UE.

Również Fundacja (na rzecz Odzysku Opakowań Aluminiowych) Recal od ponad 20 lat wspierająca w Polsce odzysk i ponowne zagospodarowanie m.in. aluminiowych puszek po napojach niepokoiła się regulacjami związanymi ze zobowiązaniem do posiadania nieruchomości na własność lub w użytkowaniu wieczystym przez podmiot zajmujący się gospodarowaniem odpadami komunalnymi lub pochodzącymi z przetworzenia odpadów komunalnych. - Takie rozwiązanie może być uzasadnione wobec podmiotów magazynujących odpady lub też wprost prowadzących składowiska odpadów. Inaczej jest w przypadku części odpadów pozyskiwanych w sposób selektywny, a zwłaszcza metali, czyli materiałów permanentnych. Po pierwsze, metale nawet jako odpad mają wartość jako surowiec i bez utraty jakości mogą być poddawane recyklingowi w nieskończoność. Stanowią jednak część odpadów komunalnych, które podlegają składowaniu lub magazynowaniu. Metale wydzielone z odpadów komunalnych są niepalne i ryzyka związane z ich zapłonem nie występują. Podobnie, ze względu na ich bardzo wysoką wartość jako surowca (kilka tys. zł za tonę), równie abstrakcyjne jest ryzyko ich pozostawienia przez właściciela na nieruchomości nie będącej jego własnością. W przypadku całej branży zbierania i przetwarzania aluminiowych puszek po napojach – większość dużych podmiotów nie prowadzi działalności na nieruchomościach, których jest właścicielem, a jedynie jest najemcą. Rozwiązanie dotychczas proponowane w ustawie wraz z zawartymi w niej przepisami przejściowymi, może spowodować załamanie całej branży skupu opakowań aluminiowych pochodzących w 100 proc. z gospodarstw domowych, gdyż tylko nieliczne podmioty będą w stanie wykazać się prawem własności nieruchomości, na której prowadzą działalność – napisała Fundacja Recal w swym stanowisku.

Odniosła się też do regulacji zakazu przywozu na teren kraju zmieszanych odpadów komunalnych i odpadów pochodzących z przetworzenia odpadów komunalnych argumentując, że złom puszki aluminiowej to najcenniejszy surowiec stosunkowo powszechnie występujący w odpadach komunalnych i taki zakaz byłby bardzo niekorzystny dla polskiej gospodarki i przemysłu (Polska jest regionalnym liderem produkcji opakowań aluminiowych).

Poprawki Senatu

Ostatecznie 13 lipca br. Senat wprowadził 16 poprawek do ustawy o zmianie ustawy o odpadach oraz niektórych innych ustaw. Część z nich ma charakter kosmetyczny, ale nie wszystkie. Przykładowo poprawka nr 12 doprecyzowała, że zakaz przywozu na teren Polski zmieszanych odpadów komunalnych i odpadów pochodzących z przetworzenia odpadów komunalnych nie dotyczy jednak odpadów surowcowych przeznaczonych do recyklingu. Zaś przyjmując poprawki nr 4, 6, 14 i 15 Senat zauważył, że związanie wydawania pozwoleń na lokalizację przedsięwzięć związanych z gospodarowaniem odpadami wyłącznie z uchwaleniem na terenie gminy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, stanowiłoby zbyt duże ograniczenie dla rozwoju tego rodzaju działalności. Najmu, o który dopominała się Konfederacja Lewiatan nie dopisano, ale i to nie koniec kontrowersji, gdyż niektórzy chcą wyłączenia ich spod stosowania nowych przepisów.

Apel o całkowite wyłączenie

W pracach nad ustawą brali też udział przedstawiciele Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu (IGMNiR). Tak na dzień po przyjęciu ustawy komentował jej treść  Kazimierz Poznański, prezes IGMNR: „Sejm zatwierdził rządowy projekt ustawy o odpadach, który stanowi ważny krok w celu ograniczenia patologii w szeroko rozumianej branży recyklingu. Cieszy nas, że w ustawie o odpadach uwzględniono część postulatów naszego sektora. Dobrą zmianą jest pozwolenie firmom odpadowym na prowadzenie działalności m.in. na gruntach dzierżawionych. Kwestionujemy jednak wymóg składania zabezpieczeń związanych ze składowaniem złomu metali. Nie ma ekonomicznego, ani środowiskowego uzasadnienia do objęcia złomu systemem zabezpieczeń, a dla firm z sektora będzie to dużym obciążeniem. Szacujemy, że wprowadzenie tego zapisu będzie oznaczało dla branży koszt ok. 50 mln zł. Firmy mogłyby przeznaczyć te środki na inwestycje w dalszy rozwój. Kolejnym nieuzasadnionym obciążeniem dla firm będzie konieczność prowadzenia kontroli wizyjnej za pomocą kamer o odpowiedniej rozdzielczości. W przypadku firm złomowych wymiana monitoringu jest nieuzasadniona. Złom jest cennym surowcem, nie odpadem, dlatego place, na których jest składowany są już dobrze chronione i monitorowane."

Teraz jednak IGMNiR idzie dalej i chce całkowitego wyłączenie reprezentowanej przez nią branży spod nowych przepisów. W ocenie Izby przyjęta ustawa może ograniczyć rozwój sektora ważnego zarówno dla przemysłu, krajowej polityki ekologicznej, jak i atrakcyjności inwestycyjnej Polski. Zmiany mogą mieć też negatywny wpływ na rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym, która jest podstawą systemowego rozwoju państw zachodnich. Poza tym, nałożą wiele dodatkowych, nieuzasadnionych i kosztownych obowiązków na podmioty prowadzące legalną działalność w branży metali nieżelaznych i recyklingu. I jak konkretnie wskazuje Izba obowiązek składania depozytów zabezpieczających przez firmy z branży recyklingu metali ograniczy ich potencjał inwestycyjny, a objęcie złomu wymogiem składania zabezpieczeń związanych ze składowaniem metali nie ma ani ekonomicznego, ani środowiskowego uzasadnienia. Ustawa wprowadza także konieczność prowadzenia kontroli wizyjnej za pomocą kamer o odpowiedniej rozdzielczości. Na co IGMNiR ponownie wskazuje, że złom jest cennym surowcem, nie odpadem, a place, na których jest składowany, są już teraz dobrze chronione i monitorowane. Zaś wymiana kamer to dodatkowy nieuzasadniony koszt, który nie zwiększy bezpieczeństwa i ochrony surowca.

- Nie widzimy pozytywnego wpływu przyjętej nowelizacji na działalność naszej branży. Nowelizacja ustawy o odpadach wymaga zmian, ponieważ wiele kluczowych zapisów w niej zawartych zagraża rozwojowi branży metali nieżelaznych i recyklingu – ocenia Kazimierz Poznański, prezes IGMNiR. W rezultacie kierowana przez niego Izba apeluje, aby w dalszym procesie legislacyjnym, na etapie tworzenia rozporządzeń, wyłączyć branżę metali nieżelaznych i recyklingu z całości wprowadzonych zmian gdyż w ocenie jej ekspertów dotychczasowe zapisy ustawy o odpadach z 14 grudnia 2012 r. (Dz.U. 2013 poz. 21) zapewniały zrównoważony rozwój branży i konkurencyjne warunki jej rozwoju.

- Polska branża recyklingu jest w początkowej fazie rozwoju. Ustawa regulująca ten rynek powinna więc przede wszystkim stwarzać warunki do dalszego wzrostu i budowania pozycji konkurencyjnej krajowej branży, względem podmiotów z innych krajów Unii Europejskiej – podkreśla Poznański.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL