fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie meblarstwo porażone prądem

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Dobra passa producentów mebli potwierdzona awansem do czołówki globalnych eksporterów może ucierpieć przez spowolnienie gospodarcze.

Rozpędzony polski biznes meblarski zignorował w zeszłym roku pierwsze oznaki osłabienia gospodarczego w Europie i znów urósł o 6 proc., osiągając nienotowany wcześniej poziom sprzedaży szacowany na 49 mld zł.

To absolutny rekord. Wartość produkcji w 2018 r – szacowana ok. 10,8 mld euro – sytuuje polskich meblarzy na szóstej pozycji wśród największych producentów mebli na świecie, a trzeba wiedzieć, że 90 proc. rodzimych mebli trafia na eksport. W ciągu minionej dekady Polska wspięła się na trzecią pozycję po Chinach i Niemczech w ścisłej czołówce globalnych eksporterów mebli. Wyprzedziła niedoścignione przez lata Włochy.

Na międzynarodowych rynkach naszą specjalnością są meble tapicerowane i akcesoria meblowe oraz sprzęty do samodzielnego montażu. Nawet jednak produkty oryginalne, z litego drewna czy autorskie kolekcje klasy premium sprzedawane są za granicą zazwyczaj nie pod własną marką, ale pod brandem lokalnych dystrybutorów.

Drożeje energia

Za tydzień (12–15 marca) na największych w Europie Środkowej i Wschodniej targach Meble Polska w Poznaniu krajowi meblarze zmierzą się z zagraniczną konkurencją i zupełnie nowymi wyzwaniami, które już widać na horyzoncie. Nie brak obaw, że dobra passa branży zderzy się z gospodarczym spowolnieniem coraz bardziej widocznym na Zachodzie, zwłaszcza w Europie. Nasi meblarze uważnie obserwują głównie rynek niemiecki, który odbiera 36 proc. ich eksportowej produkcji.

Przedsiębiorców i handlowców straszy też widmo bliskiego brexitu. Brytyjski rynek jest ważny, bo zajmuje miejsce zaraz po Niemczech. Trafia tam znaczna część naszego eksportu.

– Nieoczekiwanie cios w meblarstwo nadszedł także z krajowego podwórka. To szybujące ceny energii elektrycznej – mówi Michał Strzelecki, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

Firmy alarmują, że energia to istotny czynnik dla w pełni zautomatyzowanych zakładów, a z braku systemowych rozwiązań w kraju już w pierwszych miesiącach 2019 r. skazane na wolny krajowy rynek spółki meblowe zaczynają kontraktować prąd po cenach nawet o 60 proc wyższych niż w zeszłym roku. Problemem w Polsce stają się też rosnące ceny podstawowego surowca, czyli płyt drewnopochodnych.

Niedostatek rąk do pracy odczuwany jest w branży podobnie jak w całej gospodarce. Na szczęście lukę kadrową, zwłaszcza bezpośrednio w produkcji, wypełniają cudzoziemcy, przede wszystkim Ukraińcy. Ich liczbę w fabrykach mebli Izba Gospodarcza szacuje na niemal 40 tys.

– Poszukiwanie pracowników w Chinach, Indiach, na Białorusi czy innych krajach Wschodu to nie jest jeszcze masowa praktyka, ale wkrótce stanie się koniecznością – przewiduje Michał Strzelecki.

Zbudować markę

Kłopot z pozyskaniem fachowców nie zamyka listy problemów, o których zgromadzeni w przyszłym tygodniu w Poznaniu prezesi wiodących krajowych firm będą rozmawiać podczas specjalistycznych paneli dyskusyjnych, w kuluarach wystawy Meble Polska, a także imprez towarzyszących: Targów Wnętrz Home Decor i Arena Design 2019.

Przed branżą liczącą 27 tys. firm i 161 tys. zatrudnionych konieczność obniżania kosztów w coraz trudniejszym otoczeniu ekonomicznym i biznesowym. 85 spółek zatrudnia powyżej 250 pracowników, 300 – to firmy średnie z załogami powyżej 50 ludzi, reszta to spółki mniejsze i rodzinne.

Grupa Szynaka, Black Red White, Meble Wójcik, Forte czy Nowy Styl i inni najwięksi gracze i eksporterzy mają już za sobą etap automatyzacji produkcji, więc trudno na tym polu oczekiwać nowych znaczących oszczędności. – Pozostaje jedynie podnoszenie poprzeczki w dziedzinie optymalizacji procesów produkcyjnych, digitalizacji, specjalizacji – twierdzą analitycy branży.

Wielu prezesów i przedsiębiorców z branży zdaje sobie sprawę, że milowym krokiem w rozwoju i eksportowej ekspansji będzie w polskim meblarstwie zbudowanie narodowej marki.

– Mamy za sobą próby kształtowania międzynarodowego wizerunku polskiego meblarstwa. Wynik tych wysiłków nie jest wciąż satysfakcjonujący– mówi dyrektor OIGPM.

Jeśli branża poważnie chce myśleć o kolejnym rozwojowym skoku, musi spróbować sięgnąć po nowe, perspektywiczne rynki. Na nowe otwarcie zasługują na przykład kierunki amerykański czy kanadyjski, a także blisko- i dalekowschodni, a nawet Chiny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA