fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

11 listopada

Żmudne śledztwo wobec neonazistów

AFP
Policja nie zatrzymała ich na gorącym uczynku, prokuratura musi prowadzić długie i kosztowne śledztwo. Wyłapanie neonazistów z ubiegłorocznego marszu okazało się praktycznie niemożliwe - ustaliła „Rzeczpospolita”

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wciąż ustala personalia osób, które podczas ubiegłorocznego Marszu dopuściły się publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa i publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic rasowych, etnicznych i wyznaniowych - w czasie zgromadzenia mogliśmy zobaczyć osoby niosące banery: „Europa tylko biała”, „Czysta krew” czy „Biała Europa braterskich narodów”, użyto też co najmniej kilku transparentów ze swastyką i kilku z symbolem krzyża celtyckiego i falang. Dlatego to takie trudne, skoro policja nagrywała przemarsz, dodatkowy materiał przesłały śledczym stacje telewizyjne i redakcje?

Jak przyznaje w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie wizerunki wytypowanych osób rozesłano do komend policji na terenie kraju, celem ustalenia ich personaliów. - Dokonano również oględzin licznych stron internetowych i kont na portalach społecznościowych związanych z organizacjami i grupami, które mogły mieć związek lub być nośnikiem informacji w zakresie incydentów na Marszu Niepodległości - dodaje prokurator.

Ustalono tożsamość 10 osób. Przesłuchano je w charakterze świadków z pouczeniem o treści art. 183 § 1 kk (jest to świadek, którego może dotyczyć prowadzone postępowanie karne, jako osoby mającej związek ze zdarzeniami objętymi postępowaniem). Wśród nich dwoje to obywatele Republiki Czech, więc prokuratura skierowała do Czech wniosek o ich przesłuchanie w ramach procedury Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego.  - Uzyskano materiały w tym zakresie, jednak konieczne jest wykonanie dodatkowych czynności procesowych mających potwierdzić bądź wykluczyć udział w ubiegłorocznym Marszu (badania antroposkopijne) - tłumaczy prok. Łapczyński. Badania antroskopijne to badania porównawczych, poprzez porównanie wizerunków osób utrwalonych na nagraniach z tymi pobranymi od wytypowanych osób.

W wyniku czynności przeprowadzonych z pozostałą grupą wytypowanych osób, po weryfikacji, wykluczono udział w Marszu Niepodległości niektórych z typowanych osób. - Część z przesłuchanych osób potwierdziła udział w Marszu, w niektórych przypadkach rozpoznając swój wizerunek na okazanych nagraniach i fotografiach, wskazując jednak, iż są przeciwnikami zachowań propagujących totalitarny ustrój państwa, nie przynależą do organizacji pochwalających tego typu poglądy, a konkretne banery lub flagi, z którymi zostali uwiecznieni na zdjęciach, nie należały do nich - wyjaśnia nam prok. Łapczyński.

Osoby, które zakwestionowały udział w marszu są poddawane badaniom porównawczym, bo jak podkreśla prokurator Łapczyński ustalenie tożsamości sprawcy musi być kategoryczne i nie budzić wątpliwości. - Nadal oczekujemy na dalsze typowania Policji na terenie kraju dotyczące uczestników Marszu, których zachowanie mogło naruszać porządek prawny - przyznaje rzecznik.

Warszawska prokuratura dysponuje także opinią biegłego dotyczącą haseł i symboli prezentowanych podczas ubiegłorocznego Marszu. Biegły w opinii odniósł się do wszystkich haseł i symboli zamieszonych na transparentach oraz haseł i okrzyków wypowiadanych przez uczestników marszu, wskazując na ich etymologię i znaczenie, również w ujęciu historycznym. - W ocenie biegłego część haseł, symboli i okrzyków wskazuje na ich związek z zakazanymi ideologiami bądź ma charakter haseł nawołujących do różnic narodowościowych, rasowych lub wyznaniowych, natomiast część z nich nie odnosi się do nich wprost - podkreśla prok. Łapczyński.

Trwają czynności mające na celu ustalenie personaliów wszystkich osób, które dopuściły się naruszenia porządku prawnego podczas ubiegłorocznego Marszu. W śledztwie, które prowadzone jest w sprawie, przesłuchano ponad 50 świadków, nagrania video liczą dziesiątki godzin. Dlaczego osoby, co do których nie ma wątpliwości że były na marszu i dokonały przestępstwa z nienawiści, nie usłyszały zarzutów? - Po zgromadzeniu całego materiału dowodowego i wyczerpaniu inicjatywy dowodowej mającej na celu ustalenie wszystkich osób, które zostały utrwalone na nagraniach w sytuacjach prawnie zakazanych, prokurator podejmie decyzję co do roli procesowej tych osób i dalszego toku postępowania - wyjaśnia prok. Łapczyński.

Pod koniec marca tego roku warszawska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic rasowych oraz propagowania faszystowskiego ustroju państwa przez  organizatorów Marszu, stowarzyszenie Marsz Niepodległości wobec stwierdzenia, że „czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa złożyła „Nowoczesna Ryszarda Petru”, a także Otwarta Rzeczpospolita Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii,  Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych oraz kilka osób prywatnych.

Skąd taka decyzja?

Jak wyjaśnia nam prok. Łukasz Łapczyński, choć w gronie uczestników Marszu znaleźli się członkowie bądź sympatycy takich organizacji jak: Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo Radykalny, Ruch Narodowy, Związek Żołnierzy Narodowych Sil Zbrojnych, organizatorzy manifestacji nie kierowali zaproszeń do udziału w manifestacji do poszczególnych ugrupowań bądź środowisk uczestniczących w Marszu. - Możliwość przyłączenia się do demonstracji zarówno pojedynczych osób jak i zorganizowanych grup była swobodna, w żaden sposób nie reglamentowana przez organizatorów. Jak wynika z ustaleń, nie podlegały również żadnej weryfikacji, czy uzgodnieniu przez organizatorów lub osoby przez nich upoważnione, treści zawarte na banerach, transparentach czy sztandarach niesionych przez uczestników Marszu oraz wznoszone przez nich hasła, poza tymi które organizatorzy sami przygotowali lub zainicjowali np. tegoroczne hasło przewodnie Marszu „My chcemy Boga” - uznał prokurator odmawiający wszczęcia śledztwa.

Jak podkreśla prokuratura „organizatorzy zgromadzenia nie decydowali, (poza wiodącymi hasłami demonstracji – My chcemy Boga) o treści transparentów i okrzyków wznoszonych przez niektórych uczestników Marszu. Z ustaleń prokuratury wynika, że zawartość prezentowanych podczas Marszu transparentów nie była przedmiotem konsultacji i nie podlegała weryfikacji ze strony organizatorów.

Na odmowę wszczęcia nikt się nie zażalił. Postanowienie jest więc prawomocne.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA