Komornik: Obserwujemy medialną nagonkę na komorników

Zdaję sobie sprawę, że nasz zawód jest niewdzięczny. Bo przypominamy ludziom, że coś im w życiu nie wyszło. – mówi Robert Damski komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Lipnie.

Publikacja: 24.11.2022 16:54

Komornik: Obserwujemy medialną nagonkę na komorników

Foto: rp.pl / Paweł Rochowicz

Jak często komornicy doświadczają przemocy, słownej lub fizycznej? 

Od wielu lat obserwujemy medialną nagonkę na środowisko komornicze. Język nienawiści pojawia się właściwie przy każdym wpisie w mediach społecznościowych na ten temat. Sam jestem dość aktywny w socialmediach, zwłaszcza w sprawach dotyczących alimentacji – i zawsze obok komentarzy chwalących komornika za dobrze wykonaną prace, pojawią się te negatywne. Używany w nich język staje się coraz bardziej brutalny i może doprowadzić do tragedii, z którą od piątku wszyscy nie może sobie poradzić. Oczywiście w największym stopniu dotyczy to Rodziny naszej zamordowanej Koleżanki, ale też pracowników jej kancelarii. Nie ma jednak w kraju komornika, którego by ta sprawa nie dotykała osobiście. Mamy pełną świadomość, że to mógł być każdy i każda z nas. Niestety, brutalizacja postępuje i choć najczęściej ma formę gróźb, i hejterskich wpisów, ale czasem przybiera formę czynów. Gdy informowałem o śmierci Koleżanki w swoich mediach społecznościowych, pojawiło się wiele wpisów innych komorników, że również zdarzało się, że ktoś gonił ich z siekierą, albo próbował przejechać samochodem.  

Czytaj więcej

Dłużnik zaatakował nożem komornik sądową. 44-letnia prawniczka nie żyje

I takie przypadki  są zgłaszane organom ścigania? 

Niestety, najczęściej reakcja prokuratury na zgłoszenia tego typu brzmiała – „Sorry, taką macie pracę”. Podobnie jest, gdy komornicy podnoszą kwestię spadającej skuteczności egzekucji. Jest coraz więcej obszarów wyłączonych z egzekucji. A od komornika wymaga się dziś głównie empatii w stosunku do dłużnika, nie tego, by był skuteczny. Trochę zostało to wszystko postawione na głowie. Gdy o tym mówimy jako środowisko, coraz częściej słyszymy: „Nie prowadzicie zwykłej działalności gospodarczej, to jest służba”. I w sytuacji tej niesamowitej tragedii, chcę zapytać – jak my, jako „służba wymiaru sprawiedliwości” mamy się czuć bezpiecznie? Czego możemy oczekiwać od Ministra Sprawiedliwości oprócz słów wsparcia? Osobiście pamiętam wypowiedź pewnego przedstawiciela resortu, który w TV stwierdził, że „wiedziałby co zrobić z komornikiem gdyby przyszedł do jego domu”. Tego typu wypowiedzi polityków przyczyniają się do cichego przyzwolenia na agresję wobec komorników. I żebyśmy mieli jasność – to niestety dotyczy polityków wszystkich opcji. 

Skąd się ta agresja bierze? 

Zdaję sobie sprawę, że nasz zawód jest niewdzięczny. Bo przypominamy ludziom, że coś im w życiu nie wyszło. Gdy ktoś przegrywa sprawę w sądzie, to nie będzie miał pretensji do sędziego, a nawet jeśli, to nie wyrazi ich głośno i nie będzie robił, mówiąc kolokwialnie – zadymy w sądzie. 

Oj, proszę mi wierzyć, są i tacy, którzy zrobią… 

Proszę sobie wyobrazić co zrobi osoba, która tak impulsywnie zareagowała w sądzie, gdy do niej do mieszkania przyjdzie komornik. Ta agresja będzie przecież zwielokrotniona. Zdajemy sobie sprawę, że działamy w sferach, którym towarzyszą silne emocje. Ale chcielibyśmy, żeby nie dolewać oliwy do ognia. Nawet pod wpisem jednej ze stacji telewizyjnych, o zabójstwie naszej Koleżanki, wylało się tyle jadu, komentarzy że „słusznie postąpił” że „sezon na komorników rozpoczęty”. Martwi nas to, że administrator nie kasuje na bieżąco takich wpisów, albo w ogóle nie blokuje możliwości komentowania. Tego wymagałoby odpowiedzialne dziennikarstwo, bo nie trudno się domyślić, że frustracja ludzi jest w tej kwestii duża, ale pomyślmy też o bólu, jaki przysparzamy rodzinie zabitej. 

Może należy zwiększyć ilość przypadków, w których komornik może korzystać z pomocy policji? 

Nie jestem zwolennikiem „dozbrajania” komorników. Gdyby świadomość społeczeństwa w tej kwestii była większa, to ta agresja by się nie zdarzała, lub była inaczej ukierunkowana. Zacząłbym więc od edukacji, czym tak naprawdę zajmuje się komornik. Trzeba wyjaśnić, że komornik po prostu egzekwuje prawo. Ja nie jestem mścicielem który przychodzi karać dłużnika, bo wierzycielowi coś się nie podoba. Przychodzę, by zrealizować wyrok sądu. Gdyby społeczeństwo trochę lepiej wiedziało, czym się zajmujemy, gdyby była pewna równowaga informacji na ten temat w mediach, to skala niezrozumienia i agresji byłaby mniejsza. Wierzę w edukację, i moim zdaniem najlepszą odpowiedzią byłaby szeroko zakrojona kampania społeczna. Tu jest pole do popisu dla Ministerstwa Sprawiedliwości. 

Jak taka kampania edukacyjna miałaby wyglądać? 

Wiele lat temu, gdy zostałem rzecznikiem prasowym, chciałem jakoś przybliżyć ludziom, na czym polega nasz zawód – i stworzyłem hasło: „Komornik nie zabiera, komornik oddaje”. A na pewno nie zostawia sobie, bo tego nie może zrobić. Z wyegzekwowanej kwoty na opłaty, które są zresztą własnością Skarbu Państwa, przeznaczane jest 3, 5, czasem 10 proc. – reszta trafia do wierzyciela. Skuteczność egzekucji w Polsce jest naprawdę niska. Gdyby więc ministerstwo chciało współtworzyć z samorządem kampanię wyjaśniającą sens naszej pracy, to do takich tragedii, jak ta w Łukowie, więcej by – daj Boże – nie doszło. 

Czy protest ogłoszony po zabójstwie komornik z Łukowa ma szanse coś zmienić w tej kwestii? 

Ktoś mógłby zastanowić się, czemu ma służyć ten protest, skoro „utrudniamy ludziom życie”, bo kancelarie są zamknięte, i ktoś, kto by chciał załatwić w niej sprawę, nie może tego zrobić. My jednak w ten sposób chcemy zwrócić uwagę, że jesteśmy potrzebni. Nasza rola jest służebna wobec wymiaru sprawiedliwości – przez egzekwowanie orzeczeń sądów, które bez nas zostałyby tylko na papierze. Nie przychodzimy przecież do ludzi, którzy się dogadali z wierzycielami, albo orzeczenie w ich sprawie nie zapadło. Przeciwnie, zajmujemy się sprawami gdzie sąd sprawę rozstrzygnął – nie ma już więc stron sporu, bo zakończyło go orzeczenie w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. A my mamy to orzeczenie wykonać, bo ten, którego ono dotyczy, nie chce tego zrobić dobrowolnie. Służymy więc Polsce i wymiarowi sprawiedliwości, ale także wierzycielom. Milion dzieci w naszym kraju czeka na alimenty! A my chcemy je egzekwować, ale z poczuciem bezpieczeństwa i tego, że za nami stoi majestat państwa. Że nie jesteśmy „niechcianymi dziećmi Temidy” jak się nieraz o nas mówi. 

Jak często komornicy doświadczają przemocy, słownej lub fizycznej? 

Od wielu lat obserwujemy medialną nagonkę na środowisko komornicze. Język nienawiści pojawia się właściwie przy każdym wpisie w mediach społecznościowych na ten temat. Sam jestem dość aktywny w socialmediach, zwłaszcza w sprawach dotyczących alimentacji – i zawsze obok komentarzy chwalących komornika za dobrze wykonaną prace, pojawią się te negatywne. Używany w nich język staje się coraz bardziej brutalny i może doprowadzić do tragedii, z którą od piątku wszyscy nie może sobie poradzić. Oczywiście w największym stopniu dotyczy to Rodziny naszej zamordowanej Koleżanki, ale też pracowników jej kancelarii. Nie ma jednak w kraju komornika, którego by ta sprawa nie dotykała osobiście. Mamy pełną świadomość, że to mógł być każdy i każda z nas. Niestety, brutalizacja postępuje i choć najczęściej ma formę gróźb, i hejterskich wpisów, ale czasem przybiera formę czynów. Gdy informowałem o śmierci Koleżanki w swoich mediach społecznościowych, pojawiło się wiele wpisów innych komorników, że również zdarzało się, że ktoś gonił ich z siekierą, albo próbował przejechać samochodem.  

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Płace
Ostatnia taka podwyżka pensji. W przyszłym roku czeka nas rewolucja
Sądy i trybunały
Bezsilność Trybunału rośnie. Uchwała naprawcza Sejmu ponad wyrokiem TK
Konsumenci
Rzecznik generalny TSUE o restrukturyzacji Getin Banku: ocenić musi polski sąd
Podatki
Uparty obdarowany zapłaci podatek, bo nie chciał pokazać wydruku z konta
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Sądy i trybunały
Sędzia, który kradł pendrive'y nadal w zawodzie. Zarabia 10 tys. zł miesięcznie
Podatki
Skarbówka będzie łapać już tylko prawdziwych oszustów