Sejmowa podkomisja finalizuje prace nad ustawą, która ma dopuścić magistrów prawa jako pełnomocników w procesach cywilnych przed sądami rejonowymi. Korporacje adwokatów i radców prawnych są przeciwne. Bo absolwenci nie mają doświadczenia i umiejętności, które są potrzebne w sądzie.
Szefowie kancelarii chętnie przyjmują ich do pracy. Ostatni sondaż WK Index przeprowadzony przez firmę Ipsos dla wydawnictwa Wolters Kluwer pokazał, że aż 90 proc. menedżerów firm prawniczych zamierza zatrudnić w najbliższym czasie doświadczonych prawników bez uprawnień adwokata lub radcy.
Najczęściej przesądza o tym czynnik ekonomiczny. Usługi doradcy kosztują kancelarię średnio 1,5 – 2 tys. zł. Pensje adwokatów i radców są nieporównywalnie wyższe.
– Kancelarie chętnie zatrudniają osoby bez aplikacji, bo płacą im dużo mniej. Nie muszą im też co roku podnosić wynagrodzenia ze względu na to, że zdały na kolejny rok aplikacji – zauważa prof. Marek Chmaj, radca prawny. – Dodatkowo osoby te pracują w kancelarii codziennie, bo nie zwalniają się dwa dni w tygodniu na zajęcia na aplikacji, a w związku z tym są bardziej związane z kancelarią i podległe szefowi – dodaje.
Po uchwaleniu przepisów taka praktyka może się skończyć.
– Na pewno osoba, która będzie mogła świadczyć usługi zastępstwa procesowego tylko w sądach rejonowych, okaże się tańsza od radcy prawnego czy adwokata – uważa poseł Robert Kropiwnicki z PO, członek sejmowej podkomisji, która przygotowuje wejście magistrów do sądów. – Taka właśnie jest idea tej ustawy: niższe ceny na usługi prawnicze i większa dostępność obywateli do nich.
Jeśli przepisy zostaną uchwalone, na rynku pracy mogą się pojawić tysiące absolwentów z uprawnieniami niemal równymi adwokatom i radcom. Kancelarie będą miały w czym wybierać, bo przecież nie każdy od razu zdecyduje się na ryzyko samodzielnej praktyki. Pytanie tylko, jaką pensję w tej sytuacji zaoferują świeżo upieczonym magistrom.
Czytaj też artykuły:
Zobacz więcej w serwisie:
»
Otwarty dostęp do zawodów prawniczych
»