Taki wniosek płynie z wczorajszego spotkania „Otwarcie niemieckiego rynku pracy – pierwsze podsumowanie i prognozy" zorganizowanego przez Polskie Forum HR w Warszawie.
Od 1 maja zniesiono ograniczenia w dostępie do rynku pracy w Niemczech. Miało to przyciągnąć rzesze Polaków.
Jak jednak pokazuje pierwszy miesiąc ułatwień, na razie tak się nie stało. Dlaczego?
– Niemieccy pracodawcy mają wysokie wymagania – wyjaśnia Dariusz Lamot, członek zarządu PF HR. – Nie dość, że stawiają na odpowiednie kwalifikacje, to jeszcze żądają doskonałej znajomości niemieckiego.
Tymczasem Polacy znają przeważnie angielski. Największy jednak kłopot w tym, że firmy nie zamierzają wynagradzać Polaków na godnym poziomie. Oferowane stawki są niższe niż te, które dostają ich rodzimi pracownicy. Są też mniej korzystne niż kwoty wypłacane w Polsce lub w innych krajach.
– Niemiecki pracodawca ma konkurentów w Unii, np. we Francji lub Holandii – stwierdza Guido Vreuls, członek zarządu PF HR. – Płaca minimalna w Niemczech wynosi średnio 6,53 euro za godzinę, natomiast w Holandii 8,22 euro za godzinę.
Poziom migracji wzrośnie, gdy niemieckie firmy zweryfikują swoje oferty.
Więcej w serwisie:
»
»
»
Zobacz cały poradnik:
Dobra Firma » Kadry i płace » Poradniki kadrowo-płacowe » Praca w Niemczech od 1 maja 2011 r.