Na powitalny bonus w nowej firmie mogli do niedawna liczyć jedynie menedżerowie wyższego szczebla lub unikatowi eksperci, a i to nie wszyscy. Teraz coraz częściej o premiach „za zmianę firmowych barw" słychać przy okazji rekrutacji fachowców, specjalistów, a nawet pracowników fizycznych, w tym zwłaszcza budowlańców albo kierowców samochodów dostawczych. Niektórzy z nich już kilkakrotnie zmieniali w tym roku pracodawcę, za każdym razem za wyższą pensję.

– Pracodawcy są gotowi podwyższać stawki, dawać ekstrapremie, gdyż coraz częściej są w krytycznej sytuacji. Mając zobowiązania wobec klientów, nie mają pracowników do realizacji tych zamówień – tłumaczy Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający Otto Work Force w Europie Środkowej.

W rezultacie część firm decyduje się teraz na dodatkowe podwyżki, by powstrzymać odpływ pracowników, zwłaszcza że dane GUS wskazują na dynamiczny wzrost wynagrodzeń w przedsiębiorstwach.

Ograniczyć ryzyko

Agnieszka Pietrasik, dyrektor wykonawcza w firmie rekrutacyjnej Hays Poland, tłumaczy, że podniesienie płacy w odpowiedzi na trendy rynkowe jest minimalizacją ryzyka, iż firma straci pracownika na rzecz konkurencji. Jest to jednak strategia, którą przyjmuje mniejsza część organizacji. Większość reaguje dopiero w momencie, gdy przyznanie podwyżki jest niezbędne do kontynuacji współpracy; np. gdy pracownik deklaruje swoje niezadowolenie z obecnych warunków zatrudnienia i składa wypowiedzenie,

Wiosenne odbicie w gospodarce i szybki powrót do tzw. rynku pracownika sprawiły, że wiele firm musi na bieżąco aktualizować swoje budżety płacowe. Widać to w najnowszych badaniach Polskiego Instytutu Ekonomicznego i BGK; według nich we wrześniu do 13 proc. (z 10 proc. w sierpniu) wzrósł odsetek przedsiębiorstw planujących podwyżki jeszcze w 2021 r. W średnich firmach ta grupa powiększyła się ponadtrzykrotnie (z 5 do 18 proc.).

Czytaj więcej

Więcej pracy, wyższe płace, ale są wyjątki

Z danych PIE wynika, że plany podwyżek najczęściej deklarowały firmy w budownictwie, gdzie – według badań GUS – już prawie 43 proc. pracodawców wskazuje niedobór wykwalifikowanych pracowników jako barierę w działalności. (Prawie o jedną trzecią więcej niż w styczniu.) W jeszcze szybszym tempie ten problem rośnie w branży IT; z 33 proc. na początku roku do ponad 45 proc. obecnie. Są też branże, w tym przemysł papierniczy czy maszynowy, w których niedobór rąk do pracy jest barierą w działalności dla ponad połowy firm.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

Kadrowa bariera

Jak wynika z badań firmy doradczej Sedlak & Sedlak, o ile w planach na 2021 r. pracodawcy zakładali średnio 4 proc. podwyżki dla pracowników fizycznych, o tyle już wiosną musieli skorygować ich poziom do 4,5 proc. Jak przypominają eksperci Sedlak & Sedlak, roczne budżety płacowe nie uwzględniają kosztów rekrutacji i wynagrodzeń nowych pracowników. Tymczasem to oni w obecnych warunkach mogą często liczyć na dwucyfrowy wzrost zarobków przy okazji zmiany pracy. Będzie to też wymuszać podwyżki dla reszty załogi.

W badaniu z wiosny tego roku, gdy tylko niespełna połowa z 760 ankietowanych firm określiła swą politykę płacową w 2022 r., średnią wysokość podwyżek dla pracowników fizycznych, specjalistów i kierowników szacowano na 5 proc. Jak jednak ocenia Damian Żmigrodzki, kierownik działu analiz wynagrodzeń i partner zarządzający w Sedlak & Sedlak, wszystko wskazuje na to, że plany podwyżkowe na 2022 r. będą nieco bardziej odważne.

– W przypadku pracowników fizycznych pensje mogą wzrosnąć o 5,5–6 proc. – przewiduje Żmigrodzki i zwraca uwagę, że badanie Sedlak & Sedlak obejmuje duże firmy, w większości spółki z zagranicznym kapitałem, które mają dojrzałe procesy HR i starają się utrzymać konkurencyjność płac. Mało która z nich zatrudnia pracowników na minimalnych stawkach. Dlatego też ich plany mogą zakładać niższą skalę podwyżek niż projekcje NBP, według których przyszłoroczny wzrost płac sięgnie 7,7–7,9 proc.

Inflacyjna presja

Według Agnieszki Pietrasik największą gotowość do podnoszenia płac deklarują teraz pracodawcy, którzy są świadomi, że ich siatki wynagrodzeń są poniżej średniej rynkowej. W rezultacie bardzo trudno jest im nie tylko pozyskać nowych, ale przede wszystkim zatrzymać obecnych pracowników. Z kolei w firmach, które mają praktykę corocznej analizy trendów płacowych, istotnym czynnikiem motywującym do podwyżek jest chęć ograniczenia strat, jakie pracownicy ponoszą wskutek wysokiej inflacji.

W przyszłym roku na takie ochronne podwyżki będzie liczyć więcej osób, bo maleją szanse na wyhamowanie inflacji. – W najbliższych miesiącach będą ją podbijać rosnące koszty energii, które z kolei przełożą się na wzrost cen – przypomina Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora PIE.

– Wąskie gardło na rynku pracy w połączeniu z rosnącą inflacją zmusi firmy do podwyższania płac – przewiduje Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. W dodatku zasilane miliardami z unijnej kasy programy odbudowy po Covid-19 jeszcze bardziej pogłębią w Europie niedobór rąk do pracy, który w Polsce dodatkowo nasila szybkie starzenie się społeczeństwa.