Wpuścił on do domu mężczyznę, któremu dał kilkadziesiąt złotych na paliwo, a nieznajomy uderzył go i okradł z oszczędności. Powstaniec zbierał pieniądze m.in. na operację zaćmy.
Starał się pomagać innym
Jak opowiada powstaniec, na ulicy podszedł do niego mężczyzna i poprosił o pomoc, gdyż - jak tłumaczył - zabrakło mu na paliwo.
Pan Janusz zaoferował 20 zł, ale mężczyzna stwierdził, że to zdecydowanie za mało. Badura poszedł więc do domu po kolejne 20 zł.
Wtedy nieznajomy wszedł za nim do mieszkania, uderzył go, a potem obrabował. Złodziej zabrał mu ok. 25 tys. zł.
- Te pieniądze były przeznaczone na czynsz - 1,5 tysiąca - bo ja wynajmuję to mieszkanie i właścicielce co miesiąc płacę. Czekałem również na operację zdjęcia zaćmy z oczu. I na protezy trzy tysiące miało być – opowiadał Janusz Badura ps. Jastrząb, w rozmowie z Polsat News.
Przyznał, że trudno mu komukolwiek odmówić pomocy, bo tak był wychowywany. – Od 1943 roku, od okupacji, byłem harcerzem i składałem przyrzeczenie harcerskie, w którym ślubowałem pomagać bliźniemu swemu. Całe życie starałem się pomagać. Szkoda, że często to przeciwko mnie się obraca. Doszedłem do wniosku, że nie opłaca się być za dobrym - powiedział powstaniec.
Są dobrzy ludzie
W internecie ruszyła zbiórka dla pana Badury. W ciągu kilkunastu godzin wsparło ją ponad tysiąc osób, wpłacając już ponad 57 tys. zł.
- Zdarzenie zostało zgłoszone na policję i do prokuratury, ale z uwagi na umówione terminy zabiegów Pan Janusz nie może czekać do momentu rozwiązania sprawy – tłumaczy Stowarzyszenie Monopol Warszawski, organizator zbiórki.
Wpłacający komentowali całą sytuację. "Panie Januszu, dziękuję za Pana trud i walkę o Polskę. Proszę pamiętać, że na świecie są też dobrzy ludzie, młodzi czy starsi. Ludzie w których trzeba wierzyć. Dobro wraca. Zło wraca po stokroć" – napisał jeden z internautów.
Inny dodał: „Przepraszam w imieniu społeczeństwa, dziękuje za Pana wkład w walkę o Naszą wolność".
Kolejny dodał: „Panie Januszu! Proszę nie tracić ducha, dobro musi wygrać! Widać to tutaj po wielu, jak bardzo my obecnie jesteśmy wdzięczni Wam za poświęcenie, oddanie i walkę o Wolną Polskę! Dziękujemy!".
Organizatorzy akcji wsparcia już zapowiedzieli, że „środki, które zostaną ze zbiórki będą przekazane na Dom Powstańców Warszawskich".
Od dziecka w konspiracji
Janusz Badura, ps. Jastrząb to były powstaniec warszawski i harcerz Szarych Szeregów. W konspiracji działał od jesieni 1943 roku.
- Któryś z instruktorów przyszedł do dyrektorki. Rozmawiał z dyrektorką, rozmawiał z naszą wychowawczynią. Ona zorganizowała zastęp harcerski na terenie szkoły. Po prostu wybrała niektórych uczniów. Było nas około dwudziestu kilku w klasie, ale do zastępu było przyjętych sześciu. Później to już się potoczyło – wspominał powstaniec w rozmowie z Archiwum Historii Mówionej.
Zastęp zajmował się m.in. ostrzeganiem konspiratorów. - Otrzymywaliśmy kartki, na których były nazwiska i adresy, żeby niektóre osoby przestrzec, że mogą być aresztowania – opowiadał powstaniec.
Dodał, że przed powstaniem zastęp miał do wypełnienia tak zwany wywiad topograficzny. - Musieliśmy na niektórych ulicach zaznaczyć domy, w których mieszkali czy zajmowali Niemcy, podejście do nich, stan obronny, możliwości ewakuacyjne - wspominał Jastrząb.
W czasie powstania dostarczał żywność, zajmował się też kopaniem rowów przeciwczołgowych. - Mieliśmy satysfakcję, że między Alkazarem, który został zbombardowany chyba 16 września, a Pudełkiem, kopaliśmy rów przeciwczołgowy, w którym 25 września zakopał się czołg, nie mógł przejść – dodał Janusz Badura