Reklama

W Warszawie chcą pomścić Brukselę

Im bliżej półfinału, tym bardziej Włosi wierzą w zwycięstwo nad Niemcami w Warszawie, ale boją się klęski w Brukseli

Publikacja: 28.06.2012 02:31

Włoska radość po zwycięstwie w rzutach karnych z Anglią, fot. Kirsty Wigglesworth

Włoska radość po zwycięstwie w rzutach karnych z Anglią, fot. Kirsty Wigglesworth

Foto: AP

Analizy, komentarze i przedmeczowe prognozy ciągną we włoskich dziennikach przez kilka, a w przypadku prasy fachowej nawet kilkanaście stron. Zdaniem fachowców Italia pod wodzą genialnego Andrei Pirlo (już padły porównania ze słynnym  dyrygentem ArturoToscaninim) może ograć Niemców, więc duch w narodzie rośnie.

Futbolowa gorączka udzieliła się wszystkim. Nawet intelektualna, niezależna telewizja La 7 uraczyła we wtorek swoich widzów trzygodzinną dawką futbolu – obszernymi fragmentami historycznych włoskich wiktorii nad Niemcami.

Włosi, choć pewni swego, narzekają, że mieli dwa dni mniej na zregenerowanie sił niż Niemcy. Dopiero w ostatniej chwili będzie wiadomo, czy kontuzjowani Giorgio Chiellini i Daniele De Rossi będą mogli zagrać. Ze spekulacji wynika, że w ataku „SuperMario" Balotellemu towarzyszyć może mały, zwinny Toto' Di Natale, który strzelił bramkę Hiszpanom.

Trener Cesare Prandelli zapowiada walkę z otwartą przyłbicą: „Wolę stracić bramkę z kontrataku, niż przez 20 minut bronić się, umierając ze strachu". Wszyscy wzięli to za zapowiedź pełnej emocji futbolowej uczty. Najdalej zapędził się dziennikarz RAI, który anonsował mecz jako pojedynek między Rossinim a Mozartem, zapominając, że ten ostatni był Austriakiem (ten sam żurnalista przyłączył przedtem Republikę Irlandzką do Zjednoczonego Królestwa).

Bohaterką włoskich mediów stała się pani Antje Dippel, która jest mamą Riccardo Montolivo i Niemką. Wyznała, że będzie kibicować synowi, choć z ciężkim sercem. Jak ujawniła, gdy jej włoskiemu mężowi w kłótniach brakuje argumentów, wówczas pokazuje jej cztery palce jednej dłoni i trzy drugiej przypominając włoskie zwycięstwo nad Niemcami 4:3 w Meksyku (mundial 1970). Ten mecz obrósł taką legendą jak nasz remis na Wembley.

Reklama
Reklama

Montolivo mówi po niemiecku jak po włosku i czuje się w 10 procentach Niemcem. Na prawym bucie kazał sobie wymalować niemiecki trójkolor, a na lewym, którym strzela bramki – włoski.

Piłkarze obu zespołów wymieniają uprzejmości, ale włoskie media ruszyły na wojnę z niemieckimi. Wszystkich uraził tytuł bulwarówki „Bild" –  „Nadszedł czas rozliczeń" z aluzją do włoskiego długu publicznego (ponad 2 mld euro, 120 proc. PKB). Najhaniebniej zachował się dziennik „Libero", wypominając Niemcom wywózkę włoskich Żydów z rzymskiego getta do Auschwitz, a nawet zaszłości z I wojny.

Jak podkreśla prasa, w czwartek Italię czeka drugi o wiele istotniejszy mecz z Niemcami na unijnym szczycie w Brukseli. Premier Mario Monti będzie się starał przekonać kanclerz Angelę Merkel do euroobligacji jako panaceum na kryzys. Na razie pani kanclerz jest nieugięta. Dziennik „Il Giornale" napisał, że „Monti w Brukseli powinien nakopać Merkel jak Balotelli rywalom, ale najpewniej zabraknie mu odwagi". Wszyscy mają nadzieję, że wiktoria w Warszawie osłodzi Włochom pewną klęskę na unijnym szczycie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama