Reklama

Desperackie próby dowódców AK

Rozmowa dla „Rzeczpospolitej” | ?Wiesław Jan Wysocki, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Dokładnie 70 lat temu – 7 lipca 1944 r. – Armia Krajowa w ramach akcji „Burza"  rozpoczęła operację „Ostra Brama" mającą na celu wyzwolenie Wilna spod niemieckiej okupacji. Jak ocenia pan tę operację?

Prof. Wiesław Jan Wysocki:

Zacznijmy od tego, że operacja zakończyła się sukcesem, bo rzeczywiście udało się wyprzeć niemieckie oddziały z miasta. Nie obyło się bez załamania taktyki podczas natarcia, nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale koniec końców udało się.

Tylko założenia były takie, że oswobodzimy Wilno sami, by potem móc wystąpić wobec wkraczających do miasta Sowietów w roli gospodarza. To się nie udało, AK musiała współpracować w walkach z Armią Czerwoną i razem z nią wkroczyła do Wilna.

Generalne założenia dla akcji „Burza" rzeczywiście wypełniono połowicznie. Jednak zaznaczmy, że współpraca z oddziałami liniowymi Armii Czerwonej generalnie w miarę się układała. Nikt nie pochodził do niej ze szczególnym entuzjazmem, było bardzo dużo podejrzliwości, ale współpracowano.

Reklama
Reklama

Tuż po tej owocnej współpracy Sowieci aresztowali dowódców operacji „Ostra Brama" i zorganizowali łapankę na żołnierzy. W sumie internowali ok. 5 tys. podoficerów ?i szeregowców.

Dzisiaj łatwo jest powiedzieć, że złudzenia co do możliwości współpracy z Moskwą były naiwne. Pamiętajmy jednak, że zdecydowana większość mieszkańców Wilna to byli Polacy, więc myślano, że zdobycie miasta we współpracy z Armią Czerwoną w pewnym sensie będzie wejściem w rolę jego gospodarza. Poza tym Sowieci byli przecież sojusznikiem naszych sojuszników, choć oczywiście żadnych formalnych stosunków między nami nie było.

Dziś wielu historyków podkreśla, że akcja „Burza" nie miała szans powodzenia.

Po prostu dziś wiemy, że Sowieci najzwyczajniej byli naszym wrogiem. Jednak wówczas należało próbować wykorzystać każdą szansę. To był nasz obowiązek. By go wypełnić, pod koniec marca 1945 r. generał Leopold Okulicki zgodził się nawet na spotkanie z generałem NKWD Iwanem Sierowem, mimo że nie miał większych złudzeń co do tego spotkania. Wiedział, że to desperacka decyzja, że jest tylko promil szans na jakieś dogadanie się z Sowietami. Został oczywiście aresztowany i wywieziony do Moskwy, jednak był on dowódcą AK i jego obowiązkiem było podjąć próbę nawiązania stosunków z ZSRR.

— rozmawiał Michał Płociński

Wydarzenia
Nadchodzi załamanie pogody. Wróci śnieg i arktyczne powietrze
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Film
Nie żyje Chuck Norris. Bohater kina akcji miał 86 lat
Wydarzenia
Padła główna wygrana w Lotto Plus. Wyniki losowania
Wydarzenia
Fala zimna zbliża się do Polski. Czeka nas spadek temperatur
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama