„Rzeczpospolita”: Co socjolog zauważa, kiedy patrzy na wyniki takiego sondażu?
Prof. Jarosław Kilias, Katedra Socjologii Polityki Uniwersytetu Warszawskiego: Zacząłbym od tego, że sondaże, w których pada pytanie o to, o czym ankietowani nie mają pojęcia, albo mają mętne skojarzenia oparte na doniesieniach medialnych, na głosach polityków – są nie do końca miarodajne. Bo na przykład wśród polityków pojawia się argument o tym, że państwo polskie jest poważnie zagrożone, musimy go bronić, a pobór jest sposobem zapewnienia rezerwy mobilizacyjnej dla sił zbrojnych. Wobec tego ci, którzy są podatni na ten rodzaj opowieści, oczywiście będą skłonni do zaakceptowania poboru, a niekoniecznie będą mieli pojęcie, co to jest, z czym się to wiąże, i że ich samych może to dotyczyć.
Czytaj więcej
Nieco ponad połowa badanych w najnowszym sondażu Opinia24 na zlecenie RMF FM opowiada się za przy...
Proszę zauważyć, że część ankietowanych to osoby, których niekoniecznie osobiście będzie to dotyczyć, za to często należące do pokolenia, które jeszcze szło do wojska. Oczywiście wśród uczestników sondażu są także ludzie młodsi. Wśród pokolenia, które podlegało jeszcze poborowi, są inne wspomnienia, inne doświadczenia. W ocenach dotyczących zasadniczej służby wojskowej tradycyjnie zawsze były różnice. Na przykład na wsi służba wojskowa była zawsze ceniona i mocniej akceptowana niż w mieście.
Proszę zauważyć, że takie doświadczenia służby po 1989 r. miała stosunkowo niewielka część badanych. Pobór nie był już tak powszechny i tak skuteczny jak wcześniej. Myślę, że ta grupa kierowała się w swojej ocenie takimi ogólnymi deklaracjami i przekonaniami, że państwa należy bronić. Natomiast osoby w wieku 25-29 lat – jak przypuszczam – to osoby mniej podatne na takie ogólne argumenty i też zdające sobie sprawę, że to ich samych być może mogłoby dotknąć.
A tymczasem u naszych granic wybuchła wojna, która pewnie zmieniła nieco to podejście.
To właściwie kwestia teoretyczna, bo nikt się nie spodziewał wojny. Nie jestem specjalistą od spraw międzynarodowych, ale myślę, że to jest no niezwykle użyteczny rodzaj argumentu politycznego, zwłaszcza dla prawicy – wojna, zagrożenie dla cywilizacji. Proszę zwrócić uwagę, że wcześniej zwyczajnie nie było żadnego powodu, by wracać do powszechnego poboru, który jest rozwiązaniem bardzo kłopotliwym z wielu względów.