Przyczyną ich szkody, jak stwierdziła sędzia Katarzyna Kisiel, były ich suwerenne decyzje o zainwestowaniu pieniędzy oraz słaba kondycja spółki Amber Gold. A nie działania jej kierownictwa oraz pozwanych prokuratur w tej sprawie.
Wyrok jest prawomocny, ale zainteresowani zapowiadają skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
Czytaj więcej
Po 10 latach postępowania grupowego z udziałem poszkodowanych lokatami Amber Gold, sąd apelacyjny...
Na czym polegała afera Amber Gold?
Na czym polegała afera Amber Gold? Ta powołana w 2009 r. spółka, przyjmując lokaty klientów, reklamowała się, że inwestuje fundusze m.in. w złoto. Obiecywała znacznie wyższe oprocentowanie, niż w bankach. Liczba poszkodowanych tą piramidą finansową – jak się okazało – sięgnęła 19 tys., a szkody im wyrządzone 850 mln zł.
Na wyrok klienci Amber Gold, uczestnicy tego pozwu grupowego, czekali 10 lat. Zarzucili oni Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz i Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku zaniedbania w ściganiu twórców procederu Amber Gold. Chodziło o to, że nie postawiły one już w okresie od 22 stycznia 2010 r. do 17 sierpnia 2012 r. zarzutów członkom zarządu Amber Gold. Gdyby zrobiły bez zwłoki na początku 2010 r., gdy Komisja Nadzoru Finansowego zawiadomiła o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w działaniach tej spółki, zapewne zamknęłaby ona niezwłocznie działalność – jak to się stało w sierpniu 2012 r. W konsekwencji, poszkodowani uczestnicy tego pozwu zbiorowego, nie ulokowaliby pieniędzy w Amber Gold i nie ponieśliby strat.